W czasach Jezusa też było niespokojnie…

Fot. Wit Hadło

O Świętach Wielkanocnych w cieniu konfliktu na Ukrainie rozmawiamy z ks. Tomaszem Nowakiem, rzecznikiem prasowym Kurii Diecezjalnej w Rzeszowie.

– Czy można dobrze przeżyć Wielkanoc, gdy czasy są niespokojne i tuż za granicą trwa wojna?
– Można dobrze i głęboko przeżyć Wielkanoc w każdej sytuacji, a tym bardziej w sytuacji dramatycznej, trudnej, co nie znaczy, że takie przeżycie rozwiąże problemy związane z funkcjonowaniem państw i narodów. W czasach Jezusa też było niespokojnie. Izrael żył pod okupacją rzymską, a sami Żydzi mieli różne pomysły, w jaki sposób odzyskać wolność. Jedni myśleli o współpracy z okupantem, inni o powstaniu zbrojnym. Wśród uczniów Jezusa nie brakowało osób, które właśnie z Jezusem wiązały nadzieje polityczne, myśląc, że poprowadzi Żydów do walki o wolność. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Wśród tych osób był Judasz, stąd jego rozczarowanie i zdrada.
– Kiedy mówimy o Ukrainie, świętach i religii, trudno nie wspomnieć o patriarsze moskiewskim Cyrylu, który błogosławi rosyjskich żołnierzy mordujących Ukraińców. Jak w tej sytuacji ma się odnaleźć przeciętny chrześcijanin?
– Choć patriarcha Cyryl reprezentuje Kościół prawosławny, jego wypowiedzi obniżają autorytet wszystkich chrześcijańskich hierarchów, czy ogólnie wszystkich religii. Przypuszczam, że konsekwencje takiej postawy będą bardzo poważne. Religia, która służy polityce, jest jej karykaturą. A co powiedzieć o religii usprawiedliwiającej morderstwa i gwałty? Przeciętny człowiek słysząc coś takiego powie: (Nie chcę mieć nic wspólnego z religią). Tymczasem religia chrześcijańska wzywa do szlachetnych, dobrych rzeczy. To nie w religii jest problem, ale w sprzecznych z nauką Chrystusa jej interpretacjach, choć nie tyle interpretacjach, co w cynicznym wykorzystywaniu religii w sposób instrumentalny.

– Czy zmartwychwstanie Jezusa może dać nadzieję, że uda się przezwyciężyć tę dramatyczną sytuację?
– Zamęczony na śmierć Jezus, który zmartwychwstaje, jest i był źródłem nadziei nie tylko w wymiarze duchowym. Ale proszę pamiętać, że razem ze zmartwychwstaniem Jezusa Jego uczniowie nie uwolnili się od trudności, wręcz przeciwnie, mieli ich nawet więcej. Wszyscy apostołowie, z wyjątkiem św. Jana, ponieśli śmierć męczeńską. Wiara w zmartwychwstanie nie zapewnia zdrowia, dostatku i długiego życia. Zmartwychwstały Jezus, jak śpiewamy w pieśni wielkanocnej, jest zwycięzcą śmierci, piekła i szatana, a nie Rzymian czy Rosjan. Jego zwycięstwo obejmuje rzeczywistość duchową.

– Łatwo jest mówić o rzeczywistości duchowej, o pokonaniu szatana, bo tego nie widać. Jaka jest pewność, że wyznawcy Chrystusa zmartwychwstaną?
– Jezus sam wielokrotnie mówił o życiu wiecznym, o mieszkaniach w domu Ojca, o Królestwie Niebieskim. Kluczowa jest nasza ocena Jezusa Chrystusa, to, za kogo go uważamy. Albo Jezus był Bogiem, umarł i zmartwychwstał, albo był szaleńcem lub oszustem. Podstawowy jest nasz stosunek do Jezusa. Jeśli ktoś wierzy, że Jezus z Nazaretu jest Synem Bożym, to częścią tej wiary jest wiara w życie wieczne.

– Główne obchody Zmartwychwstania koncentrują się na Triduum Paschalnym, a przygotowaniem do tego czasu jest Wielki Post. Jak najlepiej wykorzystać ten czas?
– Podpowiedź pojawia się w Środę Popielcową, kiedy w kościołach czyta się fragment Ewangelii o modlitwie, poście i jałmużnie – to, mimo upływu wieków, wciąż aktualny program. Przywołam też taką modlitwę odmawianą podczas mszy św. w Wielkim Poście, gdzie pojawia się zdanie o Bogu, który daje nam czas łaski, abyśmy oczyścili serca od nieuporządkowanych przywiązań. Można zatem iść tym tropem i zastanowić się, do czego jesteśmy przywiązani w sposób nieuporządkowany i spróbować się od tego oderwać.
– Czy ksiądz stosuje tę metodę?
– Tak.

– I udało się księdzu oderwać?
– Nie bardzo.

– Czy nie uważa ksiądz, że przez uczestnictwo w Triduum Paschalnym za bardzo właśnie skupiamy się na grzechu, na tym nieuporządkowanym przywiązaniu, na cierpieniu i śmierci, a za mało koncentrujemy się na radości?
– W Triduum Paschalnym są różne emocje, jest smutek, żal, ale też współczucie i radość. Najpierw jest uroczysty Wieczernik, gdzie Jezus ustanowił Eucharystię, potem jest aresztowanie Jezusa, noc w ciemnicy, a w piątek rano sąd, w południe ukrzyżowanie, o 15 śmierć, a potem złożenie do grobu. Piątkowe wydarzenia odzwierciedla Liturgia Męki Pańskiej skoncentrowana na adoracji krzyża. Sobota to dzień ciszy, także dzień poświęcenia pokarmów. Najważniejszą liturgią nie tylko Triduum Paschalnego ale całego roku jest Wigilia Paschalna w sobotę wieczór, kiedy po raz pierwszy od Środy Popielcowej zabrzmi „Alleluja”. Samo Triduum kończy się w Niedzielę Wielkanocną po południu. Liturgia jest takim jakby wehikułem czasu, który z jednej strony pomaga przenieść się w przeszłość, ale jeszcze bardziej uobecnia wspomniane wydarzenia – i ukrzyżowanie, i zmartwychwstanie.

– Symbolem chrześcijaństwa jest jednak krzyż, a nie postać Jezusa zmartwychwstałego.
– Czasami próbuję popatrzeć na krzyż nie uwzględniając swojego wychowania, lat katechezy i przyzwyczajeń, i rzeczywiście, myślę, że to przerażający symbol – człowiek przybity do krzyża. Takie przekonanie mieli chrześcijanie pierwszych wieków, uważając, że nie można eksponować znaku hańby, jakim jest krzyż. We wczesnym średniowieczu spotykamy krzyże bez wizerunku Jezusa, pojawiają się też krzyże ozdabiane drogocennymi kamieniami. Dopiero później zaczęto eksponować naturalizm męki i śmierci. Dzisiaj krzyż jest jednocześnie symbolem śmierci i zmartwychwstania, a przede wszystkim miłości Boga do człowieka.

– Jaka praktyczna nauka płynie ze zmartwychwstania Jezusa?
– To nauka o sensie poświęcenia i ofiary. Zmartwychwstanie uczy, że życie się nie kończy wraz ze śmiercią. Zmartwychwstanie nadaje również sens naszym wysiłkom, troskom o dobro, walkom o wartości. Pomaga też pogodzić się z niedoskonałym światem w którym żyjemy – doskonałość objawi się przy zmartwychwstaniu.

– Mówi ksiądz o duchowym wymiarze Świąt Wielkanocnych, a zewsząd atakują nas zające, baranki i kolorowe pisanki. Można odnieść wrażenie, że to one są istotą Wielkanocy.
– W barankach, zającach i pisankach też jest duchowość. Wszystko zależy od tego, jak wnikliwie na nie patrzymy. Jedni w znaku krzyża nie widzą żadnej duchowości, a dla innych pisanka to nie kolorowe jajko, ale symbol życia, również zajączek, przez płodność, kojarzy się z życiem i głównym dawcą życia, którym jest Bóg.

– O czym będzie ksiądz myślał, gdy po raz pierwszy, po dłuższym czasie, usłyszy w kościele „Alleluja”, a potem zasiądzie do wielkanocnego śniadania?
– To pierwsze „Alleluja” wybrzmi podczas Wigilii Paschalnej w sobotę wieczorem. Na szczęście myśli mnie czasem zaskakują, więc mam nadzieję, że będzie to coś nowego, a ponieważ wiara jest łaską, liczę na jakąś myśl przy pustym grobie, która umocni moją wiarę. Przy śniadaniu będę się cieszył z prostych rzeczy, że mam z kim zasiąść do stołu, że na stole jest święconka, mam na myśli taką wielkanocną sałatkę z jajek, wędliny i chrzanu, i że śmierć nie jest ostatnim słowem w życiu człowieka.
Rozmawiał Mariusz Andres