Pielęgniarki „zdegradowane” przez furtkę w ustawie

Jak szacują związki zawodowe, blisko 200 krośnieńskich pielęgniarek i położnych dostało za lipiec zbyt niskie wypłaty, naliczone wg starych zasad. Fot. Damian Krzanowski / Krosno24.pl

Ponad 30 pielęgniarek i położnych pracujących na bloku operacyjnym i oddziale intensywnej terapii w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim im. Jana Pawła II w Krośnie od poniedziałku przebywa na zwolnieniach lekarskich. W szpitalu odwołane zostały wszystkie zabiegi planowe. Sytuacja potrwa co najmniej do końca tygodnia. To „protest” – choć personel nie używa tego słowa, przeciwko zbyt niskim wynagrodzeniom, jakie wpłynęły na konta pielęgniarek i położnych za lipiec. Wszystko przez furtkę w znowelizowanej ustawie o sposobie naliczania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych. – Dyrektor nas „zdegradował”. Nie uznał tytułu magistra, przez co mamy o dwa tysiące złotych niższe pensje, niż powinnyśmy. Nie ma na to naszej zgody – powiedziała Super Nowościom Lucyna Sznajder, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy szpitalu w Krośnie.

Od poniedziałku część krośnieńskich pielęgniarek przebywa na zwolnieniach lekarskich. Na Oddziale Intensywnej Terapii na L4 są 24 osoby, na bloku operacyjnym osiem. Z tego powodu wszystkie zaplanowane zabiegi zostały do końca tygodnia wstrzymane. Odbywają się tylko operacje ratujące życie. – Nie wiem, jak długo potrwa ta sytuacja. Na pewno do końca tygodnia, bo do wtedy obowiązują zwolnienia, a co będzie dalej, trudno na razie powiedzieć – powiedziała nam Anna Futyma, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek Anestezjologicznych i Pracowników Bloku Operacyjnego.
Jak podkreśliła nasza rozmówczyni, chorobowe pielęgniarek to „nie jest protest”. – Dziewczyny się rozchorowały. Pielęgniarka też człowiek, może poczuć się gorzej. Wykonujemy ciężką i stresującą pracę – powiedziała w rozmowie z Super Nowościami Anna Futyma.

Dyrektor nas „zdegradował”

Pielęgniarki w ten sposób sprzeciwiają się decyzji dyrektora szpitala Leszka Kwaśniewskiego, który przy naliczaniu wypłat w oparciu o znowelizowaną Ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych, nie uznał ich wyższego wykształcenia. – Zgodnie z nową ustawą, która obowiązuje od 1 lipca, pielęgniarka z tytułem magistra i specjalizacją powinna dostawać 7330 zł, ale dyrektor szpitala „zdegradował nas” do samej specjalizacji, co oznacza, że będziemy zarabiać około dwa tysiące złotych mniej. My się na to nie zgadzamy – powiedziała nam Lucyna Sznajder, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy szpitalu w Krośnie.
Jak dodała przewodnicząca, pracowników, którzy znaleźli się w takiej sytuacji jest około 200. – Nie ma naszej zgody na dyskryminację w poziomach wynagrodzeń, a tak to właśnie odczuwamy. Skoro pielęgniarki w innych szpitalach za lipiec dostały wynagrodzenie naliczone zgodnie ze znowelizowaną ustawą, a my nie, to jak to nazwać, jeśli nie dyskryminacją? – zapytała przewodnicząca.
Zapowiada, że pielęgniarki i położne będą swoich praw i wynagrodzeń dochodzić w sądzie. – Będziemy walczyć o uznanie naszych kwalifikacji zawodowych w pełnym wymiarze i wypłatę nam należnych środków – zapowiedziała Lucyna Sznajder.
O swojej sytuacji pielęgniarki i położne zatrudnione w krośnieńskim szpitalu mówiły we wtorek podczas spotkania zorganizowanego w krośnieńskim szpitalu. Miały wyjść przed szpital, ale ostatecznie spotkały się w sali konferencyjnej. – To nie protest. Chcemy pokazać społeczeństwu, co się dzieje w naszym szpitalu – mówiły.

„Nie stać nas na podwyżki”

Mimo zaproszenia dyrektor placówki Leszek Kwaśniewski nie zdecydował się wziąć w nim udziału. W rozmowie z Super Nowościami przyznał, że wypłaty naliczył w oparciu o niższy współczynnik, bo placówki nie stać, aby realizować je w oparciu o ten wyższy, bardziej korzystny dla personelu. – Ustawa jest tak sformułowana, że daje mi możliwość naliczania wypłat w taki sposób. Brak środków na realizację ustawy wymusił u mnie taką, a nie inną decyzję – powiedział nam dyrektor.
Dodał, że szpital jest w trakcie restrukturyzacji. – Wdrożone zostały działania, które mają sprawić, że szpital zacznie funkcjonować zgodnie z przyjętymi założeniami. Dostaliśmy kredyt, marszałek go poręczył, zostały na nas nałożone obwarowania prawnofinansowe, których musimy przestrzegać. Na ten moment szpital nie dysponuje środkami, które pozwoliłyby zrealizować zapisy znowelizowanej ustawy – dodał szef krośnieńskiej lecznicy.

Będzie strajk?

– Pielęgniarki nie są od ratowania szpitala. My mamy przyjść do pracy i mieć za tę pracę zapłacone. Od pozyskiwania funduszy jest dyrektor – odpowiedziała Anna Futyma, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek Anestezjologicznych i Pracowników Bloku Operacyjnego.
Pielęgniarki i położne z krośnieńskiego szpitala od ubiegłego roku są w sporze zbiorowym z pracodawcą. Rozmowy trwają, jeśli stronom nie uda się dojść do porozumienia, nie wykluczają podpisania protokołu rozbieżności.
– Jeśli to zrobimy, mamy wolną rękę do organizowania pikiet, strajków i odejścia od szpitalnych łóżek. A na to jesteśmy gotowe – zapowiedziała Lucyna Sznajder, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy szpitalu w Krośnie.

Martyna Sokołowska