
Trwa objazdowa wycieczka przedstawicieli partii rządzącej po kraju. Rządowe i prorządowe media prześcigają się w pokazywaniu lukrowanych obrazków z tego swoistego teatru. Prawda jest jednak zgoła inna. W minioną sobotę w podprzemyskim Dubiecku gościł były marszałek Sejmu i aktualny szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z Przemyśla, Marek Kuchciński. Bardzo żywiołowo przywitali go rolnicy wściekli na rządzących za politykę wobec ukraińskich płodów rolnych.
Niedawno rolnicy z Agrounii opublikowali w mediach społecznościowych zdjęcia z akcji, którą przeprowadzili o poranku przed domami różnych polityków PiS w całej Polsce. Wśród nich znalazły się fotografie przedstawiające hałdę plew kukurydzianych wysypanych przez zdeterminowanych rolników przed furtką domu Kuchcińskiego w Przemyślu. Na furtce rolnicy przyczepili plakat z napisem „Wasza Polityka rujnuje polskiego rolnika”, zaś na ogrodzeniu o treści „Jeszcze Polska nie zginęła”. Jak podkreślali rolnicy, ta akcja to odpowiedź na sprowadzanie przez rząd ukraińskiego zboża bez żadnej kontroli i kompletny brak reakcji na argumenty polskich gospodarzy.
Tymczasem minister Kuchciński w towarzystwie miejscowych posłów PiS i działaczy tej partii wybrał się w sobotę do Dubiecka. Tu przywitało go, poza działaczami i sympatykami jego partii, kilkudziesięciu rolników w odblaskowych kamizelkach z napisami „Oszukana Wieś”. Słychać było wycie syren i gwizdy rolników, którzy weszli na spotkanie Kuchcińskiego i parlamentarzystów. Tam usiłowano im zamydlić oczy stałą retoryką, że za całą sytuację z ukraińskim zbożem odpowiada… UE, która każe Polsce stworzyć warunki do jego transportu. – Nie tylko państwo macie trudną sytuację – przekonywała rolników posłanka Teresa Pamuła. – Ale także rolnicy węgierscy. Byłam ostatnio na Węgrzech o rozmawiałam z przedstawicielami parlamentu – „pocieszała” rolników Pamuła. – Będzie powołany Urząd Ochrony Rolnika, jest wiele programów specjalnie dla wsi w wielu dziedzinach – zapewniała posłanka, ale rolnicy jakoś nie przejawiali entuzjazmu, chwilami reagowali śmiechem na jej słowa. – Ooo, to samo co codziennie w wiadomościach – komentowali ze śmiechem. – Dlaczego, skoro zboże tak staniało, nie staniały ceny chleba i bułek? – dopytywał wprost jeden z rolników obecnych na spotkaniu. – Chleb powinien wobec obecnych cen kosztować 3 zł, bułka 60 gr, a są dwa razy droższe! Mogą to państwo jakoś nam wytłumaczyć? Nam nie chodzi tylko o sobie, ale też o naszych konsumentów, którzy siedzą tu w tej sali- kontynuował. – Jeszcze do niedawna my was żywiliśmy, wszystkich, jak tu siedzicie – przypomniał rolnik. – Teraz mamy iść do lamusa? Inwestowaliśmy w sprzęt, w maszyny… Co my mamy teraz zrobić? Nas rolników nikt nie wspiera, żaden poseł do nas nie wyjdzie – dodał z żalem i otrzymał burzę braw.
emka



