Resovia nie podtrzymała passy

Resoviacy nawet w takich okolicznościach nie byli w stanie zaskoczyć
defensywy GKS-u Tychy i zmusić do kapitulacji jego bramkarza,
Konrada Jałochy. Fot. Wit Hadło

Apklan Resovia nie poszła za ciosem i tym razem musiała przełknąć gorycz porażki. Resoviacy zagrali dwie różne połowy i szkoda, że słabsza dyspozycja przytrafiła im się w pierwszej odsłonie spotkania, w której GKS Tychy strzelił jedyną bramkę w tym meczu.

Dwa zwycięstwa z rzędu dały solidnego kopniaka podopiecznym Mirosława Hajdy, którzy przed własną publicznością zamierzali podtrzymać korzystną serię. A że GKS Tychy nie był rywalem z górnej półki, „Pasiaki” wietrzyły szansę, że mogą wygrać trzeci następny mecz. Niestety, przedmeczowe założenia to jedno, a realizowanie ich na boisku to drugie. Rzeszowianie w pierwszej części spotkania oddali pole gry tyszanom, którzy wykorzystali bierność Resovii. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego przyjezdni dośrodkowali w pole karne, gdzie najwyżej do piłki wyskoczył Wiktor Żytka, który strzałem głową otworzył wynik rywalizacji. Gospodarze obudzili się dopiero po zmianie stron. Tym razem role się odwróciły. Biało-czerwoni naciskali rywala, częściej przebywając na jego połowie, ale mimo kilku niezłych sytuacji, to klub ze Śląska wyjechał do domu z pełną pulą. – Pierwszą połowę trochę przespaliśmy, choć wcale nie musieliśmy stracić bramki – zaczął pomeczową konferencję trener Mirosław Hajdo, który pochwalił dyspozycję i animusz drużyny w drugich 45 minutach. – Po przerwie moi piłkarze z ogromnym zaangażowaniem dążyli do odwrócenia wyniku. Bardzo chcieli, stwarzali sytuacje, ale nie mieli też szczęścia – wyjaśniał. – Na pewno nie można odmówić zawodnikom zaangażowania, które u nich jest zawsze bardzo duże i o to nie można mieć absolutnie żadnych zastrzeżeń – dodawał 52-letni coach, podkreślając, że plan na mecz nie zakładał dwóch różnych części spotkania.
Szkoleniowiec resoviaków zwrócił również uwagę, że jego gracze przegrali bitwę, ale wojna o utrzymanie nadal trwa. – W szatni powiedziałem chłopakom – głowa do góry! Jestem o tym przekonany, że w najbliższych meczach wyciągniemy wnioski i wierzę mocno, że inaczej będziemy schodzili z boiska po następnym spotkaniu – wyjaśnia Mirosław Hajdo, zaznaczając, że jego zespół musi szybko zapomnieć o przegranej z GKS-em Tychy. – Nie chcę użalać się nad sobą i zespołem. Trzeba podnieść głowy. Jeszcze niejeden mecz nas czeka, pewnie jeszcze niejeden przegrany, bo taka jest piłka. Graliśmy z zespołem, który był w naszym zasięgu, natomiast na poziomie I ligi, żeby wygrać mecz, trzeba jednak zasuwać dwie połowy – podsumował opiekun „Pasiaków”.

1. ŁKS 25 51 46-26
2. Ruch 25 46 35-24
3. Wisła 25 45 43-27
4. Termalica 24 43 38-26
5. Puszcza 24 40 34-26
6. Arka 25 39 44-33
7. Podbeskidzie 24 36 35-28
8. Chrobry 25 35 38-45
9. Stal 24 33 38-33
10. Katowice 25 31 28-29
11. Tychy 25 30 38-38
12. Górnik 25 30 31-32
13. Zagłębie 25 27 26-33
14. Resovia 25 27 25-38
15. Skra 25 24 15-35
16. Odra 25 23 29-41
17. Sandecja 25 22 24-38
18. Chojniczanka 25 20 26-40

1-2: awans. 3-6: baraże o awans. 16-18: spadek
W następnych meczach: Skra Częstochowa – Apklan Resovia (8.04. – godz. 12.40), Stal Rz. – Zagłębie (8.04. – godz. 20).
lukas