Utrzymanie obowiązkowe

W górnym rzędzie od lewej: Dawid Pieniążek, Łukasz Seweryn, Pedro Vieira, Bartłomiej Eizenchart, Jakub Sylvester, Mehdi Lehaire, Bartłomiej Wasiluk, Marek Mróz, Rafał Mikulec, Maciej Górski. W środkowym rzędzie od lewej: Kamil Antonik, Bruno Garcia, Ruben Hoogenhout, Karol Chuchro, Paweł Łakota, Branislav Pindroch, Tadeusz Grabowski, Aleksander Komor, Radosław Adamski, Mateusz Bondarenko, Radosław Bąk, Jakub Maćkowiak. W dolnym rzędzie od lewej: Miłosz Kałahur, Wojciech Bałut (fizjoterapeuta), Stanisław Mandela (kierownik drużyny), Mirosław Hajdo (trener), Jakub Żukowski (asystent trenera), Łukasz Sapela (trener bramkarzy), Szymon Gieroba (trener przygotowania motorycznego), Nikodem Niski. Nieobecni na zdjęciu: Filip Mikrut, Kacper Szymkiewicz, Bartłomiej Chwaszcz (II fizjoterapeuta). Fot. CWKS Resovia Rzeszów S.A.

Do rundy rewanżowej Apklan Resovia przystąpi z zapasem zaledwie dwóch punktów nad strefą spadkową. Jak przekonują w klubie z Wyspiańskiego 22, nie będzie już miejsca na wpadki, dlatego zima była dla rzeszowian kluczowa do wypracowania coraz lepszych wzorców, które mają sprawić, że „Pasiaki” zaczną punktować regularniej.

Podopieczni Mirosława Hajdy po fatalnym starcie sezonu wygrzebali się z dna, ale nadal nie mogą ze spokojem spoglądać w tabelę. Każdy bowiem przegrany mecz może przesądzić, że resoviacy ponownie mogą znaleźć się pod kreską. Oczywiście, można też popatrzeć na to zupełnie odwrotnie, bo każde zwycięstwo sukcesywnie będzie oddalać biało-czerwonych od strefy spadkowej i tak też – z optymizmem – podchodzą do tego piłkarze w pasiakach. – Wcale nie jest powiedziane, że dwa punkty przewagi nad strefą spadkową to jest mało – uważa szkoleniowiec rzeszowian, który ma jednak świadomość, że na wiosnę nie będzie zmiłuj. – Wiosną nie będzie marginesu kolejnej rundy. Na każdym etapie musimy mieć zawodników pełnowartościowych, którzy zastąpią tych piłkarzy, którzy nie będą mogli grać – stwierdza opiekun „Pasiaków”, zwracając uwagę, że jesienią nie mógł liczyć na optymalną kadrę. Jak jest teraz? Na pewno lepiej, bo jego team – przynajmniej na papierze – jest mocniejszy, a optymizmem napawa fakt, że wrócili kontuzjowani kluczowi gracze. – Urazy pokrzyżowały nam plany, jeśli chodzi o zdobycz punktową. Myślę, że na wiosnę naszym wzmocnieniem będzie powrót kontuzjowanych piłkarzy, może nawet nie jest to kwestia samych transferów, ale dyspozycji wszystkich kluczowych zawodników. Był taki okres w trakcie rundy jesiennej, że gdy zdobywaliśmy punkty, to praktycznie wszyscy byli zdrowi – mówi naszej redakcji Radosław Adamski, kapitan 14. drużyny po pierwszej części rozgrywek. W klubie z Wyspiańskiego 22 czekano zwłaszcza na powrót Aleksandra Komora, który w poprzednim sezonie był nader istotnym punktem defensywy, również nierzadko trafiającym do siatki, a jesienią ani razu nie wybiegł na boisko. Podobnie spoglądano na rekonwalescencję Brazylijczyka Bruna Garcii. Brawurowy skrzydłowy wypadł z gry po czwartym swoim meczu w barwach Resovii, kiedy zerwał więzadło krzyżowe. Obaj są już zdolni do gry i jeśli będą zdrowi, powinni stanowić o sile zespołu w dwóch formacjach. Bardzo ciekawie przedstawia się także kwestia dwóch nabytków biało-czerwonych. Mehdi Lehaire oraz Jakub Sylvester będą odpowiedzialni za siłę rażenia. Ten pierwszy gra jako ofensywny pomocnik, a do Rzeszowa trafił na zasadach wypożyczenia z Miedzi Legnica, z którą wywalczył awans do ekstraklasy. Na najwyższym szczeblu zagrał jesienią w 7 meczach, a w I lidze wystąpił w 56 spotkaniach, zdobywając 4 gole. Drugi zaś to prawdziwy piłkarski obieżyświat. 34-letni słowacki napastnik oprócz rodzimego kraju grał w: Chorwacji, Niemczech, Dani, Izraelu, Indiach i Litwie, a teraz po raz pierwszy zagra nad Wisłą. Obecny resoviak święcił niemałe sukcesy, zdobywając: 6 mistrzostw kraju (Slovan Bratysława – 2, Dinamo Zagrzeb – 2, Żalgiris Wilno – 2), 6 pucharów krajowych (Dinamo – 2, Żalgiris – 2, Slovan – 1, Bnei Yehuda Tel Awiw – 1) i jeden superpuchar ze Slovanem. Słowak ma na koncie także indywidualne laury, jak tytuł króla strzelców 2. Bundesligi w sezonie 2013/14 w barwach Erzgebirge Aue. Jego sukcesy okraszone zostały 6 meczami w reprezentacji Słowacji. Imponujące CV na nic jednak się nie przyda, jeśli nie będzie zdobywał goli dla swojego nowego pracodawcy. „Pasiaki” jesienią były bowiem na bakier ze skutecznością, o czym wspominał trener Hajdo, dlatego bramkostrzelny napastnik może okazać się znaczącym zawodnikiem w walce o utrzymanie. Osłabieniem jest zaś odejście Bartosza Kwietnia. Doświadczony defensor, który strzelił fantastyczną bramkę Stali Rzeszów (gol zza połowy) ponownie obrał kierunek ekstraklasowy, podpisując umowę z Koroną Kielce.

Każdy punkt będzie ważył więcej

Resovię czeka rywalizacja do upadłego, a kibiców niemałe emocje, bo biorąc pod uwagę spłaszczoną tabelę, żadna drużyna nie jest skazywana na spadek. – Przed nami bardzo ciekawa runda, w której nie zabraknie zaciętej walki. Od pierwszego spotkania zespoły z dolnych rejonów zaczną walkę o I-ligowy byt. Każdy punkt z kolejki na kolejkę będzie więc ważył coraz więcej – mówi nam Miłosz Kruczek, prezes Resovii. – Jesteśmy po obozie w tureckim Belek, który dał możliwość zawodnikom do przygotowywania się przed rundą rewanżową w bardzo dobrych warunkach. Zaczynamy od ciężkiego wyjazdowego pojedynku z Wisłą Kraków. Mimo to jestem pewny, że motywacji w drużynie nie zabraknie. I liga jest bardzo wyrównana i patrząc na tabelę, drużyny, które są na dole stawki, mogą na końcu walczyć w barażach – dodaje włodarz „Pasiaków”. Nad Morzem Śródziemnym biało-czerwoni mierzyli się z trzema solidnymi zagranicznymi drużynami. Rzeszowianie wygrali dwa mecze: z bułgarskim drugoligowcem PFC Martisa Plovdiv 2-1 (gole: Vieira, Sylvester) oraz z piątą ekipą macedońskiej ekstraklasy Siłeks Kratovo 2-1 (Eizenchart, Vieira) i przegrali z wiceliderem austriackiej II ligi FC Blau-Weiß Linz 0-3. Sparingi dość obiecujące, dlatego po mocno przeciętnej jesieni, wiosna powinna być dla Resovii bardziej pozytywna. – Ta liga jest obecnie tak wyrównana, że nikt nie może być niczego pewny. Trzeba walczyć do końca, bo runda wiosenna będzie pewnie jeszcze trudniejsza. Rywale się wzmacniają, więc czeka nas ciężka przeprawa, ale jesteśmy na to gotowi – przyznaje Radosław Adamski, który zapewnił nas, że on, jako kapitan, będzie wiosną jeszcze lepszym piłkarzem.

Łukasz Szczepanik