Protesty sparaliżują ruch w Bieszczadach?

Protest odbył się w środę, 15 czerwca. Mieszkańcy z transparentami w rękach i gwizdkami blokowali ruch na rondzie przy wjeździe do Leska. Puszczane były samochody ciężarowe i karetki. Fot. Martyna Sokołowska

Kilkadziesiąt osób w ramach protestu przeciwko budowie obwodnicy Leska blokowało rondo na wjeździe do miasta.
– Jeśli zaproponowany przez włodarzy wariant obwodnicy zostanie zaakceptowany, nasze domy trzeba będzie wyburzyć. Nie ma na to naszej zgody – mówili Super Nowościom.

Mieszkańcy Huzel i Woli Postołowej sprzeciwiają się powstaniu obwodnicy, która ma przebiegać przez ich miejscowości. Budowa blisko czterokilometrowego odcinka wiąże się z wyburzeniem kilkudziesięciu domów, a na to ich zgody nie ma. – Nie możemy dopuścić do tego, aby dorobek naszego życia przepadł. Mamy tu swoje domy, rodziny. Nie może być tak, że ktoś jedną decyzją pozbawia nas majątku, na który pracowaliśmy całe życie – powiedziała Super Nowościom jedna z uczestniczek protestu przeciwko budowie obwodnicy Leska. W Huzelach mieszka od urodzenia. Jeśli trasa obwodnicy w zapowiedzianym wariancie zostanie zaakceptowana, może stracić dom i kawałek ziemi. – Absolutnie się na to nie zgadzam. Obwodnica jest potrzebna, tego nikt nie neguje, ale powinna powstać bez szkody dla mieszkańców – podkreśliła w rozmowie z Super Nowościami.
To właśnie przebieg obwodnicy wzbudza największe kontrowersje i sprzeciw ludzi. Droga ma się rozpocząć w miejscowości Postołów w ciągu drogi krajowej nr 84, a kończyć na drodze wojewódzkiej nr 894 w miejscowości Huzele. Budowa obwodnicy w tak zaproponowanym wariancie wiąże się z wyburzeniem kilkudziesięciu domów, przeprowadzką kilkuset osób i wywłaszczeniem terenów.
– Specustawa drogowa zezwala na wywłaszczenie nieruchomości. Problem w tym, że przy rekompensacie ich wartość wyliczana jest na podstawie pięciu ostatnich lat. Przy aktualnej inflacji i cenach nie wiem, czy dostaniemy chociaż połowę wartości naszych domów – zwraca uwagę Dariusz Grudniak, członek komitetu „Razem dla Przemyślanej Lokalizacji Obwodnicy”, który zrzesza przeciwników budowy obwodnicy w zaproponowanym wariancie. Też może stracić dom. – Jestem już po sześćdziesiątce, dla banku w wieku emerytalnym, nie mam szans na kredyt, a pieniądze za wywłaszczenia mamy dostać po kilkunastu miesiącach, więc właściwie mogę wyprowadzić się pod most, ale to nikogo z decydentów nie obchodzi – rozkłada ręce.
Jak podkreśla nasz rozmówca, budowa obwodnicy jest potrzebna. Pomiar ruchu wykonany w sierpniu 2020 r., na drodze dojazdowej do Leska wykazał 46 tysięcy aut przejeżdżających w ciągu doby. Sęk w tym, że zaproponowany wariant nie rozwiąże problemów komunikacyjnych, z jakimi boryka się Lesko, bo cały ruch w kierunku Ustrzyk Dolnych, Soliny i granicy państwa w dalszym ciągu będzie przebiegał przez centrum miasta.
– Obwodnica powinna zostać tak zaprojektowana, aby faktycznie spełniała swoją funkcję, nie dewastowała środowiska i bez szkody dla ludzi – podkreśla Dariusz Grudniak.
Mieszkańcy napisali petycję do władz województwa z apelem o zmianę przebiegu trasy. Zapowiadają protesty „do skutku”.
– Zrobimy wszystko, aby uniemożliwić budowę tej drogi w tej lokalizacji. Jeśli dzisiejsza blokada ronda nie pomoże, będziemy organizować kolejne protesty. Panowie decydenci – weźcie pod uwagę, że Bieszczady w wakacje mogą zostać zablokowane przez protesty – mówili nam podczas środowego protestu.
Budowa obwodnicy Leska ma ruszyć jeszcze w tym i zakończyć się w 2026 roku. Według szacunków, pochłonie 182 mln zł, z czego 100 mln zł stanowi dofinansowanie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg.

Martyna Sokołowska