W środę referendum strajkowe

Nie udało się wypracować porozumienia płacowego pomiędzy zarządem spółki a pracownikami. Z pracy odchodzą kierowcy, a związkowcy grożą strajkiem. Co czeka korzystających z miejskich autobusów?

Rozmowy ostatniej szansy, bo tak nazwano piątkowe spotkanie przedstawicieli czterech związków zawodowych działających przy MPK Rzeszów z zarządem spółki, zakończyło się spisaniem protokołu rozbieżności i zapowiedzią referendum strajkowego. Chodzi o podwyżki płac i gwarancję wypłaty premii.
Spór zbiorowy w rzeszowskim MPK trwa już kilka miesięcy. Związkowcy, w ślad za wynikami poprzedniego referendum o proponowanej kwocie podwyżki, żądają 500 zł więcej „na rękę” do podstawy z wyrównaniem od 1 września oraz gwarancji wypłaty premii w 2023 roku na poziomie średniej kwoty dodatku z 2021 roku. Zarząd MPK proponuje podwyżkę 500 zł – ale brutto, co po potrąceniu składek ZUS i podatku daje ok. 400 zł „na rękę” i to dopiero od października.
W zeszły piątek (23 września) przedstawiciele czterech związków zawodowych spotkali się ponownie z zarządem MPK. Chociaż w negocjacjach pokładano nadzieję na spełnienie oczekiwań pracowników, tak się nie stało.
– Proponowany wzrost wynagrodzeń jest uzależniony od otrzymania zwiększonej zapłaty za wykonane wozokilometry i w tym zakresie prowadzone są rozmowy z panem prezydentem, skarbnikiem miasta i ZTM – przekazywał w specjalnym apelu do swoich pracowników Marek Filip, prezes rzeszowskiego MPK. Miasto jednak pieniędzy nie ma.
Obecnie, za każdy kilometr zrealizowanej usługi przewozowej miejski przewoźnik otrzymuje od Zarządu Transportu Miejskiego kwotę 8,90 zł (w 2021 roku było to 8,31 zł). To jednak za mało, bo jak wskazuje Filip „wzrost kosztów paliw, zarówno oleju napędowego jak i w jeszcze większym stopniu, gazu CNG (wzrost w stosunku do poprzedniego roku o ok. 13 milionów zł) spowodował znaczące podwyższenie kosztów wykonywanych usług nawet na poziomie ok. 20 procent”. Tylko za osiem ostatnich miesięcy na samych wozokilometrach spółka ponosi stratę 8 milionów 782 tysięcy złotych – wynika z wyliczeń prezesa MPK.
Jedynym postulatem, w którym udało się porozumieć, jest złączenie dwóch stawek zaszeregowania pracowników w jedną i niewielkie zmiany w stawkach za godzinę pracy.
– Do tej pory pracownikom zatrudnionym od 4 miesięcy do 3 lat wypłacano 20,77 zł brutto za godzinę, w kolejnej grupie
– zatrudnionym ze stażem w przedziale 3 – 10 lat – płacono 21,30 zł brutto. Teraz wszyscy otrzymają 21,80 zł brutto – mówi Wojciech Cwalina z Wolnego Związku Zawodowego Pracowników przy MPK Rzeszów. Więcej zarobią także pracownicy zatrudnieni na okres próbny. Tutaj stawkę podwyższono z 20,52 zł brutto do 21 zł brutto za godzinę pracy.
Uchwałę o zmianie tych czynników wynagrodzeń zarząd MPK Rzeszów podjął jeszcze piątkowego popołudnia.

Liczą, że frekwencja w referendum dopisze

Przed tygodniem związkowcy ostrzegali, że piątkowe negocjacje to „rozmowy ostatniej szansy”. Ich fiasko zwiastuje jedno – będzie referendum strajkowe, którego wyniki zadecydują, czy będzie całodniowy strajk, czy też nie.
– Referendum odbędzie się w najbliższą środę – mówi Michał Białogłowski z Komisji Zakładowej „Solidarność” przy MPK Rzeszów. Pracownicy będą mogli wziąć w nim udział w godzinach od 4 do 22. Związkowcy już zwrócili się do zarządu spółki o udostępnienie sali, urny, listy pracowników oraz oddelegowanie przynajmniej dwóch pracowników do pracy w komisji referendalnej. Związkowcy liczą, że frekwencja w referendum dopisze.
– Tak było w sierpniu, gdzie pytaliśmy pracowników czy akceptują propozycję zarządu spółki o podwyżce 400 złotych plus dodatki. W referendum wzięło udział wtedy 457 pracowników z 635 uprawnionych do głosowania. Zdecydowana większość, bo 374 osoby, odrzuciły tę propozycję – wylicza. – Pracownicy przyjeżdżali specjalnie nawet 40 – 50 kilometrów, niekiedy specjalnie będąc na urlopach. Liczę, że teraz może być podobnie – dodaje Białogłowski.
Jeżeli w środowym referendum większość pracowników opowie się za strajkiem, przedstawiciele czterech przyzakładowych związków zawodowych wyznaczą termin. Wynik głosowania poznamy w czwartek.
– Zgodnie z przepisami zarząd spółki zostanie poinformowany na minimum pięć dni przed zaplanowaną datą całodziennego strajku – zapowiadają związkowcy – tak, aby zarząd spółki miał czas na ewentualne zapewnienie komunikacji zastępczej.
– Oczywiście przyjdziemy do pracy. Jeżeli znajdą się jednak osoby, które będą chciały pracować, będą mogły to robić. Inni będą po prostu strajkować i powstrzymywać się od obowiązków pracowniczych – mówi Michał Białogłowski z Solidarności przy MPK Rzeszów.
Niskie zarobki, w porównaniu do dużej odpowiedzialności prowadzą zdaniem związkowców do odchodzenia z pracy kierowców. – Tygodniowo odchodzi nawet czterech kierowców. Nie składają oni jednak wypowiedzenia, rezygnują z dnia na dzień, po znalezieniu innej pracy – mówi Michał Białogłowski z przyzakładowej „Solidarności”. Związkowcy wskazują, że bez największego problemu można znaleźć lepiej płatną pracę u konkurencyjnego przewoźnika. – Pracujemy dużo. Mamy wysoką odpowiedzialność za mienie i pasażerów, punktualność. Zarobki są niestety niskie – wskazują.

Miasto głuche na żądania kierowców?

Władze Rzeszowa do bezpośrednich rozmów z kierowcami MPK nie garną się. Nie pomógł nawet Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, który był mediatorem podczas ostatnich negocjacji pomiędzy związkowcami a zarządem miejskiego przewoźnika. Na razie prezydent miasta Konrad Fijołek tłumaczy się z projektu uchwały o podwyżce cen biletów. Nad zmianami radni dyskutować będą podczas wtorkowej sesji. Jeśli zgodzą się na propozycje ZTM, cena biletu normalnego wzrośnie o 25 procent – z 4 do 5 zł. Bilety zniżkowe, ustawowy i samorządowy, kosztować będą 2,5 i 3 zł, po 50 gr więcej niż dotychczas. Podrożeją także inne bilety czasowe i okresowe.
– Propozycja podniesienia cen biletów jest trudna, ale nieunikniona. Nie mamy wpływu jako samorząd na wiele czynników kosztotwórczych w transporcie. Najważniejszy z nich to ceny paliw i energii elektrycznej, które w ostatnim czasie osiągnęły rekordowe poziomy. Jeszcze niedawno sprężony gaz ziemny do naszych autobusów kosztował poniżej dwóch złotych za metr sześcienny, dzisiaj jego cena dla firm wzrosła niemal dziesięciokrotnie. Olej napędowy podrożał o 100 procent, bardzo wysokie są także ceny energii elektrycznej, którą zasilamy część autobusów. To wszystko sprawia, że nie da się dłużej funkcjonować z cenami przejazdów na dotychczasowym poziomie – argumentuje prezydent Rzeszowa.
Nikt z władz Rzeszowa nie wspomina do tej pory, czy tegoroczne dodatkowe środki ze sprzedaży biletów już po nowej cenie, mogą trafić do MPK na podwyżki dla kierowców.
mika