Res-Drob w stanie upadłości. Ponad 300 osób do zwolnienia?

Res-Drob z siedzibą przy ul. Konopnickiej w Rzeszowie decyzją sądu jest obecnie
w stanie upadłości. Fot. Wit Hadło

Sąd Rejonowy w Rzeszowie ogłosił 1 lutego postanowienie w sprawie upadłości Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich „Res-Drob”. Firma po ponad 70 latach może zatem przestać istnieć, ale nie jest to jeszcze do końca przesądzone. O tym, czy tak się stanie, zdecyduje bowiem syndyk masy upadłościowej, który musi zbilansować spółkę i zdecydować czy nadal będą w niej mogli być zatrudnieni dotychczasowi pracownicy, czy też zostaną zwolnieni.

W 2020 i 2021 r., na które przypadł okres pandemii koronawirusa, znacznie pogorszyła się sytuacja finansowa Res-Drobu. Firma nie mogła eksportować swoich wyrobów, przez co zadłużyła się. Wprawdzie od kilku dni decyzją sądu spółka jest w upadłości, ale już wcześniej, bo w maju ub. roku, jeden z wierzycieli złożył wniosek o ogłoszenie jej upadłości. Nie zrobił jednak tego zarząd Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich. Zdaniem przedstawicieli tej spółki, miała to być forma nacisku w związku z zaległymi wypłatami pieniędzy. W okresie pandemii zarząd spółki rozmawiał na temat zaległości z wierzycielami i próbował ich spłatę rozłożyć na raty, co się ostaetcznie nie udało. Dlatego zapadła sądowa decyzja o upadłości firmy.
Obecnie o sytuacji Res-Drobu nie wypowiada się zarząd firmy, a informacji udziela syndyk masy upadłościowej. Nie udało nam się jednak z nim skontaktować. Informacji na ten temat udzielił nam natomiast adwokat Adam Hein. – Syndyk sporządzi bilans majątku spółki i listę wierzytelności, a później plan podziału pomiędzy wierzycielami – powiedział Adam Hein. – Decyduje on też o sprawach związanych z działalnością firmy i zatrudnienia pracowników. Ogłoszenie upadłości firmy nie jest równoznaczne z rozwiązaniem umów o pracę. Wierzyciele Res-Drobu w terminie 30 dni od dnia obwieszczenia o ogłoszeniu upadłości (od 1 lutego – przyp. red.) są uprawnieni do zgłoszenia syndykowi swoich wierzytelności. Roszczenia pracowników, którzy nie otrzymywali wynagrodzenia, również będą uwzględnione na liście wierzytelności – wyjaśnia.

Pracownicy są u kresu wytrzymałości

Do naszej redakcji dotarło pismo od zdeterminowanych pracowników, którzy, jak napisali,są u kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej. – Chcemy wyrazić oburzenie, sprzeciw i rozpacz wobec szefostwa Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich Res-Drob. To jest nasz symboliczny krzyk rozpaczy, także naszych rodzin: ojców, żon, mężów, matek i dzieci. Od wielu lat sumiennie pracujemy w firmie Res-Drob i wykonujemy swoje obowiązki. Niestety, pracodawca nie traktuje nas godnie i z należytym szacunkiem. Firma powinna wypłacać należne wynagrodzenie, a tak się nie dzieje. Pracodawca zalega pracownikom wypłatę. Jeśli wypłaca, to kiedy chce, i rozkłada ją na raty według własnego uznania – piszą w nim.
Pracownicy dodali, że nie otrzymują wynagrodzenia zgodnego z wytycznymi rządowymi i nie mają najniższej krajowej, choć taka pensja powinna być im wypłacana. To nie wszystko, bowiem skarżą się oni na warunki pracy: zbyt niskie, ich zdaniem, temperatury, zaś kobiety są zmuszane do dźwigania bardzo ciężkich przedmiotów, ważących nawet 22 kg. Zimno i permanentnie mokre ręce, wpływają na ich zły stan zdrowia. – Każdy nas pyta, dlaczego chcemy tutaj jeszcze pracować? Liczymy na to, że w momencie upadłości spółki dostaniemy w całości nasze pensje i odprawy
– mówi jeden z pracowników Res Drobu. – W tej chwili dostajemy co tydzień, półtora, ok. 500 – 600 zł. Niekiedy trzeba poczekać nieco dłużej.

Mieszkańcy mają dość smrodu

Oprócz sytuacji samej firmy drobiarskiej i jej pracowników na działalność spółki narzekają też mieszkańcy osiedla 1000-lecia. Zarzucają oni firmie przekroczone normy hałasu oraz pracę w godzinach nocnych, zanieczyszczenie środowiska wywołane wadliwie działającą podczyszczalnią ścieków, a do tego dochodzi jeszcze smród odczuwalny na całym osiedlu. Dlatego też członkowie stowarzyszenia „Nasz Czysty i Zdrowy Rzeszów” oraz mieszkańcy osiedli 1000-lecia i Króla Augusta weszli na drogę sądową. Czy po ogłoszeniu upadłości Res-Drobu skończy się zły wpływ firmy na mieszkańców? Czas pokaże.

Mariusz Andres