
– Czekamy na ostatnią ekspertyzę biegłych. Kiedy ją otrzymamy, będziemy mogli podjąć decyzję o merytorycznym zakończeniu postępowania – powiedział Super Nowościom prokurator Paweł Kędzierski. Sanocka prokuratura sprawdza, czy 45-letni policjant Komendy Powiatowej Policji w Lesku kierował autem będąc pod wpływem alkoholu. Mężczyzna spowodował kolizję w Huzelach i oddalił się z miejsca zdarzenia. Świadek zdarzenia czuł od niego alkohol.
Jak powiedział nam prokurator Paweł Kędzierski z Prokuratury Rejonowej w Sanoku, śledztwo jest już na ostatniej prostej. Dotyczy zdarzenia, które miało miejsce w nocy z 6 na 7 maja w Huzelach pod Leskiem. Zderzyły się dwa osobowe samochody, audi i toyota.
Jak ustaliła policja, kierowca toyoty jadąc w stronę Leska zjechał na przeciwny pas. Była mgła, jechał prosto na prawidłowo jadące audi, którego kierowca zdołał w ostatniej chwili skręcić i uniknąć czołówki. Jego pojazd został uderzony w tył przez toyotę. W wyniku uderzenia audi kilkukrotnie obróciło się wokół własnej osi i po przejechaniu kilkudziesięciu metrów zatrzymało się na poboczu. Toyota sforsowała przydrożne ogrodzenie i wjechała do ogródka jednej z prywatnych posesji.
W audi jechała czwórka młodych ludzi. 20-letni kierowca w chwili zdarzenia był trzeźwy.
Jak udało nam się ustalić, toyota należy do 45-letniego policjanta KPP Lesko. Świadek wypadku, do którego dotarliśmy, relacjonował, że czuł od kierowcy alkohol, a w samochodzie widział butelkę wódki. Kierowca miał go też prosić, aby nie wzywał na miejsce policji.
Kierowca toyoty oddalił się z miejsca zdarzenia. Został odnaleziony przez policję dopiero po kilkunastu godzinach. Dlaczego to zrobił? Tego nie wiemy, bo leska policja nie udziela informacji, jak funkcjonariusz tłumaczył swoje zachowanie. W leskiej komendzie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie. Jak udało nam się ustalić, funkcjonariusz od czasu zdarzenia w Huzelach przebywa na zwolnieniu lekarskim i do tej pory „nie zostały z nim wykonane czynności”. Postępowanie dyscyplinarne zostało więc zawieszone.
Niezależnie od postępowania dyscyplinarnego, które toczy się w leskiej komendzie policji, sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Sanoku. Śledztwo toczy się z artykułu 178a par. 1 kodeksu karnego, który dotyczy prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości.
– Świadkowie zostali już przesłuchani. Dysponujemy opinią biegłego z zakresu informatyki, który badał zabezpieczony w sprawie monitoring, oraz biegłego z zakresu toksykologii, który badał krew funkcjonariusza zabezpieczoną po odnalezieniu go przez policję. Czekamy na ostatnią opinię, która może mieć kluczową rolę w prowadzonym postępowaniu – powiedział Super Nowościom prokurator Paweł Kędzierski.
– Postępowanie toczy się w sprawie, a nie przeciwko osobie, co oznacza, że nikt nie usłyszał zarzutów – podkreśla prokurator.
Ze względu na dobro śledztwa prokurator nie udziela informacji na temat dotychczasowych ustaleń biegłych, ani ostatniej opinii, na którą czeka prokuratura.
Wiemy, że w krwi policjanta biegły nie stwierdził alkoholu.
Z naszych ustaleń wynika, że wieczór poprzedzający zdarzenie w Huzelach, funkcjonariusz spędził w jednym z bieszczadzkich lokali. Obiekt jest monitorowany. Kobieta, która odebrała podany na stronie lokalu telefon, nie chciała z nami rozmawiać. Nie udzieliła nam też informacji, czy funkcjonariusz był tego wieczoru w lokalu i czy pił alkohol.
W zderzeniu audi i toyoty żaden z uczestników nie odniósł obrażeń, zostało więc zakwalifikowane jako kolizja. Zgodnie z przepisami, oddalenie się z miejsca kolizji przez sprawcę, nie jest przestępstwem.
Jak wynika z naszych nieoficjalnych ustaleń, 45-letni funkcjonariusz ma przejść na emeryturę.
Martyna Sokołowska


