Pielęgniarki odejdą od łóżek pacjentów?

Pielęgniarki i położne Szpitala Specjalistycznego w Sanoku nie wykluczają przeprowadzenia dwugodzinnego strajku ostrzegawczego. Fot. Martyna Sokołowska

– W tym tygodniu zbierze się zarząd związku i najprawdopodobniej zapadnie decyzja o strajku ostrzegawczym – zapowiedziała Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, działającego w sanockim szpitalu. Jeśli nie dojdzie do porozumienia z kierownictwem szpitala, pielęgniarki  i położne są gotowe do przeprowadzenia dwugodzinnego strajku ostrzegawczego i w tym czasie odejdą od łóżek pacjentów.

W Szpitalu Specjalistycznym w Sanoku od 5 listopada ubiegłego roku trwa spór zbiorowy pielęgniarek i położnych z kierownictwem placówki. Jest pokłosiem braku realizacji warunków poprzedniego sporu, który zakończył się w 2018 r. podpisaniem porozumienia pomiędzy związkiem, a dyrekcją lecznicy. Jak tłumaczy Małgorzata Sawicka, pielęgniarki i położne walczą przede wszystkim o „urealnienie” wynagrodzeń zgodnie ze współczynnikami pracy oraz wypłatę przez kierownictwo szpitala całości funduszy, jakie wpływają dla tej grupy zawodowej.

Celem nie jest pogrążenie szpitala

Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, między stronami odbyły się rokowania, które nie przyniosły porozumienia i zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Aktualnie trwają mediacje z udziałem zewnętrznego, niezależnego mediatora. Wszystko wskazuje jednak na to, że do przełomu w najbliższym czasie nie dojdzie. – W tej chwili jesteśmy zdecydowanie bliżej strajku ostrzegawczego, niż podpisania porozumienia – powiedziała Sawicka podczas nadzwyczajnej sesji rady powiatu sanockiego zwołanej w celu omówienia sytuacji finansowej sanockiego szpitala. Placówka jest zadłużona na około 40 mln zł. – Naszym celem nie jest pogrążenie szpitala, tylko pokazanie, że bez pracowników szpital nie będzie funkcjonował. Pracownik jest kapitałem, a nie kosztem – mówiła przewodnicząca.
Zwróciła też uwagę na różnice w zarobkach pielęgniarek, wynikające z realizacji znowelizowanej w tym roku Ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników medycznych. – Pomiędzy pielęgniarkami pracującymi na jednym oddziale są różnice w wynagrodzeniach zasadniczych na poziomie 1600 zł – poinformowała.
Wynika to z nowych przepisów, zgodnie z którymi pielęgniarki z wyższym wykształceniem i specjalizacją zarabiają więcej niż np. personel po szkole medycznej. – Dochodzi do sytuacji, w której pielęgniarka po szkole medycznej i z 40-letnim stażem pracy zarabia mniej od pielęgniarki z tytułem magistra, która pracuje od kilku lat. To jest kuriozalne. Wszystkie pielęgniarki wykonują te same procedury, według tych samych standardów, na tym samym sprzęcie i na koniec miesiąca młodsza pielęgniarka dostaje dużo większe wynagrodzenie – zwróciła uwagę Małgorzata Sawicka. Problemem, jak podkreśla przewodnicząca, jest też starzejąca się kadra i brak nowych pielęgniarek.

Kosztowne postulaty

Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala wyliczył, że realizacja postulatów pielęgniarek i położnych będzie rocznie kosztować placówkę około 30 mln zł. Jak mówił w rozmowie z Super Nowościami, dla lecznicy to nieosiągalna kwota, a realizacja postulatów związku pogrążyłaby szpital, który i tak jest w trudnej sytuacji finansowej. Na kolejne mediacje dyrektor zobowiązał się przygotować ofertę „taką, na jaką szpital stać”.

Martyna Sokołowska