
Na dachu Galerii Rzeszów zamieszkało 5 pszczelich rodzin. To w sumie pół miliona owadów, które przygotowują rzeszowski miód. To też wartościowa lekcja, która pozwoli zrozumieć rolę pszczół w najbliższym otoczeniu. To właśnie w stolicy Podkarpacia powstał pierwszy w Polsce Bank Pszczeli, który ma służyć pomocą pszczelarzom, którzy z różnych powodów utracili swoje pasieki.
Pasieka będzie pełnić funkcję edukacyjną. Jest to projekt zrealizowany we współpracy braci Rafała i Macieja Szelów, Galerii Rzeszów i władz miasta Rzeszowa. Dzięki temu przedsięwzięciu, możliwe jest budowanie nowych strategii na rzecz edukacji i powrotu natury do miasta. Rzeszów tym samym dołączył do europejskiego trendu budowania pasiek. – Odkąd pojawiła się miejska pasieka w Rzeszowie, sadzimy miododajne rośliny – mówił wczoraj Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa. – Zrezygnowaliśmy też z chemicznych oprysków przeciw komarom. Dzięki temu, pszczoły nie będą ginąć. W celu eliminacji komarów zainstalowaliśmy na niektórych budynkach budki dla jeżyków, które zjadają te szkodliwe owady. Rzeszowskie Śródmieście to jedna z najbardziej zielonych części miasta. W zasięgu lotu pszczół wyruszających na miasto z dachu Galerii Rzeszów, znajdują się liczne parki, ukwiecone skwery, przydomowe ogrody – wyjaśnia włodarz stolicy regionu.
Ule są usytuowane na drewnianej konstrukcji, wykonanej przez Galerię Rzeszów. Dzięki temu, pszczoły mogą swobodnie startować i lądować. Wysoka attyka dachu nie jest dla nich przeszkodą. Ta, ogranicza kumulację wysokich temperatur i zapewnia możliwość pracy w ciągu dnia.
Jak poinformował Maciej Szela, oprócz 5 uli z rodzinami pszczelimi na dachu centrum handlowego, na terenie Rzeszowa jest jeszcze 170 uli. Pszczoły na dachu Galerii Rzeszowa mieszkają w ulach z naturalnego drewna jodłowego, a wokół nich stoją specjalnie dobrane, miododajne rośliny. Wykonawcą uli jest Rafał Szela i Zuzanna Szela, którzy opracowali zagospodarowanie tego miejsca.
– Bank Pszczeli będzie udzielał pomocy pszczelarzom w kryzysowych sytuacjach, takich jak wytrucie lub zniszczenie pasiek – mówi Maciej Szela z Chmielnika. – W takiej sytuacji znalazł się mój brat Rafał, któremu w 2018 r. ktoś zatruł 66 rodzin pszczelich i w sumie 5 milionów pszczół. Do tej pory nie ustalono sprawców, a straty wyniosły 100 tys. zł. Postanowiliśmy, że pszczelarze, którzy znajdą się w podobnej sytuacji, odzyskają część swoich strat z banku. W sumie na 2023 r. wartość pomocy finansowej wyniesie 140 tys. zł.
and


