
Zaczęło się jak zawsze – od marzenia. Adam miał wtedy 18 lat. Był u progu dorosłości. On i jego przyjaciele chcieli zrobić coś wspólnie. – Usiedliśmy przy stole, każdy powiedział, co może robić i na czym się zna. Z tego wynikło, że możemy zrobić film pełnometrażowy – opowiada Adam Bukowski, reżyser filmu „Ostatni Ślad”. Jest w nim wszystko: grube pieniądze, mafijne porachunki, broń, wyścigi i miłość.
Cztery lata temu młodzi ludzie chcieli nakręcić kino akcji. – Najbardziej takie filmy lubimy – podkreśla Adam, współautor „Ostatniego $ladu”. To historia o hakerze Ca$hu, który chce zdobyć fortunę na popularnych w miejscowości Cossavera wyścigach hulajnóg. Tworzy drużynę, która początkowo odnosi sukcesy. Z czasem chciwość członków zespołu doprowadza ich do starcia z rządzącą w mieście megakorporacją. Od tego momentu bohaterowie muszą zmagać się z czymś więcej niż tylko przeciwnikami na torze wyścigowym.
– Chcieliśmy w fabule zawrzeć wątki nowoczesne, pojawił się więc wątek hulajnogi elektrycznej, co jest jedną z najbardziej oryginalnych historii, jeśli chodzi o współczesne kino. Nikt nie wykorzystał jej jako motywu przewodniego – zaznacza Adam Bukowiński. Oprócz tego studenci chcieli pokazać coś im bliskiego.
– Chcieliśmy też przedstawić problemy młodych ludzi. Pokazać, jak rozwój technologii może wpływać na społeczeństwo poprzez historię głównego bohatera, który miał problem z uzależnieniem od telefonu i dla którego najważniejsze były pieniądze – dodaje mężczyzna. I zarzeka się, że nie ma tam ani jednego wątku biograficznego jego twórców. Scenariusz grupa napisała od zera i początkowo wyglądał on inaczej niż finalne dzieło. – Kiedy zaczynaliśmy, byliśmy totalnymi amatorami – wspomina Adam. – Wtedy napisaliśmy scenariusz na 40 stron, a dwa lata później tak go dopracowaliśmy, że miał ich ponad 200 – podkreśla.
Jak zrobić film uczyli się z internetu
Młodzi musieli się dowiedzieć, jak robić filmy. – Każdy krok w tworzeniu naszej produkcji to były nowe wyzwania. Dlatego też tak długo to robiliśmy. Trzeba było zaadaptować się do warunków, których wcześniej nie znaliśmy. Nie było tak, że wzorowaliśmy się na konkretnych filmach czy ujęciach. Po prostu chcieliśmy przekazać coś swojego i szukaliśmy możliwie najlepszego na to sposobu – opowiada reżyser.
Jak to wyglądało w praktyce? – Chcieliśmy nakręcić scenę walki, więc szukaliśmy w internecie, jak to zrobić. Znaleźliśmy poradnik i zaczęliśmy kręcić. W takich scenach ważna jest dynamika i ułożenie kamery, aby nie było widać momentów uderzeń. Aktorzy nie muszą się bić, ale w kamerze wygląda to tak, że walczą. Ważne są też efekty dźwiękowe – stwierdza.
Siła w drużynie
Reżyser filmu wspomina, że wszyscy na planie sobie pomagali, tworząc zgraną drużynę. Wsparli ich też inni ludzie, którzy na produkcję filmu wpłacili nawet kilka złotych na portalu ze zrzutką. – Co prawda w perspektywie filmu pełnometrażowego 3,5 tys. zł to jest nic, ale uważam, że ta kwota zmieniła drastycznie jakości tego filmu – podkreśla Adam Bukowiński. – Dla mnie nie są najważniejsze pieniądze, tylko pasja i ludzie, którzy ten film tworzyli – podkreśla reżyser. W produkcję filmu stale zaangażowanych było 50 osób, w trakcie prac pomagało jeszcze więcej. Film „Ostatni $lad” trwa godzinę i 44 minuty. Pierwszy raz pokazano go w listopadzie w rzeszowskim kinie „Zorza”. Miejsce nie bez znaczenia, bo włoską Cossaverę udaje Rzeszów i jego obrzeża. Widzimy m.in. stadion Resovii, na którym odbywały się wyścigi hulajnóg elektrycznych. – Myślę, że jeżeli ktoś mieszka w Rzeszowie, to rozpozna też inne miejsca – zachęca Adam.
Kinga Dereniowska


