
Ostatnio wzrosły ceny nie tylko węgla, ale też drewna opałowego. Mimo że do zimy pozostało jeszcze kilka miesięcy, to ludzie już poszukują węgla, drewna opałowego czy gałęzi, którymi można byłoby ogrzać dom. Wszystkie te materiały znacznie zdrożały i wielu mieszkańców Podkarpacia nie będzie stać, żeby je kupić.
Za tonę tradycyjnego węgla trzeba teraz zapłacić o 100 procent więcej niż minionej zimy. Teraz to już nawet ok. 2 tys. zł. Za ekogroszek ok. 3 tys. zł, a jesienią może to już być 4 tys. zł. Domy można tez ogrzewać drewnem opałowym, którego cena również wzrosła o kilkadziesiąt procent. Jest też inna możliwość – dopuszczone jest kupowanie drobnego drewna u leśniczych. W tym przypadku również wzrosła cena, chociaż to najtańszy materiał do ogrzania domu. Jednak nie wystarczy on, żebyśmy mieli ciepło, bo może posłużyć najwyżej do rozpałki.
O tym najtańszym materiale do ogrzania domu rozpisały się media. Pojawiły się informacje, że w związku z drogim węglem można udać się po opał do lasu, czyli po chrust. To propozycja Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Chociaż leśnicy sprecyzowali, że to drewno to nie jest chrust, ale drobne gałęzie. Jednak nie ma mowy o samodzielnym wycinaniu w lesie drzew.
Lista zapisów na drewno
– Zainteresowanie zakupem drewna opałowego wzrosło u nas dziesięciokrotnie – mówi Marzena Rędziniak, współwłaścicielka firmy Rafo w Rzeszowie, zajmującej się m.in. sprzedażą drewna opałowego. – Do końca sierpnia nie można kupić drewna z buku, bo mamy listę zapisów. Codziennie od godziny 6 do 19 odbieramy po 300 telefonów od osób, które chcą nabyć drewno do ogrzewania domów. Klienci chcą kupować drewno, bo węgiel jest drogi i go brakuje, i jeszcze mają obawy, że drogi gaz może jeszcze zdrożeć. Dla starszych osób drewno jest tak samo ważne jak jedzenie i dlatego chcą go kupić, żeby mieć ciepło w domu. Ludzie najczęściej kupują do 5 metrów sześciennych drewna opałowego.
W firmie Rafo cena bukowego drewna opałowego znacznie wzrosła. Jeszcze w ub. roku za metr przestrzenny (czyli jedną czwartą metra sześciennego) trzeba było zapłacić 210 zł, a teraz już 350 zł. Jak nas poinformowała Marzena Rędziniak, w jej firmie klienci są informowani, że „to cena na dzisiaj”, jaka będzie jutro, za tydzień czy za miesiąc, tego nie wie nikt. Drewno opałowe jest kupowane w Lasach Państwowych i to o 200 procent więcej niż w poprzednim sezonie. Dlatego też klient musi zapłacić znacznie więcej za ten materiał do ogrzewania.
Lasy Państwowe: – Można opalać domy gałęziami
W mediach w ostatnich dniach informowano, że skoro wzrosła cena węgla (ok. 2 tys. zł za tonę obecnie, a na jesieni może być jeszcze drożej i go brakuje), to dom można ogrzać drewnem lub chrustem. Jednak jak mówią leśnicy, chrust to nie jest fachowe określenie. – Chrustem to mogą palić harcerze w ognisku – mówi Edward Marszałek, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. – W tym przypadku chodzi o drewno małowymiarowe do 7 cm, czyli drobniejsze gałęzie z wysuszonego buka lub świerku. Nadają się one do rozpałki w piecu.
Z informacji, które uzyskaliśmy w Lasach Państwowych wynika, że cena drewna małowymiarowego za metr przestrzenny wynosi od 15 do 20 zł, a biorąc pod uwagę metr sześcienny trzeba zapłacić od 60 do 80 zł. To tańszy rodzaj opału niż drewno opałowe czy węgiel, chociaż i cena drewna małowymiarowego wzrosła od 40 do 80 proc. w porównaniu z ub. rokiem. Jeśli ktoś jest zainteresowany takim zakupem, to wystarczy zgłosić się do leśniczego, który sprzeda drobne gałęzie i wyda na nie tzw. oznaczenie cechowe. Zakup drewna małowymiarowego to nic nowego. Również w poprzednich latach można je było nabyć w leśnictwach. Jednak teraz wzrosło na nie zapotrzebowanie.
Mariusz Andres


