
Prawo o ruchu drogowym bardzo często wywołuje w nas-kierowcach ambiwalentne uczucia, od śmiechu i złości, po konsternacje i rezygnację. Absurdy drogowe to jednak nie tylko domena polskiego prawa drogowego, ale również wielu innych państw na całym świecie.
Austria
Wydawać by się mogło, że prędkość poruszających się po drodze samochodów i innych pojazdów drogowych powinna być precyzyjnie mierzona i prawnie usankcjonowana, czyt. fotoradar, itp. Powinna, ale nie w Austrii. Tam wszystko odbywa się na tzw. „oko”. Jadąc samochodem w Austrii jesteś dosłownie na oku specjalnie przeszkolonych pracowników drogówki, którzy szacują, z jaką prędkością poruszasz się po terenie, w którym nie wolno przekraczać 30 km/h. Jeżeli stwierdzą oni, że ją przekroczyłeś, możesz liczyć na spory mandat, bez względu na to, ile rzeczywiście było na liczniku.
USA
O tym, że na przykład w Arabii Saudyjskiej kobiety mają zakaz prowadzenia samochodów, wiedzą chyba wszyscy, a przynajmniej większość z nas. Jednak to bardziej wynika z tamtejszej religii niż usankcjonowanego prawa o ruchu drogowym. Arabskie kobiety mogą więc jedynie pozazdrościć płci pięknej z amerykańskiego stanu Kentucky. Tam kobiety mogą podróżować autem nawet w stroju kąpielowym! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mogą to robić wyłącznie wtedy, gdy są wyposażone w akcesoria do samoobrony lub gdy mają eskortę co najmniej dwóch policjantów.
Stany Zjednoczone to ogólnie ciekawy kraj. W miastach takich, jak np. Alabama czy Nowy Orlean istnieje prawdziwa solidarność kierowców, szczególnie tej męskiej części. Jeżeli jadąc samochodem przez te miasta zobaczysz faceta machającego czerwoną flagą, to oznacza, że zaraz pojawi się samochód kierowany przez kobietę. To ostrzeżenie. W tych miastach uważają bowiem pojazd prowadzony przez płeć piękną jest potencjalnym zagrożeniem dla życia i zdrowia innych.
Włochy
W Polsce, w upalne dni, jeżeli kierowca zapuści silnik na postoju dłużej niż minutę i, niefartem, zauważy to policjant, to za takie wykroczenie przewidziany jest mandat 100 zł. Jeżeli w tym czasie kierowca oddali się również od pojazdu, dostanie kolejne 50 zł. Natomiast, gdy trafi się już na nad wyraz skrupulatny mundurowy, wówczas może on dodatkowo zarzucić użytkownikowi auta zbyt dużą uciążliwość pracy silnika, podciągając to pod nadmierną emisję spalin do atmosfery lub generowany hałas. Taka kumulacja wykroczeń może kosztować nawet 300 zł.
We Włoszech jest jeszcze gorzej, Każdy, kto był na Półwyspie Apenińskim, szczególnie w okresie letni, wie, że temperatury tam panujące są zbliżone do tych afrykańskich. Zajęcie miejsca za kierownicą w takich warunkach jest nie lada wyczynem. Kierowcy we Włoszech, którzy włączają klimatyzację w zaparkowanym samochodzie, mogą się spodziewać mandatu w wysokości nawet 432 Euro – informuje specjalista od klimatyzacji samochodowej w iParts.pl. 432 Euro za możliwość szybkiego schłodzenia wnętrza i odjechania?!
Kanada
Każdy właściciel posesji, zwłaszcza graniczącej w bliskiej odległości z inną, pewnie spotkał się z sytuacją zablokowania wjazdu lub wyjazdu do własnego domu przez inny samochód. W takiej sytuacji, jedyna i najczęstsza kara, jaka spotka winowajcę takiego przewinienia, to ostra reprymenda „zastawionego”. Z drugiej strony, rzeczą naturalną jest, że wjeżdżając na swoje przysłowiowe „podwórko”, można zaparkować samochód w dowolnym miejscu, w którym się chce, byle w obrębie własnej posesji, i nikt nie ma prawa żądać zmiany takiej lokalizacji pojazdu. Tak jest w polskich realiach, ale już na przykład w Montrealu jest zgoła inaczej. Jeżeli zaparkujesz samochód na swojej własnej posesji i będzie on blokował wjazd należący do Ciebie, dostaniesz sowity mandat, a nawet możesz się spodziewać odholowania samochodu na bliżej nieokreślony parking strzeżony!
Artykuł sponsorowany


