
25- letni Arkadiusz z Pęgowa. 45-letni Adam z Żywca. 31-letni Mateusz z Górzna. 29-letni Andrzej z m. Opolskie. Krzysztof z Rucewa. 54-letni Bogusław z Hostynnego. 42-letni Jakub z Reska. 45-letni Piotr z Gryfic. 54-letni Dariusz z Białej. 60-letni Henryk z Poznania. 63-letni Ernest. Tylko w maju br. Strażnicy Dziecięcych Marzeń, którzy zajmują się zwalczaniem procederu pedofilii, wyłowili tych mężczyzn w sieci i ujęli w realu.
16 czerwca łowcy pedofilów upublicznili kolejne nagrania z zatrzymania 42-letniego Marcina i 28-letniego Karola z Torunia. 17 czerwca przyjechali do 55-letniego Roberta ze Stalowej Woli.
Dlaczego to robiłeś?
Strażnicy przy wsparciu społeczników z innych organizacji przyjechali do Roberta w czasie jego pracy i z anielską cierpliwością zadali mu przed kamerą serię pytań dotyczących procederu, którym miał się zajmować przez ostatnie 2-3 miesiące. Po co wysyłałeś zdjęcia swojego przyrodzenia? Po co były ci nagie zdjęcia 11-latek? Po co wysyłałeś dzieciom filmy o tym, jak się uprawia seks?
Scenariusz działania łowców pedofilów jest zawsze ten sam. Najpierw zbierają dowody na to, że doszło do przestępstwa, potem namierzają sprawcę, przyjeżdżają na umówione z nim spotkanie i nagrywają rozmowę, w trakcie której „spowiadają” domniemanego pedofila z wszystkiego, co udało im się udokumentować.
To, co łączy wszystkie te rozmowy, to zdziwienie zatrzymanych, którzy nie spodziewali się tego, że ich przestępcza działalność może zostać namierzona i ogromna cierpliwość i opanowanie zatrzymujących.
No, może pisałem nienormalnie
Na nagraniu z zatrzymania Roberta już w pierwszych słowach przyznaje się on, że rozmawiał z dziewczynkami, które miały 11 lat. Mówi, że były 4, może 5.
– Pisałem z Messengera, z laptopa – mówi zatrzymany Robert. Zapytany o to, o czym pisał, odpowiada, że „normalnie”, ale gdy rozmówcy pokazują mu zapis rozmowy, w trakcie której wysyłał zdjęcie swojego penisa, przyznaje, że „pisał nienormalnie”.
– Jak się nazywa osoba, która takie rzeczy wysyła? – pyta jeden ze Strażników Dziecięcych Marzeń. – No, pedofil – odpowiada zatrzymany.
– Czyli jesteś pedofilem? – pada kolejne pytanie. – No, nie jestem – odpowiada Robert, który wygląda jakby nadal nie zdawał sobie sprawy z sytuacji, na jakiej został przyłapany. – Ale z pięcioma dzieciakami pisałeś i wysyłałeś im swoją pornografię – mówi wprost organizator zatrzymania. Robert najpierw nie przyznaje się, że prosił 11-latki o wysyłanie nagich zdjęć, ale dowody na to, że tak robił są niezbite. Wówczas mówi: „no tak, prosiłem, no namawiałem, no wysyłałem”. Zapytany o to, czy dzieci broniły się przed tymi rozmowami i uświadomiony, że są na dowody, przyznaje, że pisały, że nie chcą mu wysyłać zdjęć, nie chcą rozmawiać. On jednak działał jak natręt.
Pokaż, pokaż, pokaż, pokaż
Z zapisu rozmów 55-latka z 11-letnimi dziewczynkami, w którego posiadaniu są Strażnicy Dziecięcych Marzeń, wynika, że mężczyzna był bardzo natrętny. Pisał do dzieci „pokaż, pokaż, pokaż, pokaż” i to wielokrotnie. Nagabywał. Naciskał. Wymuszał. Zapytany o to, co te dzieci miały mu pokazać, wzrusza ramionami i mówi po prostu „nie wiem”.
55-latek nie ma dzieci, jest kawalerem. Pytany o to, skąd wzięło się to pisanie z dziećmi, odpowiada, że… z nudów i oczywiście obiecuje, że więcej tego robić nie będzie.
Wszyscy jesteście tacy sami
– Wszyscy jesteście tacy sami. Wszyscy mówią to samo – mówi Strażnik Dziecięcych Marzeń do Roberta. – My jak przyjeżdżamy, jesteśmy lekarzami i leczymy wszystkich jednym przyjazdem. Teraz jest ci przykro, rzekomo. Przykro, smutno. A wiesz, co się dzieje z dziećmi, którym wysyłasz takie rzeczy? One miały po 11 lat, ty masz 55, to jest 44 lata różnicy między nimi a tobą… Ale ciebie to kręci, czy już nie? – Już nie – odpowiada Robert. – Ale wcześniej cię kręciło, tak, czy nie? – pyta uczestnik zatrzymania. – No troszkę – mówi mężczyzna, któremu z każdą minutą rozmowy coraz bardziej rzednie mina.
Strażnicy informują w czasie rozmowy, że mężczyzna próbował uczyć dzieci, jak się uprawia seks. Wysyłał im filmy pornograficzne. Uświadamiają go także, że rodzice w obronie swoich dzieci są zdolni do wszystkiego.
– Matki samochody podnoszą, żeby tylko dziecko uratować – mówi jeden ze strażników i informuje także śledzących ujęcie na żywo, że ze względu na dobro ujętego nie może poinformować, gdzie się ono odbywa z obawy przed tym, że mogłoby dojść do samosądu na 55-latku.
Już nie będę, wszystko pokasuję
– Czemu nie pisałeś do kobiet, które mają 40, 35, 25 lat? Musiałeś mieć jakiś powód? Czemu pisałeś do dzieci? Czemu niszczyłeś tym dzieciom życie – dopytują strażnicy, mężczyzny, który stoi już cały czas ze spuszczoną w dół głową. – No nie wiem, nie wiem – odpowiada 55-latek. – Już nie będę pisał. Już nie będę. Wszystko pokasuję.
Mężczyzna pisał także do dorosłych kobiet i jak wynika z zapisu rozmów zarówno do nich, jak i do dziewczynek pisał to samo. – Do kobiet pisałeś po to, żeby je poznać, żeby się umówić na seks, a do 11-latek po co? Po to samo? Po co pisałeś do 11-latki „pokaż cycuszki”? Jakie 11-latka ma cycuszki? – pyta zatrzymujący.
– No nie wiem, no nie wiem, no może po to samo, pisałem do wszystkich – odpowiada Robert. – Ale już nie będę.
– Ja wiem, że nie będziesz, że teraz wszystkich przeprosisz za to, co zrobiłeś, że żałujesz. Ale czy ty myślisz, że przez przeprosiny psychika dziecka się naprawi? Tylko przeprosiny dzieci w takim przypadku nie działają. Rodzice będą teraz wydawać pieniądze na to, aby pojechać do psychologa, do psychiatry, aby dziecko mogło sobie normalnie w przyszłości radzić.
– Muszę się pójść leczyć – stwierdza w końcówce rozmowy 55-latek. – Ale teraz to sobie uświadomiłeś, jak pięć dziewczynek ma w głowie misz – masz? – dopytuje strażnik. – Jak czułeś, że masz takie ciągoty, to nie mogłeś pójść wcześniej? Dopiero teraz, po fakcie, jak przyjechaliśmy cię „uleczyć” to stwierdziłeś, że pójdziesz do zakładu?
Mężczyzna przez cały czas trwania rozmowy wydaje się, jakby nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów. Zatrzymujący nie stawiają mu zarzutów, przyznają, że to nie ich rola. Ich rolą są obywatelskie ujęcia, ciąg dalszy należy do organów ścigania.
Zapis całej rozmowy trwa niewiele ponad 20 minut. Zarówno ją, jak i wiele innych, za którymi stoją Strażnicy Dziecięcych Marzeń można prześledzić na ich profilu na Fb oraz na Youtube.
Okradają z marzeń pod naszym dachem
Warto je zobaczyć, aby uświadomić sobie, kto zaczepia dzieci w sieci i z jaką łatwością pedofile krzywdzą je nie wychodząc ze swoich domów. Jak perfidnie wkradają się przez sieć do naszych domów, „dobierają się” do naszych dzieci, odzierają je z niewinności i marzeń. Pod naszym dachem, w ich pokojach, przez telefony i komputery, które dostały od nas w prezencie, aby przynosiły im radość.
mrok


