Przyłębska musi odtajnić tajny majątek

Julia Przyłębska ma nowy dom 20 minut jazdy (służbowym autem z ochroną) od centrum stolicy, podczas gdy jednocześnie podatnicy płacą grube pieniądze za wynajem jej apartamentu nieopodal siedziby TK. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, że szef Trybunału Konstytucyjnego składał wniosek o utajnienie oświadczenia majątkowego. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

„Największe odkrycie towarzyskie” Jarosława Kaczyńskiego, czyli Julia Przyłębska, która z woli prezesa PiS została najważniejszym sędzią Trybunału Konstytucyjnego, obawia się, że Polacy dowiedzą się, jaki ma majątek. Z tej obawy poprosiła pierwszą prezes Sądu Najwyższego, Małgorzatę Manowską, również mianowaną z namaszczeniem PiS-u, o utajnienie jej oświadczenia majątkowego. Tak właśnie wygląda transparentność ludzi ze „świecznika”, z którą na ustach PiS już dwukrotnie szło do wyborów i je wygrywało! Jednak nawet ta władza zmuszona jest ustąpić przed naciskiem społecznym.

Po medialnej burzy z powodu utajnienia oświadczenia majątkowego Przyłębskiej, sama zainteresowana poprosiła prezes Manowską i uchylenie postanowienia o utajnieniu. Motywowała to troską o… Trybunał Konstytucyjny. Pierwsza o bulwersującej sprawie utajnienia przez Sąd Najwyższy na wniosek zainteresowanej oświadczenia majątkowego prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przylębskiej, napisała niemal tydzień temu Gazeta Wyborcza. Jednocześnie ujawniła, że wcześniej sama Przyłębska utajniła oświadczenia majątkowe 5 sędziów TK, w tym byłej posłanki PiS, Krystyny Pawłowicz. Tak właśnie wygląda transparentność władzy i ludzi z nią związanych w wykonaniu PiS. Przypomnijmy, że z tą transparentnością na ustach PiS szło do władzy dwukrotnie i dwukrotnie naiwny elektorat mu tę władzę powierzał. W mediach zawrzało, bo tego rodzaju utajnienia zawsze budzą niesmak i kontrowersje. Co prawda istnieje ścieżka prawna pozwalająca na nieujawnianie oświadczeń majątkowych sędziów, ale jest ona stworzona dla ochrony tych ostatnich w określonych warunkach. Chodzi o sędziów, którzy orzekają w sprawach dotyczących zorganizowanych grup przestępczych i groźnych bandytów. Ujawnienie oświadczeń majątkowych takich sędziów byłoby automatycznym ujawnieniem ich miejsc zamieszkania, co ułatwiałoby ich „namierzenie” przez przestępców i tym samym narażałoby ich i ich bliskich na śmiertelne niebezpieczeństwo. W przypadku żadnego z sędziów TK, z prezes Przyłębską na czele, takie ryzyko nie zachodzi. Nie ma więc podstaw ani do składania takich wniosków, ani tym bardziej do ich uwzględniania. Prezes TK Julia Przyłębska, nazywana przez Jarosława Kaczyńskiego „odkryciem towarzyskim”, jest co prawda zaledwie magistrem prawa, ale z całą pewnością zna prawnicze zwyczaje w tej kwestii. Zna, ale potrzeby ich przestrzegania najwyraźniej nie czuła. Jednocześnie pierwsza prezes SN, Małgorzata Manowska, także nie widziała niczego nadzwyczajnego w tym, że J. Przyłębska chce, by jej oświadczenie majątkowe miało klauzulę „zastrzeżone”.

„Nie możemy powiedzieć dlaczego nie możemy powiedzieć”

Takie postawy zarówno Manowskiej, jak i Przyłębskiej nie mogły przejść bez echa. Nawet politycy PiS-u pytani przez dziennikarzy czy do utajnienia oświadczenia majątkowego prezes TK powinno dojść, niechętnie, bo niechętnie, przyznawali, że nie. Sytuację omawiano w minioną niedzielę w popularnym programie TVN24 „Loża prasowa”, gdzie gościli: Justyna Dobrosz-Oracz z Gazety Wyborczej, Agaton Koziński, Beata Lubecka z Radia ZET i Mariusz Janicki z Polityki. Ten ostatni zauważył, że nie tylko doszło do kuriozalnej sytuacji, kiedy to pierwsza prezes SN utajnia oświadczenie majątkowe prezes TK, ale także nie podaje racjonalnych powodów tej decyzji. – Mamy tu do czynienia z „tłumaczeniem”, że „nie możemy powiedzieć, dlaczego nie możemy wam powiedzieć” – ironizował dziennikarz. – To doprawdy zaskakujące – dodał, podkreślając, że: – Ludzie władzy, idąc do władzy, zwykle głośno domagają się transparentności. Jednak gdy już tę władzę sprawują, dziwnie niechętni są ujawnieniu, ile na tym zarobili – zauważył M. Janicki. Mowa była także o tym, że J. Przyłębska miała nabyć nieruchomości pod Warszawą i nadal dysponować służbowym mieszkaniem w stolicy. Spekulowano na temat tego, że być może ów fakt skłonił Przyłębską do wniosku o utajnienie jej oświadczenia majątkowego. Dodano też, że sprawa zaszkodzi PiS-owi, bo wyborcy tej partii są mocno wyczuleni na sprawy finansowe.

Nacisk na władzę ma sens

I choć ta władza z opinią publiczną niekoniecznie chce się liczyć, to czasem musi. Wczoraj Julia Przyłębska w swoim oświadczeniu dla PAP-u napisała:
– W trosce o dobro Trybunału Konstytucyjnego oraz chcąc zapobiec dalszym oszczerstwom formułowanym zarówno pod adresem instytucji, jak i wobec mnie osobiście, jako Prezes TK złożyłam do I Prezes SN wniosek o uchylenie klauzuli zastrzeżone nadanej mojemu oświadczeniu majątkowemu za rok 2021 – oświadczyła Przyłębska. – Nie chcę, aby bezprawna, nieuzasadniona i niesprawiedliwa nagonka na mnie wpływała na pracę i postrzeganie Trybunału – podkreśliła. – Nie oznacza to jednak, że zmieniły się przesłanki uzasadniające mój wniosek. Wręcz przeciwnie, zachowanie mediów i polityków potwierdza, że był on całkowicie uzasadniony – dodała.
No cóż, pani prezes TK nie mogła się powstrzymać od krytyki tych, którzy słusznie ją skrytykowali, ale to domena ludzi tej władzy. Najważniejsze, że okazało się, iż nacisk na tę władzę ma sens, bo działa i władza, choć niechętnie, z opinią społeczeństwa musi się jednak liczyć.

Monika Kamińska