
O trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się pracownicy MOPS-u, informowaliśmy
w Super Nowościach
11 sierpnia br. Fot. Screen Super Nowości
– Niezrozumiałe jest dla nas kupowanie kolejnych ozdób świątecznych w sytuacji, w której nie tak dawno uzyskaliśmy informację od władz miasta, że środków na podwyżki dla pracowników pomocy społecznej nie ma. Miasto powinno za priorytet stawiać kierowanie wydatków budżetowych tam, gdzie są one bardziej potrzebne – mówi Anna Chobel, przewodnicząca Podkarpackiego Związku Zawodowego Pracowników Pomocy Społecznej.
Jak pisaliśmy niedawno, w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Rzeszowie od 27 czerwca trwa spór zbiorowy, który zapoczątkował Podkarpacki Związek Zawodowy Pracowników Pomocy Społecznej w porozumieniu ze Związkiem Zawodowym Opiekunek, Opiekunów i Pracowników MOPS w Rzeszowie. Na świąteczne dekoracje w mieście wydamy w tym roku 1,7 mln zł, czyli ok. 300 tys. zł więcej niż w ubiegłym roku. Mowa dokładnie o 474 elementach. Motywem przewodnim mają być renifery. Na ul. 3 Maja będą wyskakiwać z prezentu, dwa kolejne staną na skwerze Górskiego, a na zieleńcu na wysokości Galerii Rzeszów pojawi się choinka z figurą renifera i grzyba. Na Rynku tradycyjnie stanie 16-metrowa choinka, a obok niej świecąca karuzela. Do tego dojdą dziesiątki ozdób, które rozświetlą rzeszowskie ulice, mosty i place. – Co roku jest ten sam temat. Dylemat jest taki – wydawać te pieniądze, czy nie wydawać? Czy jest to zasadne, czy też nie? Te same pytania padały w czasach covidowych, a my uważamy, że w Rzeszowie powinna być świąteczna atmosfera – mówi Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.
Pracujące w MOPS-ie osoby uważają, że tak duże wydatki na świąteczne dekoracje to z nich kpina. – Pracownicy naszego ośrodka mają problem z utrzymaniem siebie i swoich rodzin, w ocenie banków nie posiadamy zdolności kredytowej, po zapłaceniu rachunków nie zostaje wiele, aby godnie żyć – mówi Anna Chobel. „Pomoc Społeczna w Rzeszowie umiera, a prezydent kupuje renifera!”- to hasło, które pracownicy wspólnie wymyślili, gdy dowiedzieli się o budżecie przewidzianym na ozdoby.
Jakie mają żądania?
Przypomnijmy, że jedną z najważniejszych dla pracowników kwestii jest podwyższenie wynagrodzenia zasadniczego. – Zażądaliśmy 2000 zł brutto dla każdego pracownika MOPS-u w Rzeszowie. Zdajemy sobie sprawę, że jest to duża kwota, ale należy pamiętać, że zarobki pracownika w tym zawodzie to najniższa krajowa lub nieco ponad, a jesteśmy osobami po studiach, często z kilkoma kierunkami, po specjalizacjach, z kilkunastoletnim stażem pracy – stwierdza Anna Chobel. – Nasze zarobki są uwłaczająco niskie, oscylują na granicy najniższej krajowej, tj. 3010 zł brutto lub niewiele ją przekraczają. Podam przykłady. Starszy specjalista pracy socjalnej po 12 latach pracy zarabia około 2650 zł na rękę, specjalista pracy socjalnej po 20 latach około 2800 zł – dodaje Anna Chobel. Wobec zgłaszanych przez nas od dawna postulatów uważamy, że przewidziane wydatki na dekoracje świąteczne są nieporozumieniem.
Mediacje już we wrześniu
– W lipcu i w sierpniu odbyły się rozmowy z dyrekcją ośrodka, które jednak nie doprowadziły do podpisania porozumienia między stronami. Były też pisma do prezydenta, mieliśmy trzy spotkania. Jedno z Konradem Fijołkiem, który odmówił nam podwyżek, argumentując to tym, że budżet jest już zamknięty i nie ma na to dla nas pieniędzy. Dwa spotkania były z wiceprezydentem Krystyną Stachowską, która na ostatnim spotkaniu oświadczyła, że szanse na jakiekolwiek podwyżki w tym roku są nikłe – informuje zarząd związku. Pracownicy są przekonani, że jeżeli przyszłe mediacje, które mają się odbyć we wrześniu, nie zakończą się porozumieniem, na pewno będą protestować.
Ograniczmy wydatki
Jak pisaliśmy, do Konrada Fijołka skierowano już petycję. Jej autorzy chcą, by prezydent ograniczył wydatki na tegoroczne oświetlenie bożonarodzeniowe Rzeszowa. Jak twierdzą, miasto oszczędzi nie tylko pieniądze, ale i energię. – Światełka podobają się nam, ale chcemy, by było skromniej
– mówiła Patrycja Pawlak-Kamińska z Nowej Lewicy. Pod petycją podpisały się m.in.: Polskie Stronnictwo Ludowe Rzeszów, Partia Zieloni, Partia Razem czy Młoda Lewica Podkarpackie.
Jak odpowiedział przedstawiciel ratusza, opinie są podzielone. Część osób chce, by ograniczyć wydatki na dekoracje, a część uważa, że Rzeszów w tym czasie powinien mieć wyjątkowy klimat. – W tym momencie tak naprawdę nie wiemy jeszcze, ile będą kosztować tegoroczne dekoracje. Przetarg został ogłoszony, a 9 września mamy otwarcie ofert – zapowiedział Artur Gernand. – Rzeszów słynie z tych świątecznych ozdób. Przyciągają nie tylko mieszkańców, ale także ludzi z zewnątrz. To naprawdę duża atrakcja. Podczas pandemii wszyscy cieszyli się z tego, że w tych smutnych czasach mają odskocznię, że panuje tu taki nastrój i świąteczny klimat. Na ten moment kwoty nie będziemy zmniejszać, będziemy mieć taką liczbę dekoracji, do której mieszkańcy są przyzwyczajeni co roku – mówi.
Kinga Siewierska


