
ul. Wyspiańskiego i Hoffmanowej. Fot. Wit Hadło
Jesienią ub.r. ratusz ogłosił przetarg na wykonanie projektu wiaduktu, łączącego ul. Wyspiańskiego i Hoffmanowej. Dziś wiadomo, że do postępowania wpłynęły dwie oferty (2,4 mln zł i 4 mln zł), które jednak przekraczają założenia finansowe ratusza (ok. 2 mln zł). Miasto będzie się teraz zastanawiać czy dołożyć brakującą sumę.
Na to rozwiązanie drogowe czeka wielu kierowców. Dzięki budowie wiaduktu nad torami i połączeniu ul. Wyspiańskiego i Hoffmanowej w Rzeszowie mieszkańcy miasta będą mogli korzystać z kolejnego bezkolizyjnego połączenia wschodniej i zachodniej części Rzeszowa. Jest to istotne także w kontekście Podkarpackiej Kolei Aglomeracyjnej i zwiększonego ruchu kolejowego. Efekt ma być taki, że rozładowane zostaną korki drogowe w rejonie wiaduktu Śląskiego, przejazdu kolejowego przez ul. Langiewicza oraz przez ul. ks. Jałowego. Jak to przy tego typu inwestycjach bywa, przeciwko budowie infrastruktury w proponowanym lokalizacji protestują mieszkańcy ul. Pułaskiego. Obawiają się oni, że droga powstanie zbyt blisko ich okien i wpłynie na ich bezpieczeństwo, komfort życia. – Będzie więcej hałasu i smogu – alarmują rzeszowianie.
Jak dziś wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o inwestycje? Jesienią ub.r. miasto ogłosiło przetarg na opracowanie dokumentacji zadania. Teraz otwarto postępowanie. – Wpłynęły dwie oferty firm, które chcą wykonać projekt wiaduktu nad torami kolejowymi, łączącego ul. Wyspiańskiego i Hoffmanowej. Opiewają one na kwoty około 2,4 mln zł i 4 mln zł. My mamy zarezerwowane na ten cel 2 mln zł. Oferty są teraz sprawdzane pod kątem formalnym. W najbliższych dniach zapadnie decyzja czy dołożyć brakującą kwotę do niższej oferty – wyjaśnia Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa. Wybrana firma będzie miała 20 miesięcy na dostarczenie projektu. Zakres opracowania obejmie budowę, przebudowę, rozbudowę dróg publicznych wraz z budową wiaduktu nad torami kolejowymi. Łączna długość dróg objętych projektowaniem wraz z wiaduktem to około 1,5 km. Przypomnijmy, jeżeli estakada ma powstać, miasto musi osiągnąć porozumienie z wojskiem oraz firmą BSH, w celu przejęcia części działek.
Kamil Lech


