Resovia rządzi w Rzeszowie!

„Pasiaki” miały powody do radości. Tak cieszyły się z bramki na 2-0. Fot. Archiwum

Derby rządzą się swoimi prawami, więc można nieco odwrócić to stwierdzenie i wytłumaczyć nim festiwal strzelecki, jaki miał miejsce podczas meczu Stali Rzeszów z Apklan Resovią. W meczach o stawkę pomiędzy lokalnymi rywalami nigdy nie padło siedem goli, dlatego 88. derby miasta w sposób znaczący zapiszą się w historii. O jedną bramkę lepsza okazałą się Resovia, która miała konkretny plan na przeciwnika zza miedzy, a ozdobą spotkania był gol z połowy boiska Bartosza Kwietnia.

Można w ciemno zakładać, że żaden z kibiców nie przypuszczał, iż w derbach padnie aż siedem bramek. Ba, nikt nie spodziewał się, że będzie to tak ciekawe widowisko z wisienką na torcie w postaci wspomnianego strzału Bartosza Kwietnia. Dotąd w meczach o stawkę lokalnych rywali kibice byli świadkami maksymalnie pięciu goli. Tak było m.in. w 2018 roku, kiedy Resovia pokonała Stal 3-2 w ramach rozgrywek Pucharu Polski. Podobnie było 10 lat wcześniej, gdy w III lidze „Pasiaki” wywiozły z Hetmańskiej pełną pulę, aplikując biało-niebieskim cztery gole, tracąc jednego. Ostatni raz siedem trafień odnotowano 58 lat temu! 7 października 1964 r. Stal ograła Resovię 6-1. Nie był to jednak oficjalny mecz, tylko sparing, dlatego to, co miało miejsce w minioną sobotę, jest wydarzeniem, które zapewne prędko się nie powtórzy.
Długo wyczekiwane derby w I lidze przyniosły kibicom nie lada emocje, których w ostatnich derbach, było jak na lekarstwo. Nie licząc oczywiście rzutów karnych w poprzednim starciu tych zespołów o przepustkę na zaplecze ekstraklasy, to w regulaminowym czasie trzech minionych meczów nie działo się za wiele. Piłkarze obu drużyn zdobyli tylko dwie bramki, a dwie ostatnie potyczki to bezbramkowe rezultaty. Teraz miało być inaczej głównie za sprawą Stali Rzeszów, która gra bardzo ofensywną piłkę i o zdobyte bramki przez ekipę „Żurawi” można być spokojnym. Również, co nie ucieszy fanów biało-niebieskich, można było z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładać, iż stalowcy, jak już pokazały ich mecze w I lidze, nie zachowają czystego konta.

Pragmatyczna Resovia

– Na pewno będziemy chcieli zagrać otwarte spotkanie, bez murowania bramki – mówił przed meczem trener Apklan Resovii Mirosław Hajdo. Szkoleniowiec biało-czerwonych nie rzucał słów na wiatr, dlatego oglądaliśmy ciekawe starcie, które mogło zakończyć się zwycięstwem zarówno przyjezdnych, jak i gospodarzy. Goście mieli pomysł na brawurę ofensywną Stali i skrupulatnie realizowali swój plan w pierwszej połowie. Miejscowi, co było do przewidzenia, od początku starali się ułożyć to spotkanie na własnych zasadach. Piłka było po stronie ekipy Daniela Myśliwca, jednak to przyjezdni byli bardziej aktywną drużyną w ataku, która parę razy straszyła stalowców groźnymi kontratakami. Podobać mógł się zwłaszcza grający na prawym skrzydle Pedro Vieira. Portugalczyk swoją szybkością siał popłoch w bocznym sektorze i dwa razy oddał groźne strzały, lecz były to minimalnie niecelne uderzenia. Resoviacy wiedzieli, że środkowi obrońcy Stali grają bardzo wysoko, więc gdy tylko odbierali piłkę, często starali się zagrywać futbolówkę za plecy rywali i to przynosiło efekt. Stal zaś poza posiadaniem piłki, nie za bardzo miała pomysł, jak ją rozegrać przed polem karnym przeciwnika. Z tym nie mieli problemu goście, a niemal każdy ich wypad pod bramkę rywala, kończył się jękiem zawodu ich kibiców. Resovia w końcu dopięła swego. Po podaniu Marka Mroza, Przemysław Pęksa sfaulował Radosława Bąka, a sędzia wskazał na „wapno”. Z 11 metrów nie pomylił się Bartłomiej Wasiluk i to przyjezdni mieli większy komfort grania. Tuż przed przerwą zapachniało sensacją, gdy zagranie Vieiry do Macieja Górskiego zakończyło się premierowym golem tego drugiego w barwach „Pasiaków”. Kibice Stali łapali się za głowę, a w sektorze Resovii trwała prawdziwa feta.

Kluczowa sytuacja i gol stadiony świata

Na przerwę stalowcy schodzili ze spuszczoną głową, ale wyszli z szatni mocno naładowani. Nie minęło bowiem 10 minut, a na tablicy wyników widniał remis. Najpierw niefortunnie piłkę do własnej bramki skierował Mateusz Bondarenko, następnie z bliska na listę strzelców wpisał się Andreja Prokić. Biało-niebieska część stadionu eksplodowała, i chyba nikt tam nie wątpił, że Stal rozstrzygnie derby na swoją korzyść. – Wyszliśmy tak, jak byśmy już wygrali mecz – komentował poczynania swoich zawodników z początku drugiej odsłony Mirosław Hajdo. Faktycznie, jego podopieczni nie przypominali zespołu z pierwszych 45 minut, a ich opieszałość mogła zakończyć się stratą trzeciej bramki. Stal wyprowadziła kontrę, w której pół boiska z piłką przebiegł Andreja Prokić, po czym zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Dawida Olejarki, który, mając przed sobą tylko bramkarza, trafił prosto w niego i na pewno na długo zapamięta tę stuprocentową sytuację. Od tego momentu miejscowi nie potrafili zagrozić bramce Branislava Pindrocha. W końcu obudziła się za to Resovia. Górne podanie Wasiluka do Kamila Antonika dało gościom prowadzenie. Stal jakby zgasła, a Resovia znów zyskała dodatkowe pokłady energii. Gdy fani „Żurawi” mieli jeszcze nadzieję, że ponownie uda się odrobić stratę, klasę pokazał Bartosz Kwiecień. Doświadczony obrońca zobaczył, że wysoko ustawiony jest bramkarz Stali i będąc na własnej połowie, zdecydował się na strzał. Bardzo mocno uderzona piłka ugrzęzła w siatce, a gol Kwietnia prawdopodobnie zostanie okrzyknięty bramką sezonu. Miejscowych było tylko stać na zmniejszenie rozmiaru porażki, Resovia zaś świętowała z fanami zasłużony triumf.

Kop dla Resovii, lekcja dla Stali

– Chcę serdecznie pogratulować moim zawodnikom i sztabowi za solidne przygotowanie do meczu. Chłopakom dziękuję szczególnie za ogromne serce, które włożyli w to spotkanie. Do przerwy nasza gra wyglądała bardzo dobrze. Myślę, że dominacja była duża. Wielu sytuacji nie zamieniliśmy na bramki, a powinniśmy to zrobić. Fajnie, że byliśmy w stanie odwrócić trudną sytuację po przerwie. Wygrać derby i odwrócić losy meczu, to dużo. Cieszymy się bardzo, bo punkty są nam potrzebne. Da nam to kopa, aby zdobywać ich jeszcze więcej – cieszył się trener Resovii, którego zapytaliśmy, czy gra skrzydłami i podania za plecy obrońców były wpisane w główną strategię na derby. – Nie tylko. Chcieliśmy też zamykać środkowe sektory boiska, gdzie zawodnicy Stali schodzą między strefy i starają się tam dostać piłkę, odwrócić się i kreować akcje. Robiliśmy to dobrze – zdradził Mirosław Hajdo. Co zrozumiałe, zawiedziony był trener Stali. – Jest takie powiedzenie, że pierwsza połowa do zapomnienia, ale na pewno nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo zagraliśmy słabo i nie możemy o tym zapominać, i musimy zrobić wszystko, żeby taka połowa nigdy więcej się nie przydarzyła – narzekał na poczynania swoich graczy Daniel Myśliwiec. – Duży szacunek jednak dla moich piłkarzy za podejście i grę w drugiej połowie, bo graliśmy na swoim poziomie, zdobyliśmy dwie bramki, mieliśmy kolejną kluczową sytuację Dawida Olejarki i myślę, że musimy z czegoś takiego korzystać i wtedy mecz zupełnie inaczej by wyglądał. Czujemy, że zawiedliśmy, bo to nie jest to, na co nas stać – podsumował szkoleniowiec „Żurawi”.

STAL – APKLAN RESOVIA
w liczbach
68 Posiad. piłki (%) 32
6 Strzały celne 10
8 Strzały niecelne 2
5 Rzuty rożne 6
0 Spalone 5
9 Faule 24

W innych meczach: ŁKS Łódź – Zagłębie Sosnowiec 1-1, Chojniczanka – Wisła Kraków 1-0, Skra Częstochowa – GKS Katowice 0-1, Górnik Łęczna – GKS Tychy 3-2, Ruch Chorzów – Sandecja Nowy Sącz 2-1, Puszcza Niepołomice – Arka Gdynia 2-0, Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Podbeskidzie Bielsko-Biała zakończył się po zamknięciu numeru. Chrobry Głogów – Odra Opole (dziś).

1. Ruch 12 25 17-9
2. Puszcza 12 23 18-12
3. ŁKS 12 21 16-12
4. Arka 11 20 16-9
5. Katowice 12 19 15-11
6. Stal 12 17 21-18
7. Termalica 11 17 18-15
8. Wisła 12 17 15-13
9. Chrobry 11 17 18-18
10. Zagłębie 12 16 12-13
11. Podbeskidzie 11 16 12-14
12. Tychy 12 15 19-19
13. Chojniczanka 12 14 15-18
14. Skra 12 14 8-11
15. Górnik 12 11 18-19
16. Resovia 12 11 13-18
17. Odra 11 10 12-20
18. Sandecja 12 6 7-20

W następnych meczach: Apklan Resovia – Ruch (8.10. – godz. 20), Arka – Stal (9.10. – godz. 12.40 – transmisja Polsat Sport).

Łukasz Szczepanik