Pozwie Czarnka i sfinansuje 100 zabiegów in vitro

– Ten program to moja słodka zemsta na hejterach metody in vitro – mówi Kamil Mieszczankowski. Fot. Twitter

Kamil Mieszczankowski (w mediach społecznościowych znany jako Bezczelny Lewak), a prywatnie ojciec córki z in vitro, który założył sprawy sądowe ministrowi edukacji i nauki Przemysławowi Czarnkowi oraz autorowi podręcznika „Historia i Teraźniejszość”, Wojciechowi Roszkowskiemu, zebrał na zrzutce w Internecie na obsługę prawną o 300 tys. zł więcej niż potrzebował. Teraz tę nadwyżkę przeznacza na program, który umożliwi przyjście na świat 100 dzieciom z in vitro. To „słodka zemsta” za słowa o „hodowli” i „produkcji ludzi” z fatalnego podręcznika.

Zakładając zbiórkę w sieci, 12 sierpnia ubiegłego roku napisał, że przez wiele lat razem z żoną starali się naturalnie o dziecko, ale dopiero metoda in vitro pozwoliła im mieć najjaśniejszą iskierkę w życiu, ukochaną córeczkę. I dodał: „Nie pozwolę, żeby w publicznej szkole moja córka była wytykana palcami jako obiekt eksperymentów i dziecko niekochane przez rodziców, dlatego zrobię wszystko, żeby zanim trafi do szkoły, ten podręcznik był już odległą przeszłością i niechlubnym świadectwem czasów, w jakich przyszło nam wszystkim żyć”.

W „HiT” – o hodowli dzieci

Co go tak zdenerwowało? Otóż profesor Roszkowski pisze w podręczniku, że „wraz z postępem medycznym i ofensywą ideologii gender, wiek XXI przyniósł dalszy rozkład instytucji rodziny. Lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi czasem o tej samej płci, którzy będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. Coraz bardziej wyrafinowane metody odrywania seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania sfery seksu jako rozrywki, a sfery płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Państwo, które bierze pod swoje skrzydła tego rodzaju „produkcję”?
Zbiórka od początku cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. 13 sierpnia na koncie miał już 60 tys. zł, a finalnie 330 tys. zł. „Dzięki Czarnkowi i Roszkowskiemu powstanie nowe życie. Metodą in vitro, oczywiście” – oznajmił już we wrześniu Kamil.

„In vitro to HIT!”

Okazuje się, że moment, na który wszyscy czekają, nastąpi już niedługo. „Jeśli jesteście zainteresowani bezpłatnym programem in vitro, który właśnie finalizujemy, to tu znajdziecie trochę więcej informacji, włącznie z przewidywanym terminem jego startu” – napisał przed kilkoma dniami Kamil Mieszczankowski. – Mamy na razie gentlemen’s agreement z 19 placówkami, które zadeklarowały wykonanie w sumie 100 procedur zapłodnienia z in vitro. Jeszcze nie podpisywaliśmy umów – tłumaczyła na łamach portalu OKO.press Marta Górna, przewodnicząca Stowarzyszenia „Nasz Bocian”, organizacji współorganizującej program „In vitro to HIT!” (miał się nazywać „Dzieci Roszkowskiego”).
Marta Górna liczy, że program wystartuje na Wielkanoc. Mieszczankowski ma nadzieję, że uda się jeszcze w marcu. Z dofinansowania będą mogły skorzystać pary mieszkające poza gminami i miastami, które posiadają swoje programy wsparcia dla in vitro oraz nie mają wspólnego potomstwa. Mogą mieć dochody nie wyższe niż 12 tys. brutto. Wiek uczestników – od 20 do 40-42 lat. Pełne informacje dotyczące warunków oraz wzięcia udziału mają być opisane na stronie Stowarzyszenia „Nasz Bocian”. Oficjalny start „In vitro to HIT!” zostanie też ogłoszony na konferencji prasowej.

Anna Moraniec