Tajemnicze włamania do mieszkań w Rzeszowie

Złodzieje malują znaki „X” na ościeżnicy. Prawdopodobnie tak znaczą mieszkania do obrabowania. Każdy, kto taki symbol zobaczy, powinien natychmiast zadzwonić na policję. Fot. Wit Hadło

Najpierw się rozglądają, potem malują kredą znak „X” na ościeżnicy drzwi. Zaklejają też zwykłą kartką wizjery sąsiednich mieszkań, by ich lokatorzy nie podejrzeli momentu włamania – w ten sposób obrabowano już dwa mieszkania przy ul. Gromskiego. Mieszkańcy Rzeszowa żyją w strachu i codziennie dokładnie oglądają swoje drzwi, czy nie zostały oznaczone.

O swojej historii opowiedziała nam pani Katarzyna (imię zmienione na jej prośbę), która jest jedną z ofiar złodziejskiej szajki.
Zaczęło się w piątek ok. godz. 14. Wtedy to widziano dwóch mężczyzn wysiadających z białego busa, którzy podeszli pod klatkę bloku przy ul. Gromskiego. – Rozglądali się w prawo i w lewo. Patrzyli, kto schodzi z klatki schodowej – relacjonuje nasza Czytelniczka. Mężczyźni po chwili odeszli. Jednak, kiedy osoba, która ich widziała, chciała wejść do bloku, to jeden z nich, widząc, że wpisuje ona kod do drzwi, zaczął biec w jej kierunku. – Dziecko się wystraszyło i obiegło budynek dookoła i schowało się w klatce obok. Potem o wszystkim poinformowało dorosłych. Bało się, że mężczyzna chciał je zaatakować, a on zapewne liczył, że pozna kod do wejścia – dodaje Katarzyna.
Niestety, pani Kasia i jej mąż tę dziwną sytuację zbagatelizowali. Tego samego dnia wieczorem wyjechali na noc do teściów.
– Było widać, że pakujemy do auta psa i bagaże, a zatem opuszczamy mieszkanie na dłużej
– relacjonuje.
Wrócili w sobotę. Po chwili zapukała do nich sąsiadka zza ściany z pytaniem, czy coś ich nie zaniepokoiło po wejściu do domu. Bo u niej ktoś zakleił jej wizjer karteczką. Podobnie u właścicieli trzeciego mieszkania na pietrze naszej Czytelniczki. – Powiedziała mi też o tym, co działo się na osiedlu Bella Dolina, że ktoś próbuje się tam włamać do mieszkań, szarpią za klamki
– dodaje Katarzyna. W jej mieszkaniu nikt wizjera nie zakleił. To wzbudziło u kobiety niepokój.
– Zaczęłam oglądać nasze drzwi. Nie było śladów uszkodzenia zamka, ale na ościeżnicy zobaczyłam namalowany białą kredą znak „X” – mówi. W przypływie paniki go zamazała. Nie zauważyła też wtedy, żeby coś z mieszkania zniknęło. Telewizor był, laptopy też. – Stwierdziłam więc, że może dopiero się na nas szykują – dodaje. Postanowiła jednak zachować ostrożność. Rozmawiała z sąsiadami, aby pilnować się nawzajem. Było już jednak za późno.

Zabrali nawet obrączkę

Dopiero w poniedziałek, szykując się do pracy, pani Kasia zauważyła, że zniknęło jej złoto ze szkatułki. – Zostały tylko srebra i sztuczna biżuteria. Zabrali mi nawet obrączkę ślubną – mówi ze smutkiem. Na tym nie koniec. Kobiecie zniknął jeden z kluczy do mieszkania. – Zapamiętałabym, gdybym go wypinała – zaznacza. Zadzwoniła więc do męża i o wszystkim mu opowiedziała. On, kazał jej sprawdzić kopertę z oszczędnościami w salonie. Była pusta. – To był moment, kiedy zawiadomiliśmy policję – relacjonuje. Po oględzinach funkcjonariuszy małżeństwo wymieniło zamki. – Ślusarz powiedział, że jesteśmy już kolejnymi mieszkańcami na tym osiedlu, w którym wymienia zamki – przekazuje. A klucz od drzwi zabrali nie po to, aby wrócić po więcej łupów, ale po to, aby mieszkanie zamknąć po całej akcji.
– Żebyśmy się nie zorientowali, co się stało. Bo im dłużej niczego nie zauważymy, tym złodzieje mają więcej czasu na ucieczkę i zatarcie śladów – podejrzewa kobieta. Swoje szkody szacuje na 3 tys. zł. – We wtorek rano mąż zauważył jeszcze, że zniknęły mu dwie pary okularów. Miały pozłacaną ramkę. Domniemam, że brali wszystko, co się świeciło na złoto – dodaje pani Katarzyna.
Podczas składania zeznań na komisariacie, spotkała kolejną ofiarę złodziejów. – Też wyjechała na weekend i też została okradziona ze złota – mówi nasza rozmówczyni. Swoje osiedle opisuje jako spokojne, głównie zamieszkałe przez rodziny z dziećmi. Ludzie pracują, dzieci są w szkołach, więc mieszkania do południa są zupełnie puste. Bloki są niemonitorowane i nieogrodzone. Po zgłoszeniach na policję zwiększyły się patrole. Mieszkańcy myśleli, że podejrzane typy uciekną. – Ale znowu usłyszałam, że komuś namalowano „X” na drzwiach – przekazuje. I przypomina sobie, że kilka tygodni z jakimiś mężczyznami mijała się na korytarzu. – Podejrzewam, że mnie obserwowali od jakiegoś czasu – twierdzi.

Po osiedlach kręcą się nieznajomi

Zgłoszenia mieszkańców Bella Doliny potwierdza policja. – Z osiedla na ul. Lubelskiej mieliśmy zgłoszenia, że po osiedlu kręcą się nieznani mężczyźni – informuje podinspektor Adam Szeląg z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. – Obserwują mieszkania i próbują się dostać do klatek schodowych
– dodaje. Zgłoszone były też dwa włamania na ul. Gromskiego. Do policjantów dotarły też informacje o tajemniczych symbolach na drzwiach. – Mieszkańcy obawiają się, że mogą za tym stać włamywacze – dodaje. Sprawami zajmują się policjanci z Wydziału Kryminalnego rzeszowskiej komendy. Na razie nie ma pewności, że włamań dokonały te same osoby.
– Póki nie mamy potwierdzenia, każde postępowanie toczy się oddzielnie – podkreśla. I apeluje, aby zgłaszać policjantom każdą sytuację, która wzbudzi nasze podejrzenia. – Traktujemy poważnie każde takie zgłoszenia, bo może być to przygotowanie do kradzieży – zaznacza. Więcej informacji nie udziela.
– Trudno nam mówić, czy to osoby z Rzeszowa, czy spoza województwa – dodaje podinspektor Adam Szeląg.
Informacjami przerażeni mieszkańcy dzielą się na osiedlowych grupach na Facebooku. Pani Katarzyna nawet proponowała sąsiedzkie patrole. – Każdy się boi, że to jemu obrabują mieszkanie – mówią mieszkańcy.

Kinga Dereniowska