
W Rzeszowie brakuje miejsc parkingowych. Niestety, istniejące parkingi nie są w stanie pomieścić wszystkich samochodów, a w mieście stale ich przybywa. Przekonali się o tym choćby ci wszyscy, którzy w miniony weekend chcieli skorzystać z basenów ROSiR przy ul. Pułaskiego lub byli na piątkowym meczu piłkarskim na stadionie przy ul. Hetmańskiej. W okolicy obu tych miejsc zaparkowanie samochodu graniczyło z cudem. Ludzie zostawiali więc swoje auta gdzie popadnie: na trawnikach, chodnikach przed blokami, zabierając miejsca ich lokatorom. – Kiedy wreszcie skończy się ten parkingowy chaos? – dopytują zarówno mieszkańcy, jak i przyjeżdżający do stolicy Podkarpacia.
Problem z parkowaniem w Rzeszowie znany jest od dawna. W tej sprawie wiele się mówi, ale za to mało robi. Antidotum mogłyby być wielopoziomowe miejskie parkingi, których jak nie było, tak nie ma. – Były plany budowy parkingu wielopoziomowego na ul. Pułaskiego, przy basenach ROSiR, ale koszt takiej inwestycji wyniósłby aż 24 mln zł i w budżecie miasta nie znaleziono takiej kwoty. Zrezygnowano z tej inwestycji i nie wiadomo czy władze miasta za jakiś czas powrócą do tego pomysłu – mówi Marcin Deręgowski, radny PO w Radzie Miasta Rzeszowa. – W zaprezentowanej koncepcji była mowa o pięciokondygnacyjnym parkingu o powierzchni 700 mkw. z 236 miejscami postojowymi. Obecnie obok basenu jest tylko kilkadziesiąt miejsc na samochody, a potrzeba kilkaset. Osoby przyjeżdżające na pływalnię stawiają swoje auta gdzie popadnie,m.in. na chodnikach, trawnikach i przy blokach zabierając miejsca lokatorom – opisuje. Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta dodaje, że drugim powodem, który przyczynił się do zawieszenia realizacji budowy parkingu przy basenie ROSiR jest fakt, że gdyby powstał tam taki obiekt, to z tego powodu jeździłoby w to miejsce więcej aut i jeszcze bardziej zatłoczona byłaby ulica Pułaskiego oraz sąsiedzka. Kierowcom radzi zaś, żeby przyjeżdżając na basen, swoje samochody zostawiali w płatnej strefie parkowania przy alei Cieplińskiego (w sobotę i niedzielę jest ona bezpłatna).
Alternatywą parking na „Balcerku”?
Radny Deręgowski i przewodniczący Komisji Inwestycji i Pozyskiwania Funduszy Unijnych w Radzie Miasta, dodał, że na budowę parkingu przy ul. Pułaskiego nie udało się pozyskać środków finansowych zewnętrznych. Dlatego władze miasta wycofały się z realizacji tak ważnej inwestycji. Pojawiła się natomiast alternatywna inicjatywa, żeby publiczny parking powstał na placu Balcerowicza, z którego mogłyby korzystać również osoby, które przyjeżdżają na basen ROSiR-u. Byłaby to poszerzona inwestycja. Na placu Balcerowicza mógłby być budowany parking, biurowce i nowoczesne miejsca do handlowania. Niestety, jest to tylko propozycja i radni musieliby przygotować miejscowy plan zagospodarowania tego terenu, a na to się nie zanosi.
Przed stadionem miejskim potrzeba kilkuset miejsc
Jeszcze gorzej wygląda sprawa ewentualnej budowy parkingu wielopoziomowego w okolicy stadionu przy ul. Hetmańskiej, który w miniony piątek odwiedziło 6 tys. kibiców. Obecnie w tym miejscu także kierowcy parkują często niezgodnie z przepisami. Owszem, mogliby swoje samochody zostawiać na terenie stadionu, ale wiąże się to z wykupieniem specjalnego karnetu, którego cena przekracza 1000 zł na rundę. A i tak liczba miejsc parkingowych na stadionie jest ograniczona, bowiem z tego przywileju korzystają m.in. VIP-y w tym prezydent Rzeszowa i jego zastępcy, którzy na stadionie przy ul. Hetmańskiej mają wydzielone specjalne miejsca parkingowe. W przypadku parkingu przy Stadionie Miejskim nie ma żadnych planów budowy parkingu. Ani miasto, ani prywatni inwestorzy nie wyszli nawet z taką propozycją. Pomysł na rozwiązanie tego palącego problemu zgłasza Marcin Deręgowski w imieniu radnych Platformy Obywatelskiej. Zaznaczył, że miejsca postojowe mogłyby powstać przy dwóch budynkach dewelopera Apklan, które zlokalizowane są naprzeciw stadionu. Ale firma ta – jak nam powiedział – nie zamierza tam budować parkingu. Są więc inne rozwiązania.
Darmowa komunikacja rozwiązałaby problem?
Pierwszy to ten, żeby kibice mogliby zostawiać auta na już istniejącym parkingu Pratt&Whitney przy ul. Hetmańskiej. Obecnie jest on zamykany wcześniej i jest użytkowany wyłącznie przez pracowników tej firmy. Ale gdyby udało się dogadać w tej sprawie, to plac mógłby być czynny do godzin wieczornych. – Co do parkingu przy Pratt&Whitney, to jest to prywatny parking i firma nie musi otwierać go dla kierowców przyjeżdżających na mecz – stwierdził Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – Najlepszym rozwiązaniem jest pozostawianie samochodów w takiej sytuacji na parkingu na Podpromiu. – W weekendy nie wszystkie miejsca są tam zajęte i starczy ich dla kibiców. Na mecz mogą pójść pieszo, bo to niedaleko. Inną alternatywą mogłaby być bezpłatna komunikacja autobusowa dla posiadaczy biletów na mecz. – Darmowa komunikacja miejska z Podpromia przed stadion nie ma sensu. Tak naprawdę darmowa nie oznacza bezpłatna, bo za to zapłacą wszyscy podróżni jeżdżący po Rzeszowie autobusami miejskimi. Po drugie autobusy powodowałyby korki, a przy stadionie trudno byłoby im manewrować. Przecież klub Resovia dotąd wynajmował komercyjnie autobusy MPK i może nadal to robić wożąc kibiców – dodaje Artur Gernand.
(Tylko) plany na Podpromiu
Na razie powstała koncepcja budowy na Podpromiu czteropoziomowego parkingu na 1000 aut. Nie ma jeszcze decyzji środowiskowej, a później trzeba będzie wydać warunki zabudowy i pozwolenie na realizację tej inwestycji. Radni PO twierdzą, że budowa parkingów w mieście to priorytet. Można byłoby budować nie tylko parkingi wielopoziomowe, ale i podziemne, jak w miastach Europy Zachodniej. Ważne byłoby też uruchomienie częstych kursów (co 5, 7 minut) komunikacji miejskiej. Dzięki temu, w mieście, byłoby więcej miejsc parkingowych, bo ludzie chętnie jeździliby autobusami MPK. Radny PO, Marcin Deręgowski podkreślił, że w Rzeszowie wciąż jest za mało miejsc parkingowych, a płatna strefa parkowania nie do końca spełnia swoją rolę.
Mariusz Andres


