
Zbigniewa Ziobrę
przyspieszenie spraw sądowych okazało się tak
naprawdę spowolnieniem postępowań o prawie 70 proc. W 2015 r. postępowanie sądowe trwało średnio 4,2 miesiąca.
W ubiegłym roku
było to 7,1 miesiąca.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało dane dotyczące średniego czasu trwania postępowań sądowych w zeszłym roku i samo sobie „strzeliło w kolano”. Okazuje się bowiem, że 2021 r. był pod tym względem najgorszym od 10 lat, kiedy to zaczęto gromadzić informacje o długości trwania spraw. Tymczasem szef resortu sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro mydli Polakom oczy, że dzięki jego reformom wymiaru sprawiedliwości teraz jest lepiej niż kiedyś. Owszem, jest troszkę lepiej niż we wspomnianym 2021 r., ale o szybkim działaniu sądów mowy u nas nie ma.
PiS i Solidarna Polska, której lider i jednocześnie minister sprawiedliwości oraz prokurator generalny, Zbigniew Ziobro, od samego początku swoich rządów przekonywali Polaków, że muszą solidnie zreformować nasz wymiar sprawiedliwości, bo źle się w nim dzieje. Chodziło naturalnie o podporządkowanie sobie sędziów i trybunałów, ale zwyczajny obywatel był karmiony opowieściami, że dzięki reformie sądownictwa będzie mu o wiele lepiej. Lepiej, bo na przykład sprawy w sądach będą rozstrzygane sprawniej i szybciej. A o tym, że proste sprawy w sądach ciągnęły się latami, każdy Polak wiedział. Zatem tego typu argumentacja trafiła do większości Polaków.
Jest gorzej, niż kiedykolwiek
Obecnie mamy już 7. rok rządów Zjednoczonej Prawicy i jakoś nie odczuwamy, by sądy orzekały szybciej niż kiedyś. A nie odczuwamy, bo tak nie jest. Niedawno ministerstwo sprawiedliwości ujawniło dane dotyczące czasu trwania spraw sądowych w zeszłym roku. Są one druzgocące – miniony rok okazał się najgorszym pod tym względem od 2011 roku, od którego zaczęto gromadzić takie informacje. Jak podaje Wirtualna Polska, w zeszłym roku średni czas trwania postępowania sądowego wyniósł 7,1 miesiąca. Nawet rok wcześniej, kiedy to pandemia zaskoczyła także wymiar sprawiedliwości było lepiej, bo średni czas trwania postępowania sądowego wynosił niecałe 7 miesięcy. A w 2015 roku, pod którego koniec Ziobro zaczął kierować resortem sprawiedliwości, postępowanie sądowe trwało średnio 4,2 miesiąca. A to oznacza, że szumnie zapowiadane przez Ziobrę przyspieszenie spraw sądowych okazało się tak naprawdę spowolnieniem postępowań o prawie 70 proc. Jak zauważa Wirtualna Polska, najgorzej jest w sprawach gospodarczych, bo o ile w roku 2011 zajmowały one sądom średnio 3,6 miesiąca, to dekadę później było to już 8,6 miesiąca, zatem dwa razy dłużej. Wydłużył się też czas trwania postępowań w sprawach dotyczących prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. W 2015 roku sprawa pracownicza lub ubezpieczeniowa w sądzie rejonowym trwała przeciętnie 7,6 miesiąca, natomiast w zeszłym roku już prawie 11,5 miesiąca. Jak podaje Wirtualna Polska, miniony rok był „łaskawszy” tylko dla spraw rodzinnych. W 2020 r. trwały one średnio 5,5 miesiąca, a w ubiegłym 5,3 miesiąca. Można by to uznać za sukces, gdyby nie to, że to dłużej niż we wszystkich latach dekady branej pod uwagę. Zwiększyła się też liczba spraw ciągnących się w sądach latami. Jak podało ministerstwo sprawiedliwości, ponad 104 tys. przeanalizowanych postępowań trwało powyżej trzech lat, a 7,2 tys. z nich trwało ponad osiem lat. Dla porównania: w 2015 roku dłużej niż 3 lata rozpatrywano nieco ponad 33 tys. spraw, 8- letni czas trwania dotyczył natomiast 3,8 tys. spraw.
A Ziobro mówi, że jest szybciej
Tymczasem Zbigniew Ziobro ogłosił, że sądy działają szybciej. Jak to możliwe? Ano tak, że poparł to stwierdzenie porównaniem pierwszego kwartału bieżącego roku do najgorszego w analizowanej historii, czyli zeszłego roku. Nic to, że jak zauważają eksperci, porównywanie kwartału do roku nie ma sensu, bo w sądach jest różna dynamika orzekania zależna od miesiąca. Na przykład w wakacje, gdy wielu sędziów jest na urlopach dynamika orzekania spada, zaś na końcu roku rośnie. Do tego Wirtualna Polska zwróciła uwagę na to, że porównywanie spraw prowadzonych w bieżącym roku do wcześniejszych jest bezsensowne, bo minister sprawiedliwości zmienił swoje zarządzenie i nakazał dzielić część spraw cywilnych na dwie, np. wyłączono ze spraw „głównych” kwestie nadania klauzul wykonalności do oddzielnych postępowań. W odpowiedzi na to spostrzeżenie ministerstwo sprawiedliwości zapowiedziało, że pozwie Wirtualną Polskę za tę publikację. Tak właśnie wygląda w praktyce „szybsze działanie sądów” podczas rządów PiS i Solidarnej Polski.
Monika Kamińska


