
Śmiałym, a co najważniejsze skutecznym atakiem na prowadzącego w ostatnim biegu Damiana Dróżdża, Eduard Krcmar zapewnił Texom Stali Rzeszów minimalne zwycięstwo nad drużyną z Rawicza. Zwycięstwo tym cenniejsze, że
w pewnym momencie niedzielnego meczu rzeszowianie przegrywali już różnicą 10 punktów.
TEXOM STAL Rzeszów 46
KOLEJARZ Rawicz 44
TEXOM STAL:9. P. Miesiąc 4+2 (0,2*,1*,1), 10. E. Krcmar 13 (2,3,2,3,3), 11. D. Lampart 8 (2,0,2,3,1), 12. H. Łęgowik 5 (3,2,0,0,-), 13. K. Woelbert 9 (1,1,3,1,3), 14. T. Salonen 7+2 (2,0,2*,1,2*), 15. Sz. Bańdur 0 (t,0,-).
METALIKA RECYCLING KOLEJARZ: 1. D. Kaczmarek 10+2 (3,2*,3,2*,0), 2. R. Douglas 7 (2,3,0,2,0), 3. J. Pickering 8 (1,3,1,2,1), 4. D. Dróżdż 9 (3,1,0,3,2), 5. S. Masters 4 (0,1,3,0), 6. T. Brennan 5 (3,1,1), 7. K. Kłosok 1 (1,0,0).
Rzeszowianie przystąpili do ostatniego w tym roku ligowego meczu przy Hetmańskiej bez kontuznowanego Mateusza Majchera, którego zastąpił debiutujący w biało-niebieskich barwach Szymon Bańdur.
16-letni młodzieżowiec gospodarzy wprawdzie nie zdołał zapunktować, ale w swoim drugim starcie pokazał, że drzemią w nim olbrzymie możliwości. Drzemali za to inni rzeszowscy żużlowcy, którzy kolejny raz w tym sezonie potrzebowali niemal połowy meczu, by rozgryźć swój tor. Miejscowi już po 6 biegach przegrywali 13-23, a co najgorsze, tracili swoje pozycje na ostatnich metrach. Tym razem zewnętrzna drugiego łuku nosiła, jak „za starych, dobrych lat”. Problem jednak w tym, że potrafili to wykorzystać głównie przyjezdni, odbierając na mecie punkty rzeszowianom. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że tak ciekawych zawodów jak w niedzielę przy Hetmańskiej nie było już dawno. – Jeszcze przed meczem z Tarnowem poprosiłem naszego toromistrza, żeby zrobił tor z lekkim „rysowaniem” zewnętrznym i polewaniem, żeby pokazać, że na tym torze da się ścigać. I jak pokazał mecz z Tarnowem i ten z Rawiczem, da się w Rzeszowie ścigać. Zrobimy zatem wszystko, by na finał IMP były zawody godne tej imprezy – mówi Paweł Piskorz, menedżer Texom Stali.
Gdy w biegu 7. i 8. gospodarze wygrali dubletem i zniwelowali straty do zaledwie 2 pkt (23-25), wydawało się, że podobnie jak w ostatnim meczu z Unią, przejmą inicjatywę. Goście nie dawali jednak za wygraną i przed biegami nominowanymi to oni mieli wygraną na wyciągnięcie ręki (37-41). Dwa ostatnie wyścigi dnia były jednak popisem gospodarzy. W 14. para Woelbert – Salonen pokonała rywali 5-1 i w całym meczu doprowadziła do remisu 42-42. Przez niemal połowę ostatniego wyścigu zanosiło się na końcowy remis. Prowadził bowiem Damian Dróżdż, za którym jechali dwaj rzeszowianie: Eduard Krcmar i Dawid Lampart. Dla Czecha tego dnia nie było jednak straconych pozycji i tak jak rywale wcześniej objeżdżali miejscowych zawodników, tak on teraz pokonał na trasie Dróżdża, którego jednak 2 punkty dały gościom punkt bonusowy. – Jestem bardzo zadowolony. Szkoda tylko tego jednego biegu, kiedy mnie objechali na ostatnim łuku. Na ten sezon kupiłem dwa nowe silniki i do połowy sezonu się na nich męczyłem. Teraz jeżdżę na silnikach, których używałem dwa lata temu w Krośnie i jest dobrze – cieszył się po meczu bohater rzeszowskiego teamu.
W innych meczach: Budmax-Stal Polonia Piła – SpecHouse PSŻ Poznań 39-50, Unia Tarnów – Optibet Lokomotiv Daugavpils zakończył się po zamknięciu numeru.
1. Poznań 11 18 +83
2. Opole 11 18 +124
3. Rawicz 11 18 +42
4. Daugavpils 11 15 +30
5. Rzeszów 11 11 +18
6. Tarnów 10 10 -92
7. Piła 11 3 -203
W następnej kolejce: Opole – Rzeszów (23.07. – godz. 13.50, transmisja Canal+ Sport5).
Marcin Jeżowski


