
Nie przyniosły przełomu kolejne rozmowy z udziałem mediatora w sporze zbiorowym toczącym się między pielęgniarkami i położnymi sanockiego szpitala, a kierownictwem placówki. Biały personel walczy o podwyżki wynagrodzeń. Dyrekcja tłumaczy, że nie ma na to pieniędzy. Grozi nam strajk pielęgniarek?
Spór zbiorowy pielęgniarek i położnych z kierownictwem sanockiego szpitala trwa od 6 listopada ubiegłego roku i jest pokłosiem braku realizacji warunków poprzedniego sporu, który zakończył się w 2018 roku podpisaniem porozumienia pomiędzy związkiem a dyrekcją lecznicy.
Pielęgniarki i położne walczą przede wszystkim o „urealnienie” wynagrodzeń zgodnie ze współczynnikami pracy oraz wypłatę przez kierownictwo szpitala całości funduszy, jakie wpływają dla tej grupy zawodowej.
W ramach procedury sporu zbiorowego pomiędzy stronami odbyły się negocjacje, które nie przyniosły porozumienia i zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Do rozmów włączony został zewnętrzny mediator. Podczas pierwszych mediacji strony indywidualnie spotkały się z mediatorem i przedstawiły mu swoje postulaty. Kolejne mediacje odbyły się już z udziałem obu stron – pielęgniarek i dyrektora sanockiego szpitala.
Jak relacjonuje w rozmowie z Super Nowościami Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu, także ostatnie rozmowy nie doprowadziły do porozumienia. – Dyrektor nie złożył nam żadnej konkretnej oferty. W kółko słyszymy to samo, że nie ma pieniędzy na podwyżki, a to nie naszym zmartwieniem i rolą jest zapewnienie finansowania placówce. Od tego są osoby, które zarządzają szpitalem – komentuje przewodnicząca.
Jak relacjonuje nasza rozmówczyni, dyrektor szpitala zobowiązał się do przygotowania oferty dla pielęgniarek i położnych w oparciu o nową ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Ma ją przygotować na kolejne mediacje. – Poczekamy na ofertę, chociaż nie spodziewamy się, aby kierownictwo szpitala nagle przystało na nasze postulaty, a my nie zamierzamy się z nich wycofywać – mówi szefowa pielęgniarskiego związku i dodaje: – Mam wrażenie, że dyrektor gra na czas. Mediacje trwają, ale nie będziemy ich ciągnąć w nieskończoność. Cały czas bierzemy pod uwagę zorganizowanie dwugodzinnego strajku ostrzegawczego – podsumowała Małgorzata Sawicka.
Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala wyliczył, że spełnienie postulatów pielęgniarek i położnych kosztowałoby szpital około 30 milionów złotych rocznie. Przyznał, że dla placówki to nieosiągalna kwota, a realizacja postulatów związku pogrążyłaby szpital, który i tak jest w trudnej sytuacji finansowej. – Przygotujemy dla pielęgniarek i położnych ofertę taką, na jaką nas stać – podsumował Grzegorz Panek, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sanoku.
Martyna Sokołowska


