Spory niedosyt Stali

W taki sposób padła trzecia bramka dla Stali po uderzeniu głową Łukasza Góry. Fot. Wit Hadło

Stal Rzeszów po 28 latach przerwy zainaugurowała rozgrywki na zapleczu ekstraklasy. Biało-niebiescy, mimo że zagrali na miarę oczekiwań, nie kończyli meczu z Chrobrym Głogów usatysfakcjonowani. Indywidualne błędy w obronie zadecydowały, że bardzo aktywni w ofensywie stalowcy musieli pogodzić się ze zdobyciem tylko jednego „oczka”.

Gospodarze podejmowali Chrobrego w bardzo podobnym składzie, który dominował w II lidze. Na murawie zameldowało się 9 piłkarzy z żelaznego zestawienia poprzedniego sezonu. Zmiana nastąpiła jedynie w bramce i środku pola. Wiktora Kaczorowskiego zastąpił powracający z wypożyczenia z Avii Świdnik Przemysław Pęksa, natomiast w miejsce Bartłomieja Poczobuta wskoczył Dawid Olejarka, który, choć dołożył swoją cegiełkę do awansu, to drugą część minionego sezonu spędził w Radomiaku. I ta druga roszada, mimo że niosła z sobą pewne niewiadome, bo Olejarka wiosną nie doczekał się debiutu w ekstraklasie, to jego gra mogła się podobać. 20-letni ofensywny zawodnik z pewnością zapracował, aby w kolejnym meczu wyjść na boisko od pierwszej minuty. To właśnie ten filigranowy piłkarz uczestniczył, niemal każdej akcji ofensywnej Stali, która zwłaszcza w pierwszej połowie mocno nacierała na defensywę Chrobrego. Po niefortunnie straconym golu Olejarka zachował spokój w polu karnym i mierzonym strzałem przy krótkim słupku doprowadził do wyrównania. Wychowanek JKS-u Jarosław miał również udział przy drugim golu stalowców, kiedy na małej przestrzeni wymienił futbolówkę z Damianem Michalikiem, a ten asystował przy trafieniu Andrei Prokicia.
Na słowa uznania zasłużył cały team Stali, który może mieć do siebie pretensje, jedynie za stratę trzech goli. Niestety, trafienia gości, wynikały z indywidualnych błędów pojedynczych piłkarzy, więc tym bardziej szkoda, bo to „Żurawie” w pełni zasłużyły na komplet punktów.

Zasłużyli na więcej

Zadowolenia z punktu nie ukrywał nowy trener Chrobrego, Marek Gołębiewski. – Na szczęście urywamy punkt, bo Stal była bardzo dobrze dysponowana, a my mieliśmy spore problemy w fazie bronienia. Tracąc trzy gole na wyjeździe, to raczej trudno o 3 punkty. Niemniej cieszę się, bo punkt w debiucie, a drużyna, która powstaje w Głogowie, to zespół praktycznie z 6-7 nowymi zawodnikami i ten etap budowy będzie trwał – mówił opiekun klubu z Dolnego Śląska. W zgoła innym nastroju, co zrozumiałe, był szkoleniowiec gospodarzy. – Bramkę Chrobrego na 3-3 właściwie sami sobie strzeliliśmy, a rywal zaczął grać na przeczekanie. Myślę, że to najlepiej oddaje, jaki był to mecz. W mojej opinii byliśmy zespołem lepszym, który po takim meczu nie może być nazywany beniaminkiem, tylko drużyną, która ma możliwość dominować. Ta dominacja musi być jednak rozważna i nie możemy dopuścić do sytuacji, w której mając korzystny wynik, bardzo szybko i agresywnie chcemy wykończyć kolejne akcje – powiedział Daniel Myśliwiec. – To było nierozważne, bo wtedy piłka, którą przenosiliśmy na połowę przeciwnika, powinna tam zostać i być kontrolowana przez nas, a tak zaczęła się gra od bramki do bramki i w ten sposób powstał chaos, którego nie byliśmy w stanie kontrolować tak, jak wcześniej. Czujemy duży niedosyt, bo zasłużyliśmy na coś więcej niż punkt i trzy zdobyte bramki – podsumował trener Stali.

Łukasz Szczepanik