
Jan Puk tworzy zabawki od kilkudziesięciu lat. Ma na swoim koncie ponad sto modeli niepowtarzalnych, stworzonych dzięki własnej wyobraźni zabawek. Większość serii jest limitowana. Zdarza się, że wypożyczone na wystawy eksponaty, giną bez wieści. Kolekcjonerzy nie mogą im się po prostu oprzeć. Twórca spod Tarnobrzega właśnie zdobył najważniejszą w kraju nagrodę dla ludowych twórców.
Nie ma takiej rzeczy, której by Jan Puk nie umiał wystrugać z drewna. Gdy w jego głowie, przykrytej zazwyczaj słomkowym kapeluszem błyśnie jakaś myśl, rzeźbiarz od razu tworzy projekt, biegnie do warsztatu i tworzy nowe cacko. Codziennie potrafi pracować nawet kilka godzin. Z drewnianych kołków w jego sprawnych rękach powstają m.in.: maszyny oblężnicze, studnie, poruszające się zwierzęta oraz dziesiątki postaci wykonujących zapomniane zawody.
Znany w Polsce i całej Europie
Efekty ciężkiej pracy artysty doceniają polskie i europejskie instytucje kulturalne. Zabawki Jana Puka miesiąc w miesiąc trafiają na muzealne ekspozycje i konkursy.- Moje zabawki podobają się, bo są wyjątkowe – mówi bez fałszywej skromności Jan Puk. – Staram się je wykonać w taki sposób, by można się było nimi bawić, oraz by dzięki nim dzieci, a nieraz i dorośli mogli sobie przypomnieć zapomniane zawody i zabawki, którymi bawili się ich pradziadkowie. Twórca drewnianych zabawek wie, że sklepy dziecięce przepełnione są plastikowymi gadżetami nafaszerowanymi elektroniką i bajerami. – Zabawki masowej produkcji mogą się podobać, myślę jednak, że dzieci zaczynają odczuwać ich przesyt. Do ich użycia nie jest potrzebna wyobraźnia – uważa Jan Puk. – Wystarczy włączyć i działa. Albo nie działa, gdy wyczerpała się bateria. Tradycyjne zabawki wymagają od dzieci fantazji. Rodzice często zapominają, że zabawki powinny w dzieciach uruchamiać, a nie zastępować wyobraźnię.
To unikaty, nie ma co ukrywać
Zabawkowe dzieła Jana Puka nie są dostępne w masowej sprzedaży. Większość z nich trafia wyłącznie do muzeów i kolekcjonerów. Sporą część swojej twórczości rzeźbiarz pozostawia w szkołach, które odwiedza opowiadając młodzieży o sztuce ludowej i historii lasowiackiej ziemi.
– Mój czas jest ograniczony, a ponieważ każda zabawka wykonywana jest ręcznie, bywa, że jeden model powstaje w zaledwie kilkunastu, kilkudziesięciu egzemplarzach. To unikaty, nie ma co ukrywać. A wiadomo, że kolekcjonerzy lubią takie rzeczy
– mówi rzeźbiarz.
mrok


