
Przez całą noc strażacy pracowali na miejscu pożaru, do którego doszło w lakierni producenta
okapów Ciarko w Sanoku. Trwa dogaszanie pogorzeliska, straty są ogromne, ale nie zostały
jeszcze dokładnie oszacowane. Nie jest też znana przyczyna wybuchu pożaru.
– Strażacy pracowali przez całą noc. Aktualnie na miejscu jest sześć jednostek straży pożarnej –
powiedziała nam rano kapitan Anna Kozłowska, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej
Państwowej Straży Pożarnej w Sanoku.
Nad fabryką nadal unosi się dym, ale nie jest już tak gęsty jak wczoraj, kiedy utrudniał widoczność
i uniemożliwiał jazdę kierowcom. Z tego powodu obwodnica Sanoka została wyłączona z ruchu,
aktualnie droga jest już przejezdna.
Pożar wybuchł w czwartek około godziny 13:30. Ogień szybko objął całą halę, w której
funkcjonowała lakiernia. W szczytowym momencie z żywiołem walczyło ponad 150 strażaków z
30 jednostek z całego regionu. Jeden ze strażaków podczas akcji został poważnie ranny, ma
poparzone dłonie i twarz, został przetransportowany do szpitala.
Wszyscy pracownicy zakładu ewakuowali się przed przyjazdem straży pożarnej, żaden nie odniósł
obrażeń.
Przyczyny i okoliczności wybuchu pożaru wyjaśnia sanocka policja.
Martyna Sokołowska


