
Na pożegnanie z trzecim poziomem rozgrywkowym Stal Rzeszów nie rozpieściła swoich fanów i podzieliła się punktami z rezerwami Lecha Poznań. „Żurawie”, choć nie zagrały słabych zawodów, to druga drużyna mistrza Polski zawiesiła im wysoką poprzeczkę i to stalowcy dwa razy musieli gonić wynik.
O tym, że poznańska młodzież nie przyjedzie do Rzeszowa na wakacje, doskonale zdawali sobie sprawę piłkarze najlepszej drużyny eWinner II Ligi. Lech II Poznań był bowiem jedną z nielicznych ekip, która w ostatniej kolejce jeszcze o coś walczyła. Podopieczni Artura Węski przy Hetmańskiej celowali wyłącznie w zwycięstwo, ponieważ tylko wygrana dawała im prawo gry w barażach o zaplecze ekstraklasy. Rzeszowianie zaś nie myśleli o niczym innym, jak o zakończeniu sezonu z przytupem, dlatego wczorajszy pojedynek zapowiadał się naprawdę interesująco. Walczący o konkretny cel goście od pierwszych minut starali się mocno utrudniać stalowcom grę w ich ulubionej formie, czyli w ataku pozycyjnym i trzeba przyznać, że drugi garnitur „Kolejorza” skutecznie uniemożliwiał ofensywny sposób gry biało-niebieskich. Przez pierwszy kwadrans rywalizacja była wyrównana, a gdy Stal zaczęła przejmować inicjatywę, fatalny błąd przytrafił się kapitanowi gospodarzy Piotrowi Głowackiemu. Lewy defensor stracił piłkę tuż przy linii pola karnego, a konsekwencją tego błędu był gol dla Lecha. Na szczęście rywale długo nie cieszyli się z bramki, bo dośrodkowanie Damiana Michalika trafiło na głowę Andreji Prokicia, który doprowadził do remisu. Miejscowi zaczęli grać z coraz większym polotem i tylko przez nieskuteczność nie schodzili na przerwę z prowadzeniem. Niestety, dwie świetne sytuacje zmarnował Patryk Małecki i na gole trzeba było czekać do drugiej odsłony. W tej partii stalowcy zmusili lechitów do jeszcze głębszej defensywy, ale przyjezdni mieli na to swój plan. Jeden składny kontratak ponownie zakończył się dla nich trafieniem i Stal po raz kolejny musiała gonić wynik. Cierpliwość w budowaniu ataku opłaciła się po dłuższym podaniu w pole karne. Za koszulkę łapany był Dominik Marczuk i sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Rzut karny na gola zamienił Głowacki i jak się okazało, był to ostatni akord bramkowy, choć końcówka spotkania była bardzo emocjonująca, a kibice oglądali wymianę ciosów. Od porażki biało-niebieskich uchronił Wiktor Kaczorowski, który na dwie minuty przed regulaminowym czasem meczu obronił „jedenastkę”, wyciągając niejako pomocną dłoń do Raduni Stężyca, która dzięki remisowi lechitów zapewniła sobie udział w barażach.
Wczorajszy mecz na pewno zapadnie w pamięci Sławomira Szeligi. Wychowanek Stali wyprowadził na murawę swój zespół jako kapitan, a tuż po pierwszym gwizdku został zmieniony przez Kacpra Piątka. Kibice zgotowali mu owację na stojąco, długo skandując nazwisko 39-latka. Również po końcowym gwizdku fani „Żurawi” nagradzali okrzykami zasłużonego dla klubu piłkarza, który wczoraj zakończył grę w świeżo upieczonym beniaminku I ligi. – Remis, którego nikt nie chciał, a czy ktoś na niego zasłużył czy nie, to też nie chcę wchodzić w taką dyskusję, ale był to mecz, który nie ma prawa się wydarzyć na takim poziomie rozgrywkom – stwierdził trener Stali Daniel Myśliwiec, mając głównie na myśli, że jego gracze stracili czujność. – Natomiast rozumiem kontekst, emocje, które są mniej adekwatne do sytuacji, w której się znajdujemy. Moi piłkarze zrobili kapitalną rzecz, wygrali ligę, pobili wszelkie możliwe rekordy, a w szatni mieliśmy sytuację bardzo nostalgiczną, wynikającą z faktu pożegnania Sławka Szeligi – dodawał . – Cały czas chodzi mi po głowie zdanie Adama Ostrowskiego, że tylko wielcy potrafią cieszyć się z małych rzeczy i ta mała – w cudzysłowie rzecz – którą zrobiliśmy, obecnie mało nas cieszy, bo wiemy, ile jeszcze pracy przed nami, żeby w przyszłości osiągać większe sukcesy – podsumował szkoleniowiec biało-niebieskich.
W innych meczach: Olimpia Elbląg – Śląsk II Wrocław 0-1, Ruch Chorzów – Hutnik Kraków 1-0, Znicz Pruszków – Pogoń Siedlce
0-1, Wisła Puławy – Motor Lublin 3-0, Sokół Ostróda – Garbarnia Kraków 4-7, Wigry Suwałki – Pogoń Grodzisk Mazowiecki 4-0, KKS Kalisz – Chojniczanka 2-3, Radunia Stężyca
– GKS Bełchatów 3-0 (wo).
1. Stal Rz. 34 77 75-35
2. Chojniczanka 34 73 72-31
3. Ruch 34 63 48-27
4. Wigry 34 60 58-38
5. Motor 34 59 54-31
6. Radunia 34 53 60-51
7. Lech II 33 51 39-43
8. Olimpia 34 49 34-31
9. Garbarnia 34 48 51-43
10. Siedlce 34 46 47-55
11. Wisła 34 44 56-54
12. Kalisz 34 42 43-48
13. Śląsk II 33 40 50-53
14. Znicz 34 39 38-45
15. Hutnik 34 35 38-55
16. Grodzisk M. 34 31 34-54
17. Sokół 34 19 32-77
18. GKS Bełchatów 34 18 17-74
1-2: awans. 3-6: baraże o awans. 15-18: spadek. GKS Bełchatów wycofał się z rozgrywek po 22. kolejce.
Łukasz Szczepanik


