Po burzliwych dyskusjach radnych, podczas których nie obyło się, niestety, bez osobistych wycieczek, przemyska Rada Miejska przyjęła ostatecznie uchwałę o utworzeniu na Starym Mieście w Przemyślu parku kulturowego. Za tym pomysłem głosowało 12 radnych, przeciwnych było 7. Co na to mieszkańcy? Jedni się cieszą, inni obawiają, a jeszcze inni są przekonani, że uchwała ma wadę prawną i zostanie uchylona przez wojewodę.
Do przewidzenia było, że utworzenie na przemyskiej starówce obszaru parku kulturowego będzie budzić emocje i kontrowersje. Pomysł, którego „ojcem” jest radny klubu Wspólnie dla Przemyśla znany i z innych miast, został gruntownie omówiony i szeroko konsultowany społecznie. Nie przyniosło to jednak konsensusu. Na środowej (27 kwietnia) sesji nadzwyczajnej, na której procedowano tę uchwałę pojawili się Anna Grad- Mizgała, szefowa zarządu osiedla „Stare Miasto” w Przemyślu oraz Eligiusz Rybienik, przedstawiciel mieszkańców Starówki i przedsiębiorców prowadzących tam działalność gospodarczą. Oboje są i byli przeciwni przyjęciu uchwały w tym kształcie. – Uchwała jest niedopracowana, ma wiele błędów merytorycznych i niejasności
– twierdzą zgodnie. – Nie powinna być głosowana na tej sesji, można było nad nią jeszcze popracować.
Ponad 20 poprawek, 3 zaakceptowane
Tego samego zdania była radna, Grażyna Stojak (klub PO), która już na początku sesji złożyła wniosek formalny o „zdjęcie” uchwały z porządku obrad. – Wszyscy jesteśmy za uporządkowaniem przestrzeni na Starym Mieście. Warto nad tym jeszcze popracować, bo to bardzo poważna decyzja, brzemienna w skutkach dla mieszkańców i prowadzących tu działalność – podkreśliła radna. – Przełóżmy to na czas po wakacjach – postulowała. Nie przekonała jednak większości radnych i przystąpiono do procedowania uchwały o parku kulturowym.
Szereg poprawek do projektu uchwały zgłosił przewodniczący przemyskiej Rady Miejskiej, Maciej Kamiński (PiS) – żadna nie uzyskała aprobaty większości. Swoje poprawki zgłosili także Paweł Zastrowski, szef klubu PO oraz Robert Bal z Regia Civitas i zostały one przez większość przyjęte.
Głos w dyskusji jako pierwszy zabrał radny Tomasz Kulawik z klubu Nasz Przemyśl. – Czy ktoś się zastanowił, z czego przedsiębiorcy prowadzący działalność na Starówce pokryją koszty wymogów, które narzuci im ta uchwała? – zaczął.
– Rozmawiałem z jednym z właścicieli lokali gastronomicznych z Rynku. Powiedział mi, że dostosowanie się do tych wymogów kosztowałoby go 200 tys. zł – zdradził. – On nie ma tych pieniędzy, a pamiętajmy, że ostatnie dwa lata to czas pandemii, która mocno uderzyła po kieszeni przedsiębiorców, a już szczególnie restauratorów – zauważył T. Kulawik dodając jeszcze całą listę swoich wątpliwości co do procedowanej uchwały. – Według mnie, uchwała w tym kształcie narusza prawo do dysponowania swoją własnością – tu radny odniósł się do zawartego w projekcie uchwały zakazu zmiany przeznaczenia pomieszczenia znajdującego się w obszarze parku kulturowego. – Z uwagi na powyższe nasz klub nie poprze tej uchwały – skonkludował. Na wątpliwości radnego Kulawika i innych zareagował radny Mirosław Majkowski z klubu Wspólnie dla Przemyśla, który jest „ojcem” pomysłu powstania w Przemyślu parku kulturowego. – Proszę państwa, ta uchwała powstała na bazie ciężkiej trzyletniej pracy wielu ludzi – przekonywał. – Pracy radnych, urzędników, ale także zewnętrznych fachowców zajmujących się tworzeniem parków kulturowych w różnych miastach – powiedział. – Tu naprawdę nie chodzi o to, żeby komuś utrudniać życie – podkreślił. – Uchwała ma wejść w życie od 1 lipca – przypomniał. – W tym czasie już restauratorzy będą mieli wydane wcześniej zgody na ogródki, więc praktycznie nowe zasady wynikające z uchwały o parku kulturowym będą ich dotyczyć dopiero w przyszłorocznym sezonie – wyjaśniał.
– Projekt nie przewiduje też usuwania takich urządzeń jak na przykład klimatyzatory widoczne z poziomu chodnika, przewiduje niewyrażanie zgody na takie usytuowanie w przyszłości. Chodzi o to, by nie powiększać chaosu w tej przestrzeni – podkreślał radny Majkowski.
Radni walczyli słowami
Grażyna Stojak zwróciła uwagę na sam projekt uchwały. – Projekt napisany jest bardzo niestarannie – mówiła radna-. Na jego kilkunastu stronach znalazłam ponad sto błędów interpunkcyjnych, stylistycznych i ortograficznych. Pozwoliłam sobie je dla państwa zaznaczyć – wyjaśniła. – Czy to nie wstyd, żebyśmy jako radni głosowali nad tak ważnym dokumentem, który zawiera tyle błędów? – pytała G. Stojak. Zaraz potem głos zabrał radny Jerzy Krużel (klub PO), który też mówił o błędach w projekcie uchwały, ale tych merytorycznych. Wyliczył m.in. brak trybu odwołania od decyzji urzędowej czy egzekucji nowych przepisów wynikających z uchwały, czy brak wskazania wykonawcy uchwały. Radny Marcin Kowalski, szef klubu Wspólnie dla Przemyśla zawnioskował o zamknięcie dyskusji, ale jego wniosek nie „przeszedł” i dyskusję kontynuowano. Rady Janusz Zapotocki, który przewodniczy klubowi Nasz Przemyśl mówił o tym, że niektóre kamienice stanowiące własność miasta wprost „straszą” swoim wyglądem. – Trzeba zacząć od siebie – stwierdził Zapotocki.
– Dlaczego nie remontuje się tych budynków, które tak szpecą Starówkę?- dopytywał.
– Twórcy uchwały chcieliby, żeby wszelkie koszty ustanowienia parku kulturowego ponieśli mieszkańcy Starówki i przedsiębiorcy stamtąd – przekonywał. Odpowiedział mu szef klubu Wspólnie dla Przemyśla, Marcin Kowalski. – Nie przypominam sobie, by pan czy pański klub wnosili o zabezpieczenie w budżecie środków na takie remonty – zauważył. – Ma pan rację, trzeba zacząć od siebie i o takie takie zabezpieczenie zawnioskować – dodał ironicznie.
Kilka godzin dyskusji bez konsensusu
Obszernie na pytania radnych odpowiadała miejska konserwator zabytków, Julia Olech-Nowak. Pytań było wiele, m.in. o to jak po przyjęciu uchwały rozłożą się kompetencje miejskiego i wojewódzkiego konserwatora zabytków przy wydawaniu zgód na umieszczenie reklam, czy innych obiektów w przestrzeni parku kulturowego. – Nie ma tu jakichś sztywnych założeń odgórnych – tłumaczyła J. Olech-Nowak. – Bardzo różnie jest to rozwiązane w różnych miasta, gdzie parki kulturowe funkcjonują. Z reguły w większych ośrodkach większość kompetencji jest scedowana na konserwatora miejskiego, a w mniejszych konserwator miejski decyduje bezpośrednio na przykład o reklamach czy szyldach w strefie parku – wyjaśniała.
Dyskusja o projekcie uchwały trwała kilka godzin. Nie przyniosła konsensusu. Gdy przyszło do głosowania, projekt uchwały z wprowadzonymi wcześniej poprawkami poparli radni klubów Wspólnie dla Przemyśla i Regia Civitas, część radnych klubu PO, radny niezależny Dariusz Lasek i Daniel Dryniak z PiS. Tym samym uchwała została podjęta. Już po głosowaniu dopuszczony do głosu Eligiusz Rybienik złożył na ręce przewodniczącego RM podpisaną przez 300 mieszkańców Przemyśla petycję wzywającą radnych do zaniechania procedowania uchwały w tym kształcie.
Monika Kamińska


