Spalarnia odpadów obok Jeziora Tarnobrzeskiego?

700 mln zł chce zainwestować w Tarnobrzegu austriacka firma FCC Environment w budowę instalacji termicznego przekształcania odpadów. Kontrowersje budzi nie tylko sama spalarnia, ale przede wszystkim jej lokalizacja.

Temat budowy spalarni odpadów w Tarnobrzegu został wywołany kilka tygodni temu, gdy austriacka spółka FCC Environment złożyła wniosek do Urzędu Miasta Tarnobrzega, chcąc zainwestować na terenie Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, sąsiadującej z Jeziorem Tarnobrzeskim.
– Jest to pierwszy dokument, w którym zazwyczaj firmy wypisują wszystko, czego chciałyby, żądałyby, a co w części jest w ogóle nierealne i o czym nawet się nie dyskutuje – tłumaczył na ostatniej sesji Rady Miasta Tarnobrzega prezydent Dariusz Bożek. – Teraz, razem z naczelnikami przygotowujemy to, co ma być naszą odpowiedzią na ten dokument.
Możliwość lokalizacji w pobliżu Jeziora Tarnobrzeskiego niepokoi nie tylko mieszkańców, ale także radnych i lokalnych polityków. Negatywnie do pomysłu odnosi się zarówno Kamil Kalinka, szef lokalnych struktur PiS, jak i Norbert Mastalerz, kierujący lokalną Platformą Obywatelską.
– Jesteśmy za budową nowoczesnej spalarni śmieci, ale stanowczo sprzeciwiamy się inwestycji w takim kształcie, jaki proponuje obecny prezydent miasta, który chce powstania ogromnego zakładu tuż obok Jeziora Tarnobrzeskiego – uważa Norbert Mastalerz.
Jego zdaniem budowa spalarni obok terenów rekreacyjnych, do której dzień w dzień ma przyjeżdżać kilkadziesiąt ciężarówek ze śmieciami z Tarnobrzega, ale i z całej Polski, nie wpłynie korzystnie na komfort wypoczywających tu osób.
– Niezależnie od tego, jak nowoczesne będą urządzenia spalarni, sam transport śmieci na taką skalę, może źle wpłynąć na możliwość odpoczynku nad jeziorem – mówi Mastalerz.
W związku z planowaną inwestycją, w Tarnobrzegu powstało nawet w ostatnim czasie „Stowarzyszenie Nie dla spalarni śmieci nad Jeziorem Tarnobrzeskim”.
– Ta inwestycja zaważy na lata na zdrowiu mieszkańców Tarnobrzega i okolicznych miejscowości – ostrzega Małgorzata Zych z nowo powstałego stowarzyszenia. – Jesteśmy jako członkowie stowarzyszenia zdruzgotani poziomem naszych lokalnych elit, które nie bacząc na skutki środowiskowe i zdrowotne dla mieszkańców, próbują zlokalizować tę inwestycję na terenie Tarnobrzega. Mało tego, niektóre wpływowe osoby próbują przedstawić tę inwestycję mieszkańcom jako epokową, porównywalną z zakładami KiZPS Siarkopol. Nie ma większego nieporozumienia, niż porównywanie tych dwóch inwestycji. W najlepszym okresie „Siarka” zatrudniała nawet 12 tys. osób, tu pracować będzie może 18 – 20 osób. Zyski z budowy takiego zakładu będą dla lokalnej społeczności znikome, albo żadne, a poniesiemy ogromne koszty środowiskowe i zdrowotne.
Pomysł budowy spalarni nie ma jednak tylko przeciwników, o czym można było się przekonać podczas sesji, gdy bronił go np. radny Ogorzałek. Według rajcy myślenie o tym, że inwestor chce nas oszukać, chce nas skrzywdzić i ograbić, jest niezasadne i jego zdaniem inwestycja nie będzie dla miasta niekorzystna. mrok