Ruskie trolle dzielą Polaków i Ukraińców

Rosja ćwiczy różne formy dezinformacji od lat. Zachód za późno zrozumiał, że trzeba się przed tym bronić. Fot. Archiwum

Czy rzeszowianom znudziła się już pomoc uciekającym przed wojną mieszkańcom Ukrainy? A może to tylko karmione przez Kreml trolle sieją rosyjską propagandę? Jeżeli chociaż na jedno z tych pytań odpowiedź jest twierdząca, to nie jest dobrze. Sytuacja na Wschodzie raczej szybko się nie zmieni.

Zaczęło się niewinnie, od prośby o pomoc na jednej z facebookowych grup sąsiedzkich. „Poszukiwani wolontariusze do pomocy przy przeładunku 20 ton ryżu/mąki, które będą wysyłane do Ukrainy w ramach pomocy humanitarnej. Wymagana tężyzna, bo worki ciężkie – 20 kg. W zamian zapewniamy pracę z samymi wariatami. ; )”.
Reakcja już taka niewinna nie była, choć pierwszy komentarz był jeszcze łagodny. „W Rzeszowie jest dużo obywateli Ukrainy, nie powinno być problemu ze znalezieniem wolontariuszy” – napisał Mateusz J. (nazwisko do wiadomości redakcji) i dodał uśmieszek. Jego imiennik, Mateusz K., już taki zabawny nie był. „Dokładnie, Polacy mają zapier…, a oni siedzą i się bawią pod parasolkami na rynku”.
Hejt od razu zdominował dyskusję. Jeśli ktoś w ogóle wspomniał o temacie wątku, to nie po to, żeby przyłączyć się do pomocy. Tomasz W.: „Łapcie laweciarzy z UA, wezmą po parę worków ze sobą i po problemie.”, Piotr M.: „Weź tych łysych byków po 30 lat, co jedzą Bmw teslami itp.”, B. Monika: „Skończcie już z tą pomocą. Widać chociażby po galeriach handlowych ile Ukraińców wydaje kasę np. w Zarze. Nie mogą pomóc rodakom?”. Iwona R.: „Ileż można pomagać, a oni się nam w twarz śmieją że my pracujemy a oni siedzą i nic nie robią i świetnie im się żyje”.

Farmy rosyjskich trolli działają

Prośbę wrzucił na grupę Darek Bobak. Od kilku lat mieszka w Rzeszowie, działa w grupie „Uwaga Tu Obywatele”, organizuje protesty przeciwko poczynaniom obecnej władzy. Po wybuchu wojny zaangażował się w pomoc Ukrainie i jej mieszkańcom. Hejt nie jest mu obcy.
– Spodziewałem się nieprzychylnych komentarzy, nie myślałem, że będzie ich ogromna większość. Aczkolwiek, jak to przeanalizowałem, nie można tego przypadku traktować jako wyznacznik. Prośbę wrzuciłem na kilku grupach, hejt wylał się tylko na jednej, więc to chyba jakaś umówiona akcja – mówi. – Zwłaszcza, że przy okazji pojawiły się głosy antyszczepionkowe. Analitycy już dowiedli, że te grupy, nagle stały się grupami antyukraińskimi. A wszystko to, przynajmniej w części, podsycane jest przez Kreml.
Dr hab. Anna Siewierska-Chmaj, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego, zajmująca się m.in. polityką migracyjną i integracyjną, obawia się, że nastroje antyukraińskie i antyuchodźcze będą się w Polsce nasilać. – Wiosną wszyscy rzuciliśmy się do pomagania na zasadzie pospolitego ruszenia, zastępując niejako nieporadne i chaotycznie działające państwo. Energia takich romantycznych zrywów zazwyczaj szybko się jednak wyczerpuje. Wysiłek, który wzięło na siebie polskie społeczeństwo dla wielu osób może się okazać zbyt duży, a przede wszystkim zbyt długotrwały. Poza tym nie wszyscy uchodźcy są miłymi młodymi kobietami o słowiańskiej urodzie, a pomagać trzeba wszystkim, którzy tego potrzebują. Także tym, którzy nie budzą naszej automatycznej sympatii czy zaufania – mówi.
I potwierdza ostatnie słowa Darka: – Niestety, im trudniejsza będzie sytuacja ekonomiczna Polski i Polaków, tym łatwiej będzie manipulować opinią publiczną i podgrzewać nastroje antyukraińskie. Aktywność rosyjskich farm trolli jest na tym polu bardzo duża, a wraz z rosnącą inflacją i drożyzną nastawianie Polaków przeciwko wszystkim, którzy „zabierają nam pracę”, „mają dobre samochody a niby uchodźcy”, czy „są młodymi byczkami, niech sami o siebie zadbają”, będzie coraz gorsze.

„Nikt nie chce was, Drodzy Polacy, okraść”

Niestety, nie wszystkie osoby hejtujące na internetowych forach to zwykłe trolle, a nazwa grupy, na której doszło do wymiany zdań, w tym przypadku wydaje się ich idealnie opisywać – to po prostu nasi sąsiedzi. Co do tego nie ma wątpliwości Ira, która włączyła się do rozmowy: „Cudownie. Mieszkańcy Rzeszowa i okolic zaprezentowali w komentarzach zajebisty poziom. (…) Niestety, to nie są trolle. Jak się jest obcokrajowcem, a konkretnie Ukrainką mieszkającą w Polsce, to się takich rzeczy nasłucha…”.
„Widzę że prawie każdy komentarz – to po prostu hejt!”
– napisała Viktoria. „Każdego bardzo boli, że Ukraińcy poprzyjeżdżali do Polski ładnymi autami, że wydają kupę kasy i że nie jest taka bieda, jak każdy myślał. Ale wiecie w czym jest problem?? W tym, że ludzie uciekają przed WOJNĄ, a nie przed biedą”.
Viktoria przyznaje, że jest Ukrainką. W Polsce mieszka od sześciu lat, ale pierwszy raz nie może zrozumieć, skąd biorą się pretensje coraz większej grupy osób i na co tak obrażają się komentujący. „Na to, że ktoś ma ładne samochody? Czy na to, że ktoś dostaje pomoc z waszych podatków? Jeśli ktoś tak myśli, to proszę się zapoznać, ilu Ukraińców pracujących i prowadzących firmy tu w Polsce płaci podatki”. Na koniec zapewnia: „Nikt nie chce was, Drodzy Polacy, okraść”.

Polsce potrzeba mniejszości

Darek sam do dyskusji starał się nie wtrącać. Wychodzi z założenia, że często odnosi to efekt przeciwny od zamierzonego. – To jak dolewanie oliwy do ognia, tylko nakręca hejterów. Przecież wiadomo, że przed wojną ucieka każdy. I biedny, i bogaty. Jeżeli mam dobre auto, to przecież ucieknę tym autem, to chyba powinno być logiczne. A tu cały czas panuje takie dziwne wyobrażenie, że uchodźca musi być biedny, obszarpany, a jak się czasem chce umyć, no to szarym mydłem. Dobre kosmetyki? W żadnym wypadku. Przecież jest uchodźcą.
Annę Siewierską-Chmaj martwi jeszcze to, że im gorsze pod wpływem rosnącego kryzysu gospodarczego będą notowania rządu, tym większa będzie pokusa, aby to na uchodźców i wojnę zrzucić pełną odpowiedzialność za sytuację w kraju. – Liczę jednak na zdrowy rozsądek Polaków i zrozumienie faktu, że pomaganie potrzebującym jest nie tylko imperatywem moralnym, ale także pragmatycznym działaniem. Szczególnie w przypadku sąsiadów – mówi.
Darek Bobak podsumowuje, że czas zacząć przyzwyczajać się do tego, że Polska, która do niedawna była bardzo monolitycznym, jednonarodowym krajem, zaczyna się zmieniać. – Nam w Polsce potrzeba mniejszości i czas nauczyć się z tym żyć. Im wcześniej, tym lepiej, bo przed tym nie ma ucieczki.

P.S.
Zorganizowana przez Stowarzyszenie Folkowisko z Cieszanowa akcja udała się. W dwa dni przepakowano 70 ton ryżu z kontenerów, które dotarły tu z Tajlandii, na tiry jadące do Ukrainy. Było trochę fizycznej pracy, ale poszło sprawnie. Wolontariuszy z fundacji wsparło kilka osób z Rzeszowa.

Grzegorz Król