
o prawie 350 tys. zł. Fot. Paweł Galek
W ciągu zaledwie miesiąca strata Samodzielnego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Kolbuszowej za ten rok wzrosła
o prawie 350 tys. zł Tak dzieje się w całej Polsce. Jak tłumaczy Zbigniew Strzelczyk, to efekt ustawowych podwyżek dla pracowników służby zdrowia, na które rząd jednak niekoniecznie zabezpieczył odpowiednie środki.
Za pierwsze półrocze br. wynik księgowy SP ZOZ w Kolbuszowej wyniósł 1 247 431 zł na minusie, z czego spora część to koszty amortyzacji. Na koniec sierpnia strata wynosiła już tylko 421 924 zł, ale miesiąc później wzrosła do 764 719 zł. Skąd to pogorszenie?
„Inflacji jednak nie uwzględnili”
– Otóż od lipca wprowadzono ustawowe podwyżki dla pracowników służby zdrowia – wyjaśnia Zbigniew Strzelczyk, dyrektor SP ZOZ w Kolbuszowej. – Większość placówek medycznych w Polsce nie dostała wymaganych kwot, które by mogły zadośćuczynić samym podwyżkom, a już nie wspomnę o samym funkcjonowaniu szpitali.
– Podobna sytuacja jest i u nas. Mieliśmy już wiele wypowiedzeń jednostek, które współpracują z nami. Kwoty, które zaczynamy płacić, a będziemy płacić od przyszłego roku jeszcze więcej, są niewspółmiernie większe od tych, na które podpisywaliśmy umowy. To efekt inflacji, której, niestety, nie widzę w naszych przychodach. Na sam tlen, na który mamy umowę do końca roku, naliczają nam 70 proc. wzrostu – zaznaczył dyrektor SP ZOZ.
„Tego algorytmu nikt nie rozumie”
Podwyżki dla pracowników służby zdrowia, które weszły w życie 1 lipca br. – wynoszą od 17 do 41 proc. Dotyczą najniższego wynagrodzenia zasadniczego. Narodowy Fundusz Zdrowia w tym celu podpisał umowy ze szpitalami na nowe wyceny świadczeń. Mimo to wielu dyrektorów podkreśla, że nie pozwala to na pokrycie tych kosztów, bo jednocześnie znikają dotychczasowe strumienie finansowania z NFZ wynagrodzeń, w tym „zembalowe”. Największy problem mają szpitale powiatowe, takie jak ten w Kolbuszowej.
– Najlepiej wypadły jednostki prywatne, bo dostały wzrost o 38 proc. My wypadliśmy średnio, bo dostaliśmy wzrost 14 proc. na podwyżki – informuje Strzelczyk. – To wynikało z algorytmu, którego nikt nie rozumie, ja również. Pieniądze, które dostajemy z NFZ, pokrywają same podwyżki, a może nawet i nie. Ale, niestety, ustawa jest ustawą i trzeba ją realizować.
Paweł Galek


