
W środę, około godz. 12.30 w Sądzie Rejonowym w Stalowej Woli doszło do sytuacji, którą można zobaczyć zazwyczaj tylko w filmach. Około 30-letni oskarżony, który został na salę wprowadzony w kajdankach i w policyjnym konwoju, po zdjęciu mu zabezpieczenia, uwolnił się spod obstawy i uciekł.
Decyzję o zdjęciu oskarżonemu kajdanek zawsze podejmuje sąd. Tak było i w tym przypadku. Chodzi o to, aby osoba, która uczestniczy w procesie w takim charakterze, czasem przez kilka godzin nie była skrępowana, a traktowanie jej było humanitarne. Najczęściej, kajdanki zakładane są tylko na ręce, ale u osób, które uważane są za groźniejsze dla otoczenia, także i na nogi. Zawsze, oskarżonym doprowadzanym z zakładu karnego towarzyszy dwuosobowy konwój policjantów. Oskarżeni wyjątkowo niebezpieczni, mają na sobie pomarańczowy uniform. Mundurowi siedzą w sądzie z prawej i lewej strony oskarżonego. Bywa oczywiście tak, że sąd nie zezwala na zdjęcie kajdanków.
Tym razem, mężczyzna, który uczestniczył w sprawie karnej został doprowadzony do sądu z kajdankami na rękach. Gdy zabezpieczenie zostało mu decyzją sądu usunięte, ten wykorzystał moment i wymknął się policjantom z sali, a następnie z budynku sądu, mijając ochronę, która pilnuje wejścia do obiektu.
Po incydencie, w mieście zarządzono policyjną obławę. Mężczyzna nie był uzbrojony, jednak zuchwałość, z którą postanowił wymknąć się wymiarowi sprawiedliwości pozwala sądzić, że jest zdeterminowany, by uniknąć odpowiedzialności.
Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, mężczyzna był już wcześniej karany za kradzieże i rozboje, teraz również odpowiadał w sprawie karnej i groziło mu do 10 lat pozbawienia wolności.
mrok


