
Zamontowany na śrubach, które wydają się niezbyt stabilnie umocowane w betonowej kostce brukowej, a jego poziom wyznaczono za pomocą… kilku podkładek – mowa o przystanku ZTM obok Urzędu Marszałkowskiego, naprzeciwko Galerii Rzeszów. Pasażerowie rzeszowskiej komunikacji miejskiej przecierają oczy ze zdumienia, widząc tę fuszerkę i pytają, kto za to odpowiada?
W Rzeszowie trwa wymiana starych wiat przystankowych. W miejsce starych, często zniszczonych wiat, montowane są nowe. Charakteryzują się one przeszklonymi ścianami, mają podświetlane rozkłady jazdy. Wyróżniają się barwami, kojarzonymi z rzeszowskimi autobusami MPK. Czytelnicy Super Nowości zwracają jednak uwagę, że ich montaż mija się z bezpieczeństwem. Tak jest np. obok Urzędu Marszałkowskiego. – Wiata wydaje się nie być utwierdzona do podłoża. Ponad poziom kostki wystają śruby. Moją uwagę zwrócił także sposób wypoziomowania przystanku. Zrobiono to za pomocą kilkunastu podkładek
– mówi nam Kamil Tyczka, mieszkaniec Rzeszowa. – Dla mnie jest to bubel, grożący katastrofą! – uzupełnia. Z kolei Karolina zwraca uwagę na brak zadaszenia jednego z przystanków przy al. Rejtana.
ZTM się tłumaczy
Nasuwa się pytanie, dlaczego przystanki w takim stanie zostały udostępnione dla pasażerów. Okazuje się, że winnym jest tutaj wykonawca wymiany wiat. – Te przystanki (przy Urzędzie Marszałkowskim i przy al. Rejtana – przyp. red.) nie zostały przez nas odebrane – wyjaśnia Anna Kowalska, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie. – Powinny być odpowiednio zabezpieczone, np. biało – czerwoną taśmą, z odpowiednią tabliczką o zakazie użytkowania – wyjaśnia. Niestety tak nie jest. Podróżni niczego nieświadomi korzystają z tych wiat. Po interwencji Super Nowości, Anna Kowalska miała zdyscyplinować wykonawcę, aby ten należycie zabezpieczył teren prac remontowych.
Dominik Bąk


