
Fot. Wit Hadło
Wczoraj o północy zamknęło się okienko transferowe, podczas którego drużyny miały czas na budowanie składów na sezon 2023. Najważniejsze ruchy transferowe w PGE Ekstralidze znane były już od kilku dni. Natomiast do ostatnich godzin trwało podpisywanie kontraktów w większości II-ligowych klubów. Nie dotyczy to Texom Stali Rzeszów, która swój skład ogłosiła 4 listopada.
Tegoroczne ruchy transferowe w najlepszej lidze świata, z pewnością zmienią układ sił poszczególnych drużyn. Transferem nr 1 z pewnością można określić przejście Bartosza Zmarzlika z Gorzowa do Lublina. Ekipę mistrzów Polski opuścili za to Maksym Drabik i Mikkel Michelsen, którzy trafili do Częstochowy. Aktywny na rynku transferowym był także beniaminek z Krosna, który skusił do startów nad Wisłokiem mistrza świata sprzed 5 lat, Jasona Doyla i wicemistrza globu z 2014 r. Krzysztofa Kasprzaka. Po rocznym zawieszeniu do PGE Ekstraligi dwóch Rosjan z polskim obywatelstwem: Emila Sajfutdinowa (Toruń) i Artioma Laguty (Wrocław), obaj mają uzyskać zgodę na jazdę w przyszłym sezonie w barwach swoich dotychczasowych klubów. Wszystko wskazuje na to, że w sezonie 2023 będziemy mieli tzw. ligę dwóch prędkości. Wg ekspertów, o medale powinny się bić zespoły z: Lublina, Wrocławia, Częstochowy i Torunia, zaś na walkę o utrzymanie powinny szykować się drużyny z Gorzowa Wlkp., Leszna, Grudziądza i Krosna.
Dwóch faworytów powinna za to mieć w przyszłym sezonie 2. Liga Żużlowa. Jednym z nich jest spadkowicz z eWinner 1. Ligi, Start Gniezno. Drugim zaś Texom Stal Rzeszów, która mocno przewietrzyła skład i nie ukrywa, że w przyszłym roku chce ona powalczyć o awans na zaplecze PGE Ekstraligi. O dwa pozostałe miejsca w play-off kandydować z kolei powinny zespoły z Rawicza, Opola i Daugavpils. Niepokojące informacje docierały za to z Piły, gdzie dotychczas istniejący klub nie zamierza ubiegać się o licencję. W jego miejsce powstał już jednak nowy podmiot, który kontraktuje zawodników, tak więc w przyszłym roku na najniższym szczeblu rozrywkowym w Polsce powinniśmy ponownie oglądać 7 zespołów.
Marcin Jeżowski


