Wiadomościom TVP zazdroszczą nawet wariaci na przepustkach

fot-kaminska (1).jpgTelewizja publiczna – z założenia – poza innymi misjami, ma także tę edukacyjną. U nas telewizja publiczna od dawna jest takową tylko z nazwy, bo tak naprawdę to tuba rządowa i to w stylu bardziej ordynarnym, niż TVP była za PRL-u. Edukacyjnie też słabo wypada, a szczególnie zbłaźniła się podczas pandemii, serwując polskim uczniom telenauczanie – za pieniądze podatników, przypomnijmy – pełne takich rewelacji, jak np. „wszystkie metale są ciałami stałymi” i podobnych bzdur. Jednak w jednym TVP z pewnością swoich widzów – trudno tu mówić ogólnie o Polakach, bo część z naszych rodaków telewizji rządowej, na którą zmuszona jest płacić, nie ogląda, bo to obrażałoby ich inteligencję – nauczyła. Mianowicie nauczyła ich deklinacji nazwiska Tusk wielokrotnie i przez wszystkie przypadki. Tusk, Tuska, Tuskowi, z Tuskiem, o Tusku powtarzane jest bowiem w TVP zawsze i wciąż – oczywiście w kontekstach negatywnych. Wzmożone epatowanie widzów TVP winami Tuska – i nie chodzi tu bynajmniej o szlachetne trunki – obserwujemy w zasadzie, od kiedy PiS zdecydowało się iść na całość w przerabianiu telewizji publicznej na rządową, czyli tak mniej więcej po pół roku od czasu, kiedy szefem TVP został Jacek Kurski zwany pitbull terierem Kaczyńskiego. Polityk ów, posiadający finezję młota pneumatycznego, sprowadził TVP do roli ścieku informacyjnego mającego na celu ordynarne okłamywanie widzów, że władza jest cacy, opozycja be, a Polska to pod rządami PiS-u kraj mlekiem i miodem płynący. Jednak z całej wrażej opozycji najgorszy jest Donald Tusk! Bo Donald Tusk to polityk, którego boi się Kaczyński. Kiedy więc Tusk do polskiej polityki powrócił, TVP na zlecenie władzy rozpoczęła zmasowany atak na lidera największego opozycyjnego ugrupowania. Oczywiście „przypomniano” o dziadku z wermachtu, przekonywano, że Donald Tusk ma niemieckie korzenie – to i wiadomo, że na Niemczech mu zależy, nie na Polsce itede, itepe. Rosyjska napaść na Ukrainę to okazja do wmawiania widzom TVP, że Tusk jest przyjacielem i zwolennikiem Putina i na spółkę z rosyjskim dyktatorem odpowiada za wojnę i temu podobne bzdury. Jak policzył użytkownik Twittera, FlasH, od początku 2022 roku „Wiadomości” TVP wymieniły nazwisko przewodniczącego PP 606 razy, a więc niemal 7 razy na wydanie. Rzec by można, że 22 kwietnia TVP postanowiła pobić własny rekord w używaniu nazwiska Tusk w swoich serwisach i produkowaniu kłamstw o byłym premierze i byłym przewodniczącym Rady Europejskiej. Tusk padło bowiem w „Wiadomościach” – bagatela – 34 razy! Nieoceniony FlasH z Twittera pokusił się o podsumowanie, z jakimi to słowami zestawiano nazwisko lidera polskiej opozycji. Otóż było, że: „Tusk mamił Polaków”, „Tusk blokował”, „rozgoryczeni bogactwem Tuska”. A co tak konkretnie zarzucano byłemu premierowi? Oj, straszne rzeczy… Przede wszystkim to, że posiada „gen prorosyjski” – dość karkołomne po tym, jak wmawiano widzom, że Tusk to taki prawie Niemiec, ale co to szkodzi. Ów „gen prorosyjski” ma, według pracowników TVP – określenia „dziennikarzy” nie wypada tu używać z szacunku dla prawdziwych dziennikarzy – każe Donaldowi Tuskowi kochać i popierać Putina. Druga wielka wina Tuska to fakt, iż skończył 65 lat i wyliczono ile będzie wynosić jego emerytura. Dodajmy, że to emerytura, na którą złożą się świadczenia z ZUS, ale także z Rady Europejskiej i Europejskiej Partii Ludowej, której Tusk przewodniczy w PE. Mimo to TVP poinformowała swoich widzów, że: – Zdecydowana większość polskich seniorów przez dwa lata nie dostanie tyle pieniędzy co Tusk w zaledwie jeden miesiąc! Pracownicy TVP „zapomnieli” dodać, że zdecydowana większość polskich seniorów nie była dwukrotnie prezesami Rady Ministrów, nie przewodniczyła Radzie Europejskiej, ani wielkiej międzynarodowej formacji partyjnej. To takie „drobiazgi”, o których w tej sprawie nie warto wspominać… Dla porządku przypomnijmy, że tuba rządowa kosztuje nas – podatników 2 mld złotych rocznie, a jej pracownikom płaci się z naszych pieniędzy pensje, o jakich się przeciętnemu Polakowi nie śni…

Redaktor Monika Kamińska