Tylko 3 procent pieniędzy trafiło na Podkarpacie

Czy Bieszczady nie przyciągają turystów? Po co są biura promocji, i kto za to odpowiada? Fot. Mariusz Włoch

Bon Turystyczny od ponad dwóch lat wspiera rodziny z dziećmi i branżę turystyczną. Jednak, chociaż na Podkarpacie trafiło dzięki niemu prawie 93 mln zł, to jest to zaledwie 3 procent z całej wykorzystanej puli. Okazuje się, że Polacy zamiast w Bieszczadach, woleli wypoczywać i wydawać pieniądze nad morzem. – Kto odpowiada za tak słaby wynik?
– pyta nasz Czytelnik.

Bon powstał w odpowiedzi na pandemię. Koronawirus szalał, my siedzieliśmy w domach, a branża turystyczna ledwo wiązała koniec z końcem. Dlatego miał być wsparciem zarówno dla rodzin z dziećmi (przyznawany był na każde objęte świadczeniem 500 +), jak i dla organizatorów wycieczek, właścicieli hoteli, kempingów czy gospodarstw agroturystycznych. W całym kraju akceptuje go 31,7 tysiąca punktów turystycznych, na samym Podkarpaciu płatność bonem przyjmuje 1284 z nich.
– Według wyliczeń, tylko 3 procent całej sumy z Bonu Turystycznego trafiło do naszego województwa, to jest chyba najgorszy wynik w kraju – napisał jeden z naszych Czytelników. – Czy Bieszczady nie przyciągają turystów? Po co są biura promocji i kto za to odpowiada?
Sprawdziliśmy. Do naszego regionu trafiło 92,9 mln zł z wydanej do tej pory puli, która wynosi
2948 mln zł, co faktycznie daje nieco ponad 3 procent z całości. Najwięcej zyskali natomiast przedsiębiorcy i organizacje z województwa małopolskiego, gdzie wydano 626 mln zł i te leżące nad morzem – w województwie pomorskim turyści za pomocą bonów zapłacili prawie 521 mln zł, a w zachodniopomorskim 455 mln zł. Tyle, że w każdym z nich liczba podmiotów przyjmujących płatność bonami turystycznymi jest kilkukrotnie wyższa niż u nas. W Małopolsce bon można zrealizować w 5125 miejscach, w pomorskim w 5890, a w zachodniopomorskim – w 4920.
To nie jedyna rzecz przemawiająca na korzyść innych regionów. – Dla wielu turystów wybierających wakacje czy urlop w kraju po wybuchu wojny w Ukrainie, polskie morze było zdecydowanie bezpieczniejszą destynacją niż Bieszczady
– wyjaśnia dr Hubert Kotarski, socjolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego. – Świadomość tego, że Lwów jest oddalony od Podkarpacia praktycznie o 150 kilometrów, dla kogoś, kto nie zna świetnie geografii i nie wie dokładnie gdzie jest Medyka, gdzie Przemyśl, ale kojarzy je z naszym województwem, na pewno miały znaczenie. Epatowanie w serwisach informacyjnych zdjęciami z granicy, zwłaszcza na początku wakacji, kiedy uchodźcy cały czas dość szerokim strumieniem płynęli do Polski, niewątpliwie bardzo mocno odbiło się na turystyce i niskiej popularności Podkarpacia. To zresztą słychać w rozmowach z osobami, które pracują w tej branży np. w Bieszczadach. Gdy zniknęły związane z pandemią obostrzenia, turyści do nich wrócili i przeżywaliśmy oblężenie. Kiedy wybuchł konflikt w Ukrainie, to podziałało na wyobraźnię i oberwaliśmy rykoszetem.
Podkarpacką turystykę za pomocą bonów nadal można wspomóc, ich ważność została bowiem przedłużona do końca marca br. To termin, w którym za usługę trzeba zapłacić, skorzystać z niej można później. Listę podmiotów, które honorują bony turystyczne, można sprawdzić na stronie Polskiej Organizacji Turystycznej.

krl