
Koronę królewską odnaleziono
w Sandomierzu w 1910 roku przy usuwaniu starej lipy z przyklasztornego ogrodu.
Fot. Muzeum Zamkowe w Sandomierzu
Gdy w 1910 roku odnaleziono koronę pod korzeniami starej lipy w ogrodzie przy dawnym klasztorze Panien Benedyktynek w Sandomierzu, Polska nie istniała. Znalezisko mające wielce symboliczny wymiar było więc ukrywane, a tym, którzy dokonali odkrycia, zakazano o nim mówić.
Kopię owianej tajemnicą korony sandomierskiej można oglądać w Muzeum Zamkowym w nowej aranżacji.
– Zapraszamy do baszty, gdzie w otoczeniu chorągwi z godłami herbowymi rycerstwa ziemi sandomierskiej znajduje się ten wyjątkowy eksponat – informują sandomierscy muzealnicy. Niezwykły jest zarówno sam eksponat, jak i jego historia.
Koronę przypisywaną królowi Kazimierzowi Wielkiemu odnaleziono w 1910 r. w ogrodzie przy dawnym klasztorze Panien Benedyktynek w Sandomierzu. Relację z tego odkrycia zawarł w liście z 1911 r. ksiądz Paweł Kubicki, późniejszy biskup sufragan sandomierski: „W kwietniu 1910 roku niwelując ogród będący obecnie w posiadaniu seminarium duchownego, a dawniej od roku 1616 do 1903 zakonnic reguły św. Benedykta, kazałem wykopać lipę (…). Robotnicy rozkopując pagórek w północnej części ogrodu, w miejscu, gdzie stała lipa, natrafili rydlem na żelazne naczynia. Po bliższym zbadaniu okazało się, że jest to hełm żelazny, a zawiera w sobie cztery półokrągłe kawałki, z górnymi zakończeniami w formie lilii, cztery szpilki, z takimż główkami i żelazną zapinkę do hełmu. Cztery części półokrągłe razem złożone i szpilkami w zawiasach połączone stanowią koronę, prawdopodobnie królewską. (…) Badacze przeszłości niech bliżej określają, jaką wartość historyczną mieć może ta korona, ja zaś ze swej strony przypuszczam, że to pamiątka narodowej przeszłości, symbol niezależności i władzy, składam ją do skarbca wawelskiego, gdzie jak mam przekonanie, przechowywana i strzeżona będzie, jak na to zasługuje”.
Polska w 1910 roku znajdowała się pod zaborami. Znalezisko od początku było więc traktowane bardzo symbolicznie, ale aby rozgłos nie przyniósł jej szkody, ksiądz zabronił mówić o koronie robotnikom, którzy byli świadkami jej odnalezienia, z przekazów historii wiadomo, że zostali oni nawet za milczenie opłaceni.
Korona znaleziona w Sandomierzu ponad 100 lat temu datowana jest na XIV wiek i przypisywana królowi Kazimierzowi Wielkiemu. Eksponat ma średnicę 19 cm i wysokość 18,5 cm. Oryginał korony wykonany był z brązowej blachy z domieszką srebra. Kopia wykonana jest natomiast z mosiądzu. Na obu znajduje się szlifowane szkło imitujące kamienie szlachetne.
– Korona składa się z czterech części wyprofilowanych u góry w lilie o potrójnym zakończeniu, nazywane andegaweńskimi. Części połączone są ze sobą zawiasami i szpilami zakończonymi mniejszymi liliami. Powierzchnia każdej z części wysadzana jest szlifowanymi szkiełkami imitującymi kamienie szlachetne – szmaragdy, rubiny, szafiry, kryształy górskie. Co ciekawe, w średniowieczu były one droższe niż oryginalne kamienie szlachetne. Koronę zakładano na hełm, z którym łączyły ją odpowiednie zaczepy. Jest więc typową koroną hełmową, z którą monarcha ruszał w podróże po kraju lub na wyprawy wojenne – dowiadujemy się w Muzeum Zamkowym w Sandomierzu.
mrok


