Świąteczne ozdoby za 1,7 mln złotych, bo ma być pięknie

W poprzednich latach mieliśmy w mieście polarne niedźwiedzie i bałwanki, teraz towarzyszyć nam będą renifery. Fot. Materiały prasowe UM

Miasto właśnie ogłosiło przetarg na świąteczne dekoracje. Na błyszczące gwiazdki i renifery wydamy 1,7 mln zł. Mieszkańcy pytają, czy w dzisiejszych czasach musimy bawić się „tak na bogato”, a ratusz odpowiada, że skromniej nie będzie: – Pojawi się taka liczba dekoracji, do jakiej mieszkańcy przyzwyczajeni są co roku.

Mowa dokładnie o 474 elementach. Na Rynku tradycyjnie stanie 16-metrowa choinka, a obok niej świecąca karuzela. Siedzenia będzie miała w kształcie łabędzi, trzeba będzie ją popchnąć, żeby się kręciła. Do tego dojdą dziesiątki ozdób, które rozświetlą rzeszowskie ulice, mosty i place.
W poprzednich latach mieliśmy w mieście polarne niedźwiedzie i bałwanki, teraz towarzyszyć nam będą renifery. Na ul. 3 Maja prawie czterometrowy zwierzak wyskoczy z prezentu, dwa równie wielkie pojawią się na skwerze Górskiego. Kolejny stanie obok wielkiego grzyba w okolicach Galerii Rzeszów, a dwa następne zobaczymy na rondzie im. Jana Pawła II – tu w towarzystwie trzech choinek i mrugającej nazwy miasta. Dodajmy do tego renifera, łanię i dwa zajączki na rondzie Ulmów i mamy minizoo. Z malowanego proszkowo aluminium i diód LED w kolorze białym, ciepłym.
Koszt – 1,7 mln zł. O jakieś 300 tys. złotych więcej niż wydaliśmy na świąteczne dekoracje w roku ubiegłym. Tylko za ten dodatek można by przy sześciu szkołach wybudować miniparki linowe dobudować kilka kilometrów bieżni na bulwarach albo dorzucić dużą inwestycję w budżecie obywatelskim.
– Co roku jest ten sam temat. Dylemat jest taki – wydawać te pieniądze, czy nie wydawać? Czy jest to zasadne, czy też nie? Te same pytania padały w czasach covidowych. A my uważamy, że w Rzeszowie powinna być taka świąteczna atmosfera – kwituje Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.

Rzeszowianie: – To nie jest czas na takie rzeczy

Kantar Public zapytał niedawno Polaków, czy w obecnej sytuacji gospodarczej warto oszczędzać. Ponad połowa, dokładnie 54 procent, odpowiedziała, że tak. Nie inaczej myślą rzeszowianie, którzy informację o 1,7 mln zł przeznaczonych na bożonarodzeniowe ozdoby na FB komentują mniej więcej tak: „Serio, nie ma ważniejszych wydatków? Ok, nasze dekoracje są piękne, ale czy niezbędne?”
Nikt raczej nie chce, żeby Rzeszów całkowicie zrezygnował ze świątecznych dekoracji, mieszkańcy jednak sugerują, że może warto pomyśleć o oszczędnościach w budżecie i oświetlić miasto nieco skromniej, zwłaszcza że niedługo mogą się pojawić ważniejsze wydatki, trzeba będzie znaleźć chociażby pieniądze na ogrzewanie szkół.
– Nie no, tyle pieniędzy na te ozdoby, to już naprawdę głupota. Miasto ma o wiele więcej potrzeb, ale w tym temacie wszystko zawsze musi być jakieś takie rozbuchane. Tak było już za czasów prezydenta Ferenca – komentuje Małgorzata, która jest emerytką i codziennie obserwuje, jak ludzie wokół przeliczają grosz do grosza. – Po co tyle tej kasy wydawać na te świecidełka? Można przecież jakąś piękną szopkę postawić na Rynku. Niech ją oświetla gwiazda betlejemska. Z tego co wiem, w Betlejem żadnych dodatkowych świateł nie było.
Temat w kilku zdaniach podsumowuje Rafał, właściciel niewielkiej firmy: – Źle się dzieje na świecie, to nie jest czas, żeby takie rzeczy robić. Wszyscy mówią o oszczędzaniu energii, a Rzeszów musi mieć światełka na każdej latarni. Przecież jakby to przyciąć o połowę, też by było ładnie, a Fijołek, który tyle mówi o ekologii, miałby dużego plusa u mieszkańców.

Berlin przestaje oświetlać zabytki

Przykład prezydent mógłby wziąć z miast na zachodzie Europy. W czasach, kiedy coraz głośniej mówi się o kryzysie energetycznym, ich władze prześcigają się w pomysłach na oszczędzanie. We Francji w nocy na kilka godzin wyłączane mają być neony i podświetlane reklamy, niemiecki Hanower rezygnuje z ciepłej wody w budynkach użyteczności publicznej, a Berlin przestaje oświetlać zabytki i publiczne budynki.
W Polsce zimą też może być różnie. Renata Kaznowska, zastępca prezydenta Warszawy, w rozmowie z radiem TOK FM na pytanie, czy zgaśnie Pałac Kultury, odpowiedziała: – Tego wykluczyć nie można. Pałac Kultury to duży odbiorca energii elektrycznej.

A Rzeszów musi być atrakcją

Tymczasem Rzeszów chce ładnie świecić i wszystkim kojarzyć się pozytywnie. Artur Gernand mówi: – Rzeszów słynie z tych świątecznych dekoracji. Przyciągają nie tylko mieszkańców, ale także ludzi z zewnątrz. To naprawdę duża atrakcja. Podczas pandemii wszyscy cieszyli się z tego, że w tych smutnych czasach mają taką odskocznię. Że panuje tu taki nastrój i świąteczny klimat.
I dodaje, już bardziej oficjalnym tonem: – Na ten moment tej kwoty nie będziemy zmniejszać. Przetarg został ogłoszony, będziemy mieć taką liczbę dekoracji, do której mieszkańcy są przyzwyczajeni co roku.
Świąteczne dekoracje za 1,7 mln zł (o ile kwota nie okaże się za mała, co już się zdarzało) będą nam umilać czas przez dwa miesiące – od 1 grudnia do końca stycznia 2023 r.

Grzegorz Król