Patriotyzm za 10 milionów

Odnotujmy nowy oryginalny pomysł ministra edukacji i nauki, Przemysława Czarnka, który tym razem ogłosił nawiązanie ścisłej współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Będzie ona polegać na rozbudowie programu „Poznaj Polskę” o program „Poznaj Polskę na sportowo”. Cokolwiek to znaczy, PZPN otrzyma od wspomnianego resortu 10 mln zł. Za te pieniądze związek zorganizuje wyjazdy dla młodych piłkarzy i piłkarek, które będą połączone z edukacją patriotyczną i wychowaniem patriotycznym.
Według szefa MEiN, tę inicjatywę zrodził „wielki sukces polskiej kadry narodowej, który wyzwolił wielki entuzjazm wśród dzieci i młodzieży(..). Ten entuzjazm został wywołany zwycięstwem Polski nad Szwecją i awansem do mistrzostw świata w Katarze. Będzie rozniecany właśnie w ten sposób tym programem”. A jak już będzie całkiem rozniecony, to zostanie zwieńczony „testem o historii piłki nożnej i o patriotycznych postawach również naszych piłkarzy w przeszłości”. Nie wiem, czy pomysł ministra spodobał się młodzieży, ale na pewno prezesowi PZPN Cezaremu Kuleszy, który powiedział m.in., że „dobrym przykładem było to, jak wszyscy reagują na stadionie. Mecz ze Szwecją był bardzo ważny dla nas. Widzieliśmy, jak był śpiewany hymn (…)”. My też widzieliśmy, a nawet słyszeliśmy i zawsze robi to na nas wielkie wrażenie. Dodajmy – co dodał wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski – że informacje o programie będą kolportowane do szkół w Polsce za pośrednictwem kuratoriów oświaty.
Osobiście nie mieszałbym w to przepracowanych kuratoriów, żeby nie musiały dodatkowo jeszcze uczyć patriotyzmu. Taki kurs miłości do ojczyzny przeprowadzony np. przez kurator Barbarę Nowak mógłby nieco zamącić w młodych głowach. A poza tym po co to wszystko, skoro nigdzie aż tak wyraźnie nie widać naszego patriotyzmu, jak właśnie na stadionach, gdy gra reprezentacja Polski. I to głównie ze strony młodych kibiców. Ten obraz najlepiej świadczy o tym, że to raczej od młodzieży mogą uczyć się umiłowania ojczyzny nawet ci, którzy takie „kursy patriotyzmu” wymyślili.
Ponadto już słychać głosy przedstawicieli innych dyscyplin sportu, że minister faworyzuje piłkę nożną, a pomija np. siatkarzy. Nawet tenisiści stołowi mogą czuć się dyskryminowani. I to za co? Że nie grają wielką futbolówką, tylko malutką piłeczką celuloidową? Bzdura!
Jak już musi być patriotyczna edukacja, to dla wszystkich, choć akurat w sporcie wydaje się najmniej potrzebna. Nie mówiąc już o tym, że im więcej władza zajmie się lekcjami patriotyzmu, tym gorzej. Oczywiście dla patriotyzmu, bo nasza sportowa młodzież jest wspaniała i patriotyczna. Więc niechby minister Czarnek poprzestał już na wprowadzaniu swego innego cudownego pomysłu, czyli przedmiotu o nazwie Historia i Teraźniejszość, w skrócie HiT, gdyż jego kursy patriotyzmu to będzie raczej kit niż hit.

Jan Miszczak