Nasz rząd trąbi na prawo i lewo, jak to pomaga uchodźcom z Ukrainy i jak to w ogóle Ukraińców wspiera. Politycy rządzącej opcji potrafią o tym opowiadać ze łzami w oczach – normalnie sprawiają wrażenie, jakby prawdę mówili. Niektórzy w to nawet wierzą, bo są już tak otumanieni, że uwierzą we wszystko co na polecenie tej władzy serwuje im jej tuba, dla niepoznaki nazywana telewizją publiczną, co ma taki jedynie związek, że rządowa telewizja jest finansowana z publicznych, to znaczy z naszych pieniędzy. Tych nie przekona nic, że „czarne jest czarne, a białe jest białe”. Jednak myślących ludzi zainteresuje na pewno, jak nasza władza – oficjalnie plująca moralnie na putinowską Rosję
– skwapliwie spełnia żądania tejże Rosji, ochoczo oddając jej tych, którzy z niej uciekli przed szykanami putinowskiego reżimu. Taki los spotkał Magomeda Zubagirowa. Ów mężczyzna, dodajmy, że wyznający islam, uciekł parę lat temu z Dagestanu, północnokaukaskiej republiki wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej, do Ukrainy. Uciekł, bo był przez rosyjskie władze szykanowany z powodu swego wyznania. W ukraińskich służbach jego wyjaśnienia nie wzbudzały żadnych wątpliwości i pozwolono mu w Ukrainie zostać. Zamieszkał w Kijowie, gdzie uczył się i pracował. Tu też poznał swą przyszłą żonę, Darię. Para wzięła ślub i do rosyjskiej agresji na Ukrainę Magomed i Daria żyli sobie normalnie w Kijowie. Żyli normalnie, choć Federacja Rosyjska wobec Magaomeda zastosowała swą znaną już „procedurę”. Polega ona na tym, że o ile osobie niewygodnej putinowskiemu reżimowi uda się upuścić Rosję, to ta składa wniosek o wpisanie jej do baz Interpolu jako jednostki niebezpiecznej. I tak Magomed Zubagirow w owych bazach figuruje, choć jest Bogu ducha winnym muzułmaninem niezwiązanym z żadną organizacją islamską. Kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę, mężczyzna wraz z żoną podjęli decyzję o wyjeździe do Polski. Podróżowali przez medyckie przejście graniczne. Daria, jako Ukrainka, nie miała żadnych problemów z przekroczeniem naszej granicy, ale jej mąż oraz towarzyszący mu kolega, także pochodzący z Dagestanu – już owszem.
– Mojego męża pytano, czym się zajmował w Kijowie, sprawdzano jego telefon. Do samego końca nie mówiono nam, co się dzieje. Polscy pogranicznicy mówili, że wszystko będzie dobrze. W końcu kazali mężowi i jego koledze podpisać „tylko” jakieś dokumenty, których oni nie rozumieli. Obaj odmówili. Na granicy spędziliśmy dwa dni. Gdy mój mąż w końcu zorientował się, że chcą go odesłać do Rosji, zaczął protestować. Powiedział, że był tam prześladowany, że chce w Polsce ochrony prawnej. Powinny wtedy ruszyć procedury, ale potraktowano go niezgodnie z prawem. Polacy odesłali go do Rosji. Jego kolegę również. Nie wiem, dlaczego, bo niczego nam nie tłumaczono – powiedziała dziennikarzom Onetu Daria. Kobieta o swoim mężu wie tyle, że najpierw Polacy przekazali go do obwodu kaliningradzkiego, potem był w moskiewskim więzieniu, a teraz z kolei siedzi w areszcie w Machaczkale, stolicy Dagestanu. Kobieta, która została w Polsce, szuka dlań pomocy. Sprawą Magomeda zainteresował się prof. Przemysław Adamczewski, który zajmuje się tematyką Kaukazu. Trudno jednak na razie nawet marzyć, by wydobyć mężczyznę z dagestańskiego więzienia! A trafił tam, bo nasze władze, rzekomo tak przeciwne reżimowi Putina, jota w jotę wykonały wobec Magomeda to, czego ten reżim od nich oczekiwał! Powszechnie wiadomo, że państwa autorytarne, w tym Federacja Rosyjska, stosują wobec niechętnych jej ludziom taki rodzaj represji, jak zgłaszanie do Interpolu kogoś takiego, jako niebezpiecznego. Jasne, takiej osoby nie należało ot tak po prostu wpuszczać do Polski, jak zwykłego uchodźcę, bo jednak istniał zawsze choćby promil ryzyka, że to ktoś naprawdę niebezpieczny. Ale zamiast bezmyślnie odsyłać do Rosji człowieka, który stamtąd uciekł przed szykanami, należało zatrzymać go w Polsce i gruntownie sprawdzić, kim jest i czy w istocie może być niebezpieczny. A co zrobiło nasze państwo? To, czego chciał Putin – oddało mu niepokornego Magomeda i ma „z głowy”. Tak właśnie działa to nasze państwo, jak to niektórzy określają – „państwo z rozmokłej tektury”.


