
Pod koniec kwietnia na przemyskim placu Niepodległości prywatna firma postawiła 30-metrowe młyńskie koło. Ma tam pozostać do połowy maja. Przemyślanie i turyści chętnie korzystają z tej atrakcji, jest jednak „ale”… podkarpacki wojewódzki konserwator zabytków, Beata Kot, nie wydała zgody na tę czasową instalację w tym miejscu. Jedni uważają, że słusznie, biorąc pod uwagę, że koło stanowi obciążenie dla nawierzchni i nijak ma się do zabytkowej zabudowy wokół.
Inni z kolei są przekonani, że złośliwie…
Plac Niepodległości w Przemyślu to ścisłe centrum miasta. Znajduje się tu słynna Wieża Zegarowa, pomnik papieża Jana Pawła II i fontanna. Dokoła stoją zabytkowe kamienice. W ostatnich latach usytuowane były tu również w sezonie tzw. dmuchańce, czyli popularna atrakcja dla dzieci. W tym sezonie jednak już ich nie będzie, bo podkarpacki wojewódzki konserwator zabytków, Beata Kot, nie wyraziła zgody na ich zainstalowanie. – Nie harmonizują one („dmuchańce” przyp. autora) z zabytkową architekturą miejsca wprowadzając chaos (…) – wyjaśniła B. Kot, podkreślając, że fakt, iż takie instalacje są tymczasowe, nie ma znaczenia. Na pytanie, dlaczego zatem w minionych latach wydawane były zgody na „dmuchańce” na placu Niepodległości, B. Kot wyjaśniła, że było to uwarunkowane troską o przedsiębiorców w związku z ich trudną sytuacją wynikającą z pandemii.
Koło złe, ciężarówka PiS dobra?
Tymczasem na placu Niepodległości stanęła instalacja znacznie od wspomnianych „dmuchańcow” większa. Mowa o 30-metrowym młyńskim, czy też jak niektórzy je nazywają – diabelskim – kole. To także tymczasowa instalacja, która ma gościć w Przemyślu do połowy maja. Pojawiła się i działa mimo sprzeciwu Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Beata Kot obszernie napisała o tym na profilu facebookowym instytucji, którą kieruje. – Zawiadomiono Komendę Miejską Policji w Przemyślu o nielegalnym prowadzeniu robót budowlanych bez wymaganego pozwolenia konserwatorskiego i związanym z tym niszczeniem nawierzchni placu (…) poprzez wjazd ciężkiego sprzętu i ustawianie potężnej konstrukcji technicznej. Zwrócono uwagę na występowanie zabytków archeologicznych pod nawierzchnią placu i (…) możliwość ich słabej odporności na wysokie obciążenia – czytamy w oświadczeniu B. Kot. – Wydano decyzję dla firmy prowadzącej budowę koła widokowego wstrzymującą prowadzenie robót budowlanych, której nadano rygor natychmiastowej wykonalności (…), zawiadomiono firmę i strony postępowania o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej w związku z wykonywaniem robót budowlanych (…) – napisała Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków. Dodano, że sprawą zainteresowano także Wojewódzkiego i Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, poproszono o wyjaśnienia Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu oraz nakazano firmie instalującej młyn doprowadzenie terenu do stanu poprzedniego do 28 kwietnia i zadeklarowano stałe kontrolowanie sytuacji. Mimo takiej postawy pani konserwator młyn stanął i bawi przemyślan oraz turystów odwiedzających miasto. W Internecie pełno zdjęć tych, którzy z atrakcji skorzystali i ich relacji: – Rewelacja! Nie tylko dla dzieci, – Piękny widok na Starówkę jest z tego koła.
Są też komentarze w stylu: – Niektórym wszystko przeszkadza, najlepiej, żeby mieszkali w skansenie. – W Krakowie, Poznaniu, Białymstoku czy Rzeszowie były i są takie instalacje i nikt nie protestuje. Tylko w Przemyślu musi być grupa niezadowolonych malkontentów, którzy wszystko negują.
Z kolei przeciwnicy instalacji koła przekonują, że nie są przeciwni samej atrakcji, tylko jej lokalizacji. – Pomnik świętego Jana Pawła tu stoi – pisze jeden z nich. – Naprawdę wypada, by to było miejsce zabaw i uciechy? W dodatku niektórzy mówią o tym „diabelski młyn”!- dodaje oburzony.
– Pomnik to pomnik – przypomina kolejny przemyślanin. – To nie miejsce jakiejś martyrologii przecież! Najlepiej niczego nie róbmy dla ludzi z powodu pomników – ironizuje.
Przemyślanie mają też wątpliwości co do troski pani konserwator o nawierzchnię, na której stanęło koło. – Jakoś kiedy wcześniej pod magistratem stanęła 40-tonowa ciężarówka „Iskry Niepodległości”, za ponad 9 lmln złotych z pieniędzy podatników wydanych na to coś z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, to się pani konserwator nie martwiła o nawierzchnię, ani o przemyskie podziemia – zauważa jedna z mieszkanek miasta.
Prezydent wyjaśnia
W sieci pojawiły się też głosy, że władze miasta sankcjonują łamanie prawa przez firmę będącą właścicielem koła młyńskiego, a nawet, że same je łamią. Prezydentt Przemyśla, Wojciech Bakun wydał obszerne wyjaśnienie na temat koła na swoim oficjalnym facebookowym profilu. – Spór, który powstał ze względu na brak wyrażenia zgody przez PWKZ jest sporem pomiędzy firmą, a konserwatorem. Wszelkie informacje o złamaniu prawa przez miasto są nieprawdą, gdyż jako miasto działaliśmy w ramach swoich kompetencji i wg procedur wypracowanych z PKWZ – napisał w nim.
Przemyśl to piękne miasto, a jego mieszkańcy są serdeczni i gościnni. Pokazali to po napaści Rosji na Ukrainę w zeszłym roku i pokazują nadal. Mają jednak pewną cechę, którą trudno uznać za pozytywną. Lubią się kłócić i lubią narzekać. Na szczęście nie wszyscy i nie zawsze.
Monika Kamińska


