W zalewie zamiast wody jest błoto

Tak wygląda obecny stan zalewu. Fot. Aneta Jamroży

Jesień to wspaniały czas na wycieczki w Bieszczady. Zdarza się, że weekendowi turyści dodatkowo szukają też innych miejsc do wypoczynku. Dojeżdżają m.in. do zalewu w Krempnej, w powiecie jasielskim, bo wcześniej widzieli na zdjęciach ten zachwycający teren. Niestety, tamtejszy widok jest piękny jedynie na fotografiach, bo
w zalewie w samym sercu Magurskiego Parku Narodowego zamiast wody jest… błoto. Dlaczego w zbiorniku nie ma wody?

Z tym pytaniem zwróciliśmy się do władz gminy Krempna, którym podlega zalew w tej miejscowości. Włodarz gminy nie chciał wyjaśniać, w czym jest problem, ale podsunął inne rozwiązanie. – Wejdź sobie pan na stronę internetową Urzędu Gminy, gdzie zamieściliśmy stanowisko w przedmiocie odmulenia zbiornika wodnego w Krempnej – powiedział Kazimierz Miśkowicz, wójt gminy Krempna. Tak też zrobiliśmy. Okazuje się, że zbiornik wodny o powierzchni 3,5 ha, zlokalizowany na obszarze podgórskim, jest po każdych obfitych opadach deszczu zamulany. Dlatego teraz zalew w Krempnej to typowe „bajoro”. Władze gminy skonsultowały sprawę z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska i wystąpiły z wnioskiem o wydanie decyzji o przeprowadzeniu prac utrzymaniowych na terenie zbiornika. Jednak prośba ta spotkała się z negatywnym stanowiskiem koordynatora do spraw środowiska Regionalnego Programu Operacyjnego.

Przeszkadzają gminie w odmuleniu

Wójt Miśkowicz nie zgadza się z tym stanowiskiem. Władzom Krempnej w odmuleniu zbiornika nikt nie pomaga, a nawet odpowiedzialne za to instytucje w tym przeszkadzają. Prawdopodobnie chodzi o to, że nikt nie chce wchodzić w konflikt z ekologami z Towarzystwa Ochrony Przyrody w Warszawie. Co ciekawe, gmina otrzymała pieniądze na dwie powiązane inwestycje – w kwocie 3,7 mln zł. W ub. roku ruszyła budowa basenów, ale szybko roboty zostały przerwane, bo firma wykonawcza miała problemy z odpływem pracowników, którzy wrócili na Ukrainę. Dodatkowo jeszcze firma zażądała więcej pieniędzy na wynagrodzenia. Teraz wprawdzie po negocjacjach pracownicy wrócili na budowę, ale prace są realizowane bardzo wolno.
To jednak tylko część inwestycji. Druga to odmulanie zalewu. Cztery lata temu gmina ogłosiła postępowanie o wydanie decyzji środowiskowej o odmuleniu zalewu, ale odwołanie złożyło Towarzystwo Ochrony Przyrody (TOP) z siedzibą w Warszawie. Sprawa została skierowana do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO), a instytucja ta stwierdziła, że TOP odwołanie złożyło po terminie. Jednak towarzystwo odwołało się od tej decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który odrzucił wniosek tej organizacji społecznej. Teraz wniosek jest rozpatrywany przez Naczelny Sąd Administracyjny.

Władzom zależy na wodnym zbiorniku

Gminie jednak bardzo zależy na odmuleniu zbiornika, co umożliwiłoby turystom korzystanie z tego zalewu. Dlatego, nie czekając na wyrok NSA, wznowiono postępowanie w sprawie wydania raportu oddziaływania na środowisko. Dwa lata temu została wydana decyzja środowiskowa, ale i tym razem ekolodzy odwołali się od niej. SKO ponownie odrzuciło odwołanie organizacji ekologicznej. Jednocześnie TOP wystąpiło do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o uchylenie decyzji środowiskowej. Teraz więc sprawa wydania pieniędzy na odmulenie zalewu jest zawieszona. Gmina nic w tej sprawie nie może zrobić, błoto jak zalegało, tak nadal zalega w zbiorniku, a turyści, którzy przyjeżdżają do Krempnej są zdumieni stanem tego zbiornika. – Gmina Krempna jako jedna z biedniejszych jednostek samorządowych w Polsce musi borykać się z dużymi trudnościami jeśli chodzi o utrzymanie tego zbiornika – mówi wójt gminy Krempna. – Znajdują się w Polsce pojedyncze gminy, które utrzymują tego typu zbiorniki, jednak położone są one na nizinach i nie są zamulane, tak jak nasz zbiornik. Mając na uwadze turystyczny charakter gminy, podjęliśmy decyzję o budowie basenów, i miejsc postojowo-wypoczynkowych na szlakach rowerowych oraz modernizacji dróg gminnych – dodał Kazimierz Miśkowicz.

Mariusz Andres