
RZESZÓW. Wkrótce zdemontowana zostanie część kładki nad torami od strony ul. Kochanowskiego.
W najbliższych tygodniach zdemontowana zostanie kolejowa kładka nad torami od strony ulicy Kochanowskiego. Mostek dla pieszych pozostanie tylko do zejścia na peron trzeci. Z tego powodu mieszkańcy pobliskiego osiedla 1000-lecia obawiają się, że będą pozbawieni dojścia kładką do centrum miasta. PKP zapewnia jednak, że rozwiąże ten problem.
Od początku lipca trwa przebudowa stacji Rzeszów Główny. Pociągi nie zatrzymują się na pierwszym i drugim peronie, bo zostały wyłączone. Podróżni korzystają natomiast z peronu trzeciego i tymczasowego czwartego. Do trzeciego peronu możliwe jest przejście po zejściu z kładki na drugim peronie i dalej po płytach betonowych można dojść do tego kolejnego peronu. Tak więc od strony parkingu przydworcowego kładka będzie czynna i jest to jedyna droga, żeby można było dostać się na perony. Zamknięty został bowiem podziemny tunel. Jednak dalej od trzeciego perony w kierunku ul. Kochanowskiego kładka zostanie zdemontowana. Dlatego mieszkańcy mimo że jeszcze nie przystąpiono do rozbiórki mostku dla pieszych, niepokoją się, jak dostaną się do centrum miasta.
W imieniu mieszkańców osiedla 1000-lecia zapytaliśmy przedstawiciela PKP Polskie Linie Kolejowe, czy przy planowaniu przebudowy stacji Rzeszów Główny i demontażu części kładki pomyślano o mieszkańcach tego osiedla.
– Mieszkańcy osiedla 1000-lecia nie muszą się martwić – poinformował nas Piotr Hamarnik z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe oddział w Krakowie. – PKP PLK zadbały, by przez cały czas budowy nowego przejścia pod torami, łączącego centrum miasta z ul. Kochanowskiego, było zachowane przejście dla mieszkańców. Po demontażu dwóch przęseł kładki od ul. Kochanowskiego dojście do centrum miasta będzie się odbywać wydzielonym przejściem w poziomie terenu (w miejscu zdemontowanych przęseł), a dalej schodami na pozostałą część kładki. Całkowity demontaż kładki nastąpi dopiero po zakończeniu budowy przejścia pod torami i udostępnieniu go dla podróżnych i mieszkańców.
Mariusz Andres


