
Najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu zapadnie merytoryczna decyzja kończąca śledztwo, które dotyczy 45-letniego byłego już policjanta Komendy Powiatowej Policji w Lesku. Funkcjonariusz w maju spowodował kolizję w Huzelach i oddalił się z miejsca zdarzenia. Prokuratura Rejonowa w Sanoku sprawdza, czy kierował samochodem pod wpływem alkoholu.
– W zasadzie cały materiał dowodowy mamy już zgromadzony. Dysponujemy opiniami biegłych. Zachodzi jednak konieczność dosłuchania jednego świadka. Po tej czynności już w oparciu o kompletny materiał dowodowy będę mógł zakończyć śledztwo merytoryczną decyzją – powiedział nam prokurator Paweł Kędzierski z Prokuratury Rejonowej w Sanoku.
Śledztwo toczy się z artykułu 178a par. 1 kodeksu karnego, który dotyczy prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Toczy się w sprawie, nie przeciwko osobie, co oznacza, że nikt nie usłyszał zarzutów. Biegły, który badał krew policjanta, nie stwierdził w niej obecności alkoholu. Próbka do badań została zabezpieczona dopiero po kilkunastu godzinach od wypadku.
Śledztwo dotyczy zdarzenia, które miało miejsce w nocy z 6. na 7 maja w Huzelach pod Leskiem. Zderzyły się dwa osobowe samochody marki Audi i Toyota.
Jak ustaliła policja, kierowca toyoty jadąc w stronę Leska zjechał na przeciwny pas. Była mgła, jechał prosto na prawidłowo jadące audi, którego kierowca zdołał w ostatniej chwili skręcić i uniknąć czołówki. Jego pojazd został uderzony w tył przez toyotę. W wyniku uderzenia audi kilkukrotnie obróciło się wokół własnej osi i po przejechaniu kilkudziesięciu metrów zatrzymało się na poboczu. Toyota sforsowała przydrożne ogrodzenie i wjechała do ogródka jednej z prywatnych posesji.
Samochodem „Audi” jechało czworo młodych ludzi. 20-letni kierowca w chwili zdarzenia był trzeźwy.
Jak udało nam się ustalić, toyota należy do 45-letniego policjanta KPP Lesko. Świadek wypadku, do którego dotarliśmy, relacjonował, że czuł od kierowcy alkohol, a w samochodzie widział butelkę wódki. Kierowca miał go też prosić, aby nie wzywał na miejsce policji.
Kierowca toyoty oddalił się z miejsca zdarzenia. Został odnaleziony przez policję dopiero po kilkunastu godzinach. Dlaczego to zrobił? Tego nie wiemy, bo leska policja nie udziela informacji, jak funkcjonariusz tłumaczył swoje zachowanie. W leskiej komendzie zostało wobec niego wszczęte postępowanie dyscyplinarne, ale zostało umorzone, bo policjant przeszedł na emeryturę.
Martyna Sokołowska


