
– Nie dostałem żadnych dodatkowych środków, dosłownie wartość zwiększenia kontraktu obliczono mi na 0 zł! Nie mam więc z czego wypłacić ustawowych podwyżek, których koszt wynosi 700 tys. zł miesięcznie (ponad 8 mln zł rocznie). Przy 40 mln zł rocznego kontraktu, to jakieś nieporozumienie. Jako szpital nie jesteśmy w stanie tego udźwignąć. Postawimy go bowiem na równi pochyłej – mówi Piotr Czerwiński, dyrektor Szpitala Powiatowego w Lesku i dodaje, że zdaje sobie sprawę z tego, że brak zastosowania się do zapisów ustawy naraża go na konsekwencje prawne, ale nie ma innego wyboru. W podobnej sytuacji są inni dyrektorzy szpitali w regionie.
– Mnie zabraknie na podwyżki 3,8 mln zł. To potężne pieniądze. A trzeba pamiętać, że kwota dotyczy tylko personelu zatrudnionego na umowy o pracę. Jeżeli doliczę jeszcze kontraktowców, osoby na zleceniach i inflację, zabraknie mi 7 mln zł. Przy kontrakcie na ok. 100 mln zł. Skąd mam to wziąć? – pyta z kolei Grzegorz Materna, dyrektor ZOZ nr 1 w Rzeszowie, pod który podlega Szpital Miejski. – Brakujące tak olbrzymie kwoty są dobijające dla większości szpitali powiatowych, nie tylko w regionie – dodaje.
Kwota czysto hipotetyczna
Dlatego na początku sierpnia w Rzeszowie obradował Konwent Powiatów Województwa Podkarpackiego, który wystosował pismo do Adama Niedzielskiego, ministra zdrowia, do którego dołączona została tabela, obejmująca „efekt finalny w zakresie realizacji wzrostu kontraktów”. – Według tej tabeli największy procentowy wzrost kontraktu wystąpi właśnie w ZOZ nr 1 w Rzeszowie. Podmiot ten otrzymał propozycję wzrostu kontraktu w wysokości 12,9 proc., co kwotowo wynosi 5 680 597,81 zł za okres 6 miesięcy (od 1.07. 2022 do 31.12.2022). Czyli wg propozycji aneksów z NFZ ma on mieć do dyspozycji miesięcznie dodatkową kwotę 946 766,30 zł. Ale uwaga, kwota ta jest czysto hipotetyczna, bo będzie taka tylko w przypadku wykonania 100 proc. świadczeń medycznych we wszystkich zakresach (co praktycznie nigdy nie jest możliwe, gdyż zawsze występują jakieś zmniejszenia, szczególnie w okresach fali epidemii COVID-19) – wskazano w piśmie do MZ. W piśmie przytoczono również przykład placówki, która znalazła się – spośród wszystkich w regionie – w najgorszej sytuacji. Chodzi o Szpital Powiatowy w Lesku. – Szpital ten miał duży procentowo udział wartości faktur dodatkowych do ogółu kontraktu (37,7 proc.). W wyniku przyjętego przez MZ i NFZ mechanizmu wygaszania w II etapie tych faktur, Szpital ten od 1.07.2022 r. otrzymał zero wzrostu kontraktu, a ma wykonać podwyżki. Z czego? Przyszłość tego szpitala jest jeszcze gorsza, bo nawet po tym potrąceniu została mu jeszcze część nie potrąconych faktur dodatkowych wyliczonych w oparciu o współczynniki korygujące. MZ i NFZ zabierze mu to w przyszłości przy kolejnej podwyżce kontraktu, która nadal realnie będzie dla SP w Lesku wynosić zero – wskazano. – Należy przyjąć, że w obszarze województwa podkarpackiego roczne niedoszacowane kosztów dla szpitali powiatowych tylko w zakresie realizacji ww. ustawy wyniesie ok 126 mln zł. Po uwzględnieniu wszystkich czynników kosztowych kwota ta może wzrosnąć do 200 mln zł w skali roku – podkreśla Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych.
Miało być pięknie
Tymczasem według rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wzrost kontraktów miał wynieść średnio 22,4 proc. – Zatem przykładowo SP ZOZ nr 1 w Rzeszowie – podmiot z największym procentowym wzrostem kontraktu spośród wszystkich podkarpackich szpitali powiatowych – ma wzrost realny kontraktu prawie o 10 proc. niższy niż średni deklarowany w rekomendacji – zauważa Krystyna Ptok. Po wielu głosach krytyki, 9 sierpnia AOTMiT zwołała konferencję prasową, na której przedstawiła nowe rozwiązania pozwalające placówkom na realizację podwyżek. – Obserwując proces aneksowania umów i sygnały jakie do nas docierają szczególnie ze strony szpitali powiatowych, zdecydowaliśmy się na podjęcie dodatkowych interwencji po to, aby szpitalom pomóc, żeby zwiększyć finansowanie – tłumaczył zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, Bernard Waśko. – Te mechanizmy to podniesienie jednostki rozliczeniowej w ryczałcie do 1,62 zł, to jest około 235 mln zł na drugie półrocze. Dodatkowo, aby ten strumień trafił do placówek, gdzie jest największy problem, czyli do szpitali I i II poziomu, zastosujemy współczynniki korygujące zwiększające finansowanie o dodatkowe 2 proc. W sumie ta dodatkowa kwota wyższego finansowania na drugie półrocze wyniesie 350 mln zł.
Anna Moraniec


