Po 36 latach zniknie giełda na Załężu?

Rzeszowska Giełda Samochodowa to dla wielu rzeszowian miejsce wręcz kultowe. Fot. Grzegorz Bukala / Agencja Wyborcza.pl

Tysiące odwiedzających co niedzielę, miliony sprzedanych aut. Nie ma rzeszowiaka, który nigdy nie był na giełdzie na Załężu. Piękna tradycja może się jednak wkrótce skończyć, choć właściciel giełdy Marek Rak, tego ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza.

– Prowadzę giełdę przez 36 lat. W tym czasie było kilkanaście, a może i kilkadziesiąt propozycji zakupu terenu, a giełda nadal funkcjonuje – mówi nam Marek Rak, prezes spółki ZRB Społem, która odpowiada za Rzeszowską Giełdę Samochodową. Teraz jednak propozycja jest na tyle poważna, że firma zainteresowana inwestycją na tym terenie wystąpiła do Urzędu Miasta Rzeszowa o wyznaczenie warunków zabudowy na duży budynek handlowo-usługowy. I taka decyzja została wydana 14 czerwca 2022 r.

Inwestor zainteresowany terenem giełdy

Giełda ma powierzchnię prawie 7 ha. Z czego 2,61 ha należy do Skarbu Państwa i ZRB Społem. Reszta natomiast należy tylko do ZRB Społem. – We wrześniu ten sam inwestor wystąpił o pozwolenie na budowę w tym miejscu – poinformował Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. – Takie pozwolenie wydaje się do 65 dni, jeśli jest kompletne – zaznacza.
Na tym nie koniec. W tym samym czasie inwestor złożył także dokumenty na kolejną WZ-kę, tym razem na sąsiednim terenie. – Na budynek o podobnym przeznaczeniu. Obie te procedury są obecnie prowadzone. Nie ma na razie decyzji – podaje urzędnik. Jeśli będzie ona pozytywna, to budowa może rozpocząć się w każdej chwili.

Niedzielna tradycja rzeszowian

Rzeszowska Giełda Samochodowa to dla wielu rzeszowian miejsce wręcz kultowe. Marcin pierwszy raz na giełdę pojechał, kiedy miał 12 lat. Zabrał go tam tata. – Chcieliśmy kupić nowy samochód – mówi mieszkaniec podrzeszowskiej wsi. – Samochodu nie znaleźliśmy, ale samą wycieczkę i miejsce wspominam miło. Ujęła mnie biesiadna atmosfera, a zapach smażonej kiełbaski czuję do teraz. Mężczyznę smuci informacja o zamknięciu giełdy. – Jeśli plotki to prawda, to mam nadzieję, że powróci ona w innym miejscu – mówi Marcin.
Zaniepokojeni są także wystawcy. Bo giełda to nie tylko samochody, ale i oferta gastronomiczna i handlowa. Marek Rak jednak nie chce komentować sprawy. Nie wyklucza jednak, że jeśli pojawi się intratna propozycja, to z niej skorzysta. – Podchody były i będą. Co roku są jakieś negocjacje. Nie było roku, kiedy nie otrzymałem żadnej propozycji. Wszystko jest kwestią ceny i opłacalności gospodarczej – przyznaje szczerze Marek Rak i zaprasza na niedzielną giełdę. – W tę niedzielę ma być piękna pogoda, więc zapraszam wszystkich.

kinder