
Marzę o tym, żeby tata mnie przytulił. Mówi mi, że tulą się słabi. Jestem słaby. Mama rozmawia przez telefon, kiedy wraca z pracy. Mam być cicho – to słowa kilkuletnich dzieci, których myśli od dawna spisują psycholodzy z Rzeszowa.
– Zasadniczo z pełnieniem funkcji rodzica wiąże się jeden główny problem: nikt nas tego nie uczy. Same słowa nie są wystarczające. Dzieci potrzebują miłości, akceptacji i uwagi – tłumaczy dr Piotr Pudło, psycholog i psychoterapeuta z Instytutu Psychologii i Rozwoju z Rzeszowa.
Grupa specjalistów ze stolicy Podkarpacia na kolorowych karteczkach spisywała wypowiedzi dzieci, które usłyszała w czasie swojej pracy. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, co myślą najmłodsi, jakie mają marzenia i czego się boją. Niektóre karteczki są sprzed lat, a inne z ostatnich tygodni czy miesięcy. – Notatki są z sesji terapeutycznych i spotkań z dziećmi z naszych zajęć rozwojowych. Są one prowadzone z potrzeby rejestracji przebiegu podejmowanej interwencji w celu upewnienia się, że działania przynoszą oczekiwany efekt – mówi dr Piotr Pudło. Każda karteczka to osobna historia, za którą stoi konkretna osoba i jej cierpienie.
Nie lubię być cicho
– Prosiłem Mikołaja o mamę. Mam mamę, ale ona nigdy nie ma czasu. Nie rozmawia ze mną, nie bawi się – to rozczulające słowa 7-latka. Jak tłumaczy psycholog z instytutu, jeśli rodzic mówi dziecku, że jest dla niego ważne, a potem zajmuje się swoimi sprawami, to tak naprawdę daje sygnał, że ono nie stanowi dla niego priorytetu. Potrzeba miłości i opieki jest jak jedzenie czy picie. – Nie można ich lekceważyć czy przejść obojętnie. Jeśli nie zostaną zaspokojone, taka osoba będzie przez całe życie mieć trudności z akceptacją siebie i poczuciem wartości – wyjaśnia psycholog. Dziecko będzie ustępować innym, rezygnować ze swoich marzeń i poddawać się w przypadku pojawiających się trudności. – Mama rozmawia przez telefon, kiedy wraca z pracy. Mam być cicho. Nie lubię cicho. Kocham mamę – to z kolei przemyślenia 6-letniej osoby. Inna najbardziej marzy o tym, żeby rodzice powiedzieli jej, że ją kochają lub choć trochę lubią.
Marzę, żeby tata mnie przytulił
Dzieci często postrzegają rodziców jako zabieganych, zajętych swoimi sprawami, odwracających uwagę od nich na rzecz innych rzeczy: pracy, obowiązków, telefonu do koleżanki/kolegi, programu informacyjnego, itp. – Marzę o tym, żeby tata mnie przytulił. Mówi mi, że tulą się słabi. Jestem słaby – powiedział
9-latek. Inna dziewczynka przyznała, że wraca do domu sama, a jej mama przychodzi dopiero o godz. 22. – Mam już spać. Często się boję, ale nie wolno mi się bać – czytamy. – Dla dzieci działania, które podejmują rodzice, często są abstrakcyjne. One nie rozumieją, co oznacza zarabianie na życie czy budowa domu. Traktują to w sposób bezpośredni: jest rodzic vs nie ma rodzica
– mówi Piotr Pudło.
Dzieci i ryby głosu nie mają
– Zasadniczo z pełnieniem funkcji rodzica wiąże się jeden główny problem: nikt nas tego nie uczy. Większość osób czerpie wiedzę ze swojego doświadczenia, od rodziny, znajomych i przyjaciół. Nie są to najlepsze źródła wiedzy, gdyż opierają się na wąskim doświadczaniu, wiedzy potocznej i tzw. zdrowym rozsądku – kontynuuje. Wiele z ich działań wynika z przekonań. Wciąż pokutują w nas konstrukty myślowe, jak „dzieci i ryby głosu nie mają, dzieci nie należy pytać o zdanie”. Innym powszechnym błędem jest porównywanie, które tak naprawdę niesie przekaz, że dziecko nie zasługuje na bycie sobą i robienie rzeczy po swojemu. – My jesteśmy kulturowo przyzwyczajeni do stosowania metod wychowawczych opartych na karaniu i wzmacnianiu negatywnym. Najczęściej dorośli wychowują dzieci poprzez krytykowanie, ocenianie, wytykanie niedociągnięć, wad, błędów i słabości. Nie próbujemy jednak przypisać rodzicom złych intencji. To wynika z ich niewiedzy, bezradności, nieumiejętności radzenia sobie z rolą rodzica – tłumaczy Pudło. Rodzicielstwo jest trudne, ale nie oznacza to, że nie można uczyć się form funkcjonowania pozwalających na bycie lepszym. – Dlatego komunikat, jaki chcemy przekazać, brzmi: rodzice są bardzo ważni – dodaje. Nie ma ludzi idealnych, ale czymś dobrym jest umiejętność zatrzymania się. – Refleksja nad tym, jak można zachować się inaczej to już wielki krok – podsumowuje.
Kinga Siewierska


