Wielka feta dziś przy Hetmańskiej?

Stal Rzeszów jest już jedną nogą w wyższej klasie rozgrywkowej, w której po raz ostatni grała w sezonie 1993/94. Fot. Wit Hadło

To, co nie udało się w hitowym meczu z Ruchem Chorzów, powinno się udać w nie mniej istotnym spotkaniu z Hutnikiem Kraków. Dlaczego powinno, a nie tylko może? Bo zwyczajnie ciężko stwierdzić, iż tak dobrze grająca we Wrocławiu Stal Rzeszów po raz drugi
z rzędu przepuści szansę zapewnienia sobie już teraz awansu do Fortuna I Ligi. Sukces wydaje się tym bardziej oczywisty, bo wymarzony cel oddalony jest zaledwie o jedno „oczko”.

Gdy dziś na stadionie przy ul. Hetmańskiej zabrzmi pierwszy gwizdek meczu Stali Rzeszów z Hutnikiem Kraków, fani biało-niebieskich zrobią wszystko, aby poprowadzić swoich ulubieńców do przypieczętowania awansu na drugi szczebel rozgrywkowy w Polsce, podobnie, jak zrobili to w Wielką Sobotę. I o ile wtedy dobrze grający piłkarze „Żurawi” trafili na jeszcze lepiej tego dnia dysponowanych graczy z Chorzowa, o tyle teraz zadanie będzie zdecydowanie łatwiejsze. Po pierwsze, hutnicy to zespół otwierający strefę spadkową, po drugie, stalowcom do upragnionej promocji wystarczy po prostu nie przegrać. Biorąc pod uwagę, że brama z napisem Fortuna I Liga otworzy się dla rzeszowian po zdobyciu przynajmniej punktu, wydaje się niemal niemożliwe, aby podopieczni Daniela Myśliwca zmarnowali tak dogodną okazję. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że najlepszy zespół eWinner II Ligi otworzy szampany jeszcze przed meczem. Stal Rzeszów bowiem w swojej koncepcji nigdy nie zakłada gry na remis, w grę wchodzi wyłącznie zwycięstwo, a do tego potrzeba maksymalnej koncentracji i pracy na 100 proc. tak na treningach, jak i meczu. Ponadto rywale z Grodu Kraka nie będą ułatwiać gospodarzom ich misji, ponieważ nawet zdobyty punkt za wiele może im nie pomóc w walce o utrzymanie. Dlatego o nawet najmniejszej nonszalancji ze strony Stali nie może być dziś mowy.

Nie ma innej opcji

Patrząc, jak rzeszowski lider grał w poprzedniej kolejce z drugą drużyną Śląska Wrocław, można, a nawet trzeba być wyłącznie optymistą przed meczem z Hutnikiem. Nie minęło nawet 5 minut, a przyjezdni musieli sobie radzić bez Pawła Oleksego, który otrzymał czerwoną kartkę. Goście nic nie robili sobie z tego osłabienia, a gdy ktoś włączył nieco później transmisję ze spotkania, za pewne do momentu przypomnienia komentatorów nie zorientował się, iż ekipa z Rzeszowa gra w dziesiątkę. „Żurawie” nadal grały „swoje”, a po meczu po raz 21. w sezonie ligowym mogły celebrować wygraną. Po takim pokazie umiejętności i charakteru, chyba tylko jakieś poważne fatum mogłoby zabrać dziś stalowcom to, na co zasłużyli. – Zawsze gramy o zwycięstwo i teraz musi się udać. Nie widzę innej opcji – mówi dla mediów Stali Rzeszów bohater meczu z rezerwami Śląska Wrocław, Łukasz Góra. A jak wygrywać z Hutnikiem, podopieczni Daniela Myśliwca pokazali jesienią na Suchych Stawach, zwyciężając 2-1 po golach Marcela Kotwicy i Andreji Prokicia. Z krakowianami rzeszowianie będą musieli sobie radzić bez wspomnianego Oleksego oraz bez swojego najlepszego strzelca Damiana Michalika, który będzie pauzował za żółte kartki. Jak pokazała historia bieżących rozgrywek, brak dwóch podstawowych graczy nie powinien być jednak dużym problemem dla lidera. – Rywale na pewno nie przyjadą tylko po remis. Początkowo może się nie odkryją, ale z czasem pewnie będą grali odważniej. Ich też będą interesowały 3 punkty, co może być dobre dla nas, bo lubimy grać przeciwko rywalom, którzy nie tylko się bronią. Od pierwszej minuty pokażemy naszą dominację nad rywalem, któremu nie będziemy chcieli dać jakiejś szansy – zapowiada Łukasz Góra.

STAL RZ. – HUTNIK
ŚRODA, GODZ. 19

Łukasz Szczepanik